Rok 2026 jest już tuż za rogiem. Producenci mają swoje plany – jedni szykują duże premiery, inni po prostu dopieszczają to, co już mają w ofercie. Chińskie marki zwykle robią jedno i drugie, więc trudno się spodziewać, by tym razem było inaczej. Także Jaecoo, które szybko rozkręciło się na polskim rynku, ma w zanadrzu kilka nowości. Najbardziej zagrażająca innym markom będzie nowa wersja silnikowa „siódemki”. To właśnie ona może okazać się strzałem w dziesiątkę i solidnie namieszać w segmencie hybrydowych SUV-ów, gdzie dziś rządzi Toyota i MG HS Hybrid.
Jaecoo i Omoda mają się na polskim rynku znakomicie
Choć startowali jedynie z dwoma modelami – Omodą 5 i Jaecoo 7, po niewiele ponad roku obecności na rynku można śmiało powiedzieć, że zostaną w Polsce na dłużej. W okresie od stycznia do listopada do klientów trafiło 6769 egzemplarzy Omody oraz 5572 Jaecoo. To nie są wyniki marki, która za chwilę zniknie z Europy. Dlatego warto uważnie śledzić ich kolejne ruchy, zwłaszcza że mogą realnie wpłynąć na układ sił w popularnych segmentach.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Marka wspierana przez chiński koncern Chery pracuje pełną parą nad nowościami. W 2026 roku pojawi się nie tylko całkowicie nowy samochód, lecz także bardzo ważna wersja silnikowa Jaecoo 7. Taka, która ma bezpośrednio uderzyć w hybrydy Toyoty.

W Toyocie nie śpią spokojnie. Pozycja Corolli Cross w 2026 roku jest zagrożona
Na czym Toyota zbudowała swoją pozycję? Na bezawaryjnych, samoładujących napędach hybrydowych. Nie na klasycznych silnikach benzynowych i nie na hybrydach typu plug-in. Klienci wyraźnie wolą proste hybrydy, co w porę zrozumiało także MG. HS już od kilku miesięcy oferowany jest w 224-konnej wersji hybrydowej i była to jedna z najlepszych decyzji tej marki.
Hybrydy typu plug-in wiążą się bowiem z ograniczeniem przestrzeni bagażowej przez większe baterie, wyższą masą własną, a co za tym idzie także gorszym prowadzeniem. Niektóre chińskie modele zmagają się dodatkowo z problemami rozładowywania akumulatora. W efekcie podczas jazdy kierowca może się przestraszyć, gdy na wyświetlaczu pojawi się komunikat o usterce układu napędowego, a samochód traci na oko 3/4 mocy i przechodzi w „chwilowy tryb awaryjny”. W hybrydach plug-in Jaecoo i Omody problemem jest również zbyt duża moc trafiająca na przednią oś. Brak szpery sprawia, że koła łatwo tracą przyczepność, co w niektórych sytuacjach może być po prostu niebezpieczne.

W klasycznych hybrydach takich problemów nie ma. Systemy są skonstruowane tak, aby moc była dostępna w każdej sytuacji. Owszem, na papierze oferują mniej koni niż hybrydy plug-in, ale dla większości klientów nie ma to większego znaczenia. Ważniejsze jest przewidywalne zachowanie i niskie zużycie paliwa.
Benzynowe wersje chińskich SUV-ów potrafią zaś sporo wypić. Jaecoo 7 z napędem na cztery koła bez większego problemu zużyje na autostradzie około 10 litrów na 100 kilometrów. Z drugiej strony nie jest to wynik dramatyczny. Konkurencyjne modele bez napędu 4×4 potrafią zużywać jeszcze więcej. Przykładem może być Jetour Dashing, który bez trudu osiąga 12–13 litrów.
Hybrydowe Jaecoo 7 nadchodzi
Właśnie dlatego Jaecoo 7 w 2026 roku doczeka się wariantu hybrydowego. Będzie to klasyczny układ samoładujący, bez żadnych wtyczek. Taki napęd zagrozi modelom pokroju Toyoty Corolli Cross oraz Toyoty C-HR, ale także MG HS Hybrid i wielu innym hybrydom oferowanym na polskim rynku.
Można się spodziewać, że będzie to ten sam układ, który pracuje już pod maską Omody 5 Hybrid. Model ten jest dostępny w cenie 119 500 zł i cieszy się sporym zainteresowaniem. Trudno się temu dziwić, skoro oferuje 224 KM, zużycie 5,3/100 km oraz zasięg sięgający niemal 1000 kilometrów.

Ile może kosztować hybrydowe Jaecoo 7? Na pewno więcej niż wersja benzynowa, ale raczej bez dużej różnicy. Obniżenie ceny benzynowego modelu z 139 900 zł do 130 900 zł wygląda na przygotowanie miejsca właśnie dla hybrydy, która mogłaby kosztować tyle, co benzynowe J7 rok temu. Byłaby to kwota idealnie pomiędzy wersją czysto spalinową a hybrydą plug-in wycenioną na 153 900 zł. Jednak nadal konkurencyjna wobec Toyoty Corolli Cross w najsłabszej wersji Comfort, kosztującej 145 900 zł.
Co jeszcze nowego od Jaecoo?
Na tym jednak nie koniec. Marka przygotowuje także debiut większego Jaecoo 8. Jak sama nazwa sugeruje, będzie on pozycjonowany wyżej niż „siódemka” i stanie się flagowym SUV-em marki pod względem technologii, komfortu i wyposażenia.

Jaecoo 8 powstanie na platformie Chery Tiggo 9, które spotkałem już pod polskim salonem. Samochód zaoferuje możliwość przewiezienia do siedmiu osób i będzie dostępny wyłącznie jako hybryda plug-in. Moc zestawu napędowego ma wynosić około 450 do 500 KM, a cena powinna zmieścić się w przedziale 200 do 220 tysięcy złotych.
Źródło: motofilm.pl



