Chińska konkurencja wymaga coraz większej kreatywności. Jeden z dilerów Volkswagena uznał, że zwykła „wyprzedaż rocznika” to za mało, by podbić sprzedaż. Choć mamy dopiero grudzień, zaoferował już przecenione egzemplarze kompaktowego modelu, które dopiero zostaną wyprodukowane na początku 2026 roku. Upust jest na tyle duży, że naprawdę jest się nad czym zastanowić. Ma to sens, szczególnie dla osób, które patrzą na utratę wartości w krótkoterminowej perspektywie, a nie na fajerwerki w wyposażeniu. Choć trzeba przyznać, że pod tym względem też jest nieźle.
Volkswagen Polo to ciągle mocny gracz
Gdy w 1974 roku na rynku pojawił się Volkswagen Golf, nikt w Niemczech nie planował jeszcze stworzenia mniejszego kompaktu. Później jednak Polo powstało i stało się tańszą i bardziej miejską alternatywą, która dobrze sprawdza się nawet na niemieckich autostradach. Dziś ten model ma już ponad pół wieku i sześć generacji na koncie.
Zobacz również
W ostatnich latach sprzedaż Polo jednak spadała. Nie tylko przez wysyp SUV-ów i crossoverów, takich jak T-Cross czy T-Roc. Ceny modelu rosły w zawrotnym tempie, często do poziomów trudnych do zaakceptowania. Nic dziwnego, że wielu polskich kierowców zwyczajnie o nim zapomniało.
Volkswagen chce o Polo przypomnieć i tym razem wcale nie banalną promocją w stylu „wyprzedaż rocznika”. Diler zdecydował się zagrać va banque i zaoferować model dopiero przeznaczony do produkcji – z rocznika 2026. Cena spadła z katalogowych 81 900 zł do 71 900 zł. To aż 10 tys. zł różnicy, dzięki czemu oferta stała się jedną z najpopularniejszych na Pepperze, z niemal dwoma tysiącami polubień.

Co oferuje Polo za niecałe 72 tys. zł?
Cena to jedno, a wyposażenie to drugie. Volkswagen podzielił gamę Polo na aż siedem wersji: Life, Life Plus, Style, Edition 50, R-Line, R-Line Plus oraz GTI. Najtańsza oferta dotyczy wariantu Life i obejmuje m.in.:
- światła mijania i drogowe LED,
- automatyczne włączanie świateł z funkcją Coming/Leaving Home,
- przyciemniane tylne szyby,
- wielofunkcyjną, skórzaną kierownicę,
- regulowane fotele z podparciem lędźwiowym,
- przedni podłokietnik,
- system Front Assist z awaryjnym hamowaniem w mieście,
- komplet poduszek powietrznych (w tym centralna),
- czujniki ciśnienia w oponach,
- Lane Assist,
- system monitorowania zmęczenia,
- Start-Stop z rekuperacją,
- manualną klimatyzację,
- czujniki parkowania z tyłu,
- kamerę cofania,
- elektryczne szyby przód/tył,
- podgrzewane i składane lusterka,
- Digital Cockpit (8”),
- ładowarkę indukcyjną,
- sześć głośników,
- bezprzewodowy App Connect,
- rozpoznawanie znaków,
- cztery porty USB-C.
Bagażnik Polo ma 351 litrów, a po złożeniu oparć 1125 litrów. To bardzo dobry wynik w tej klasie, zwłaszcza na tle chińskiej konkurencji, jak choćby MG3 z przestrzenią ok. 280 litrów.

Volkswagen chce skusić starym, ale bezawaryjnym silnikiem
Ten silnik jest tak pożądany, że trafił nawet do najnowszego Seata Ibizy. Volkswagen celuje w klientów, którzy chcą auto kupić i po prostu nim jeździć, bez eksperymentów. Pod maską bazowej wersji Polo pracuje litrowy silnik MPI o mocy 80 KM. Współpracuje z 5-biegową skrzynią manualną i pozwala osiągnąć średnie spalanie na poziomie 4,9 l/100 km, a w trasie nawet około 4,6 l.

Najważniejsze jest jednak to, że motor ten słynie z trwałości. To konstrukcja, która bez problemu przejeżdża setki tysięcy kilometrów, m.in. w taksówkach. Jeśli już coś się zepsuje, naprawa jest prosta i tania.
Dobra okazja dla tych, którzy chcą stracić jak najmniej
Oferta ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Kierowca, który odbierze Polo w styczniu jako auto z rocznika 2026, po 22 miesiącach nadal będzie je miał jako „zeszłoroczny” model. To sprawia, że nie straci na wartości tak jak zwykły dwulatek, lecz jako roczne auto. Różnica w utracie wartości między rocznym a dwuletnim autem potrafi sięgać nawet połowy.
Źródło: motofilm.pl






