Czasy, w których chińscy producenci nie mieli realnej konkurencji cenowej, właśnie się kończą. W ostatnich miesiącach rynek mocno się przetasował i dziś nawet nowe Audi z sensownym bagażnikiem można kupić za około 98 tys. zł. Coraz większym problemem dla marek z Chin są również działania Hyundaia i jego dealerów, którzy zaczęli obniżać ceny do poziomów realnie zachęcających do zakupu. Owszem, jest jeszcze nieco drożej, ale w zamian klienci dostają większe poczucie bezpieczeństwa i większą przewidywalność wartości auta w przyszłości.
Hyundai proponuje rodzinnego SUV-a za 116 900 zł
Zanim do Polski weszły chińskie marki, SUV-y tej klasy, jak ten od Hyundaia, kosztowały zupełnie inne pieniądze. Żeby w ogóle myśleć o takim samochodzie, trzeba było dysponować budżetem rzędu 150 tys. zł. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W 2026 roku można już wybrzydzać, mając do dyspozycji około 100 tys. zł. I nie jest to przesada, bo za 99 900 zł MG oferuje model HS z manualną skrzynią biegów.
Zobacz również
Hyundai odpowiada na to bardzo konkretnie, przeceniając Tucsona o 22 tys. zł. To duża obniżka jak na wersję bazową, która sprowadza cenę z 138 900 zł do 116 900 zł. Co istotne, jest to kwota obowiązująca również przy zakupie za gotówkę. Ma to znaczenie, ponieważ wielu dealerów, zwłaszcza z grupy VW, prezentuje w ogłoszeniach niższe ceny, ale tylko pod warunkiem skorzystania z finansowania. Nie każdy chce brać kredyt czy leasing, jeśli dysponuje własnymi środkami. Sprawdziłem jednak, że Tucson z finansowaniem wychodzi jeszcze taniej – za około 113 tys. zł.

Przewagą koreańskiej marki jest nie tylko doświadczenie, ale także większe poczucie bezpieczeństwa. Z chińskimi producentami bywa różnie, co pokazał chociażby przykład klientów Seresa. Hyundai działa na polskim rynku od lat, jest marką stabilną i dobrze znaną. Nie ma tu ryzyka nagłego wycofania się ani problemów finansowych. Między innymi dlatego, kupując takie auto, łatwiej być spokojnym o jego wartość za kilka lat. W przypadku chińskich marek wciąż trudno to jednoznacznie przewidzieć.
Co oferuje Hyundai Tucson za 116 900 zł?
Chińscy producenci przyzwyczaili klientów do tego, że w niskiej cenie oferują bardzo bogate wyposażenie. Jak wygląda to w przypadku Hyundaia? Za 116 900 zł dostępny jest egzemplarz polakierowany na czerwono w wersji Modern. W praktyce oznacza to, że w standardzie znajdziemy między innymi:
- wiele poduszek bezpieczeństwa, w tym boczne, kurtynowe oraz centralną
- klimatyzację manualną
- system bezkluczykowego dostępu
- reflektory LED
- 17-calowe felgi aluminiowe
- system podążania na pasie ruchu LFA
- kamerę cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi
- przednie i tylne czujniki parkowania
- asystenta unikania kolizji czołowych FCA
- asystenta utrzymywania pasa ruchu LKA
- monitorowanie uwagi kierowcy DAW
- informowanie o odjechaniu poprzedzającego pojazdu LVDA
- tempomat
- podgrzewaną kierownicę
- kierownicę obszytą skórą
- podgrzewane przednie fotele
- system multimedialny z 12,3-calowym ekranem dotykowym, radiem DAB, nawigacją z usługami Hyundai Live, systemem Bluelink oraz obsługą Android Auto i Apple CarPlay
Warto przypomnieć, że podgrzewanych foteli w standardzie nie oferuje już nawet Omoda w modelu 5. Hyundai może pochwalić się również bardzo dużą przestrzenią bagażową. 620 litrów to wynik wyraźnie lepszy nie tylko niż w Omodzie, ale także w MG HS, które oferuje 507 litrów.

Silnik benzynowy o „chińskiej pojemności”
Jedną z przewag chińskich modeli nad europejskimi propozycjami jest pojemność silnika. Podczas gdy w wielu europejskich SUV-ach spotykamy jednostki 1.2, trzycylindrowe i nieakceptowane przez część klientów, Chińczycy oferują minimum 1.5 lub 1.6. Hyundai również nie schodzi poniżej tej granicy w swoim SUV-ie. W Tucsonie standardem jest benzynowy silnik 1.6 T-GDI o mocy 150 KM połączony z 6-biegową manualną skrzynią biegów. I właśnie manualna skrzynia jest najsłabszym punktem tej oferty. Coraz mniej klientów chce dziś zajmować się ręczną zmianą biegów.

Zużycie paliwa pozostaje na poziomie zbliżonym do chińskich konkurentów. Według deklaracji producenta średnie spalanie w cyklu WLTP wynosi 7,1 l na 100 km. Cudów przy tak prostej konstrukcji nie ma. Jeśli komuś zależy na spalaniu niższym o około 2 litry, pozostaje wyraźnie droższa hybryda lub bardzo dobrze wyciszona jednostka 1.2 koncernu Stellantis, na szczęście już z łańcuchem rozrządu.
Źródło: motofilm.pl






