Jadąc dziś do salonu Chery po testowe Tiggo 4, z odległości kilku metrów byłem przekonany, że patrzę na Porsche Cayenne. Podświadomie coś jednak się nie zgadzało i oczywiście Cayenne to nie było. Takie złudzenie ten samochód potrafi stworzyć, patrząc centralnie od tyłu. Pytanie brzmi, co ma do zaoferowania polskim klientom, skoro już pojawia się pod salonami. Przyjrzałem się mu bliżej i nie mam wątpliwości. To będzie mocny gracz, który ukradnie wielu klientów Omodzie 9. Ma wyraźnie większy bagażnik i wszystko wskazuje na to, że oferuje bardziej komfortowe zawieszenie.
Nowe Chery stawia na luksus w rozsądnej cenie
Z każdej innej perspektywy nie da się już pomylić go z niemieckim SUV-em, ale to wcale nie oznacza, że wygląda źle. Wręcz przeciwnie. Inżynierowie Chery zaprojektowali nowy model bardzo spójnie i elegancko. Auto nazwano Tiggo 9 i można je traktować jako bardziej stonowaną, luksusową i praktyczniejszą alternatywę dla Omody 9.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Gdy przypomnę sobie, jak zawieszenie Omody 9 SH waliło do prędkości 30 km/h na progach zwalniających, a jednocześnie zestawię to z doświadczeniami z Chery Tiggo 8, którym pojechałem do Szwajcarii, to spodziewam się „SUV-a prawie idealnego”. Już w „ósemce” komfort stał na dużo wyższym poziomie. Wszystko wskazuje na to, że Tiggo 9 może być tym chińskim SUV-em, który w końcu znajdzie złoty środek. Omoda jest szybka i efektowna, ale próbuje być zbyt sportowa (co jej nie wychodzi), a to ma swoje konsekwencje.
Tiggo 9 to SUV o długości 4,8 metra i jednocześnie flagowy model w gamie Chery, wyżej pozycjonowany niż Tiggo 8 PHEV. Co istotne, flagowy wcale nie oznacza tu horrendalnie drogi. Cena wynosi 209 900 zł, czyli o 10 tys. zł mniej niż Omoda 9 SH.

Wyposażenie dokładnie takie, jakiego bym oczekiwał
Jak na chińskiego producenta przystało, lista wyposażenia wygląda imponująco. W standardzie znajdziemy między innymi:
- Pakiet systemów ADAS
- System multimedialny z 15,6-calowym ekranem dotykowym
- System audio Sony z 14 głośnikami
- Bezprzewodową obsługę Android Auto i Apple CarPlay
- Wyświetlacz przezierny AR HUD z elementami rozszerzonej rzeczywistości
- Reflektory LED
- Dwustrefową klimatyzację automatyczną
- System kamer 540 stopni
- 20-calowe felgi aluminiowe
- Otwierany dach panoramiczny
- Jasną tapicerkę ze skóry naturalnej
- Podgrzewane i wentylowane przednie fotele z elektryczną regulacją i funkcją masażu
- Podgrzewaną i wentylowaną tylną kanapę z elektryczną regulacją
- Przedni fotel pasażera z elektrycznie regulowanym podparciem łydek
- Podgrzewaną kierownicę wielofunkcyjną wykończoną skórą ekologiczną
- Podgrzewaną szybę przednią oraz dysze spryskiwaczy
Warto zwrócić uwagę na pojemność bagażnika. Chery Tiggo 9 oferuje aż 819 litrów, podczas gdy Omoda 9 pomieści 660 litrów. To bardzo duża różnica i bez wątpienia jeden z kluczowych argumentów dla rodzin. Auto oferuje także siedemmiejsc, a pasażerowie w trzecim rzędzie dostaną więcej przestrzeni nad głową w stosunku do Omody 9. To zasługa wyżej poprowadzonej linii dachu.

Mniej mocy na papierze, podobne osiągi w praktyce
Omoda mocno popłynęła z deklarowaną mocą swojego modelu 9 SH. 537 KM brzmi imponująco, ale w praktyce auto nie jeździ jak samochód o takiej mocy. Testy na hamowaniach wielu niezależnych dziennikarzy pokazały wyniki bliższe 440 KM.

Chery Tiggo 9 na papierze oferuje 428 KM z tego samego „super hybrydowego układu” opartego na silniku o pojemności 1.5 l. Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 6,9 l na 100 km oraz zasięg elektryczny do 147 km. Łączny zasięg ma wynosić około 1050 km.
Najciekawsze jest jednak przyspieszenie. W katalogu Chery podaje 5,4 sekundy do 100 km/h. Jak będzie w rzeczywistości, okaże się dopiero podczas testów. Warto jednak pamiętać, że zmierzona przeze mnie Omoda 9 zamiast obiecanych 4,9 sekundy osiągała setkę również w… 5,4 sekundy. Niewykluczone więc, że różnice między tymi autami w osiągach istnieją tylko na papierze. A jak wiadomo, papier przyjmie wszystko.
Źródło: motofilm.pl



