SUV-em za 95 tys. zł kupili Polaków. Tak to jest, gdy daje się lepsze kamery niż w Audi A6

Ten model miał być przede wszystkim alternatywą dla Toyoty Yaris Cross. Polacy przyjęli go nadzwyczaj dobrze, składając każdego dnia kilkadziesiąt zamówień, a sprzedaż marki w listopadzie była o 105 procent wyższa niż w październiku. Czy Chery Tiggo 4 rzeczywiście jest aż tak dobre?

Gdy ten mały SUV pojawił się w polskich salonach, od razu zaczął się na niego boom. Polacy dosłownie rzucili się do kupowania, brali nawet egzemplarze stojące w salonach, mimo że musieli czekać na swoje auta kilka tygodni i godzić się z tym, że w tym czasie każdy będzie je oglądał i dotykał. Trudno się dziwić, bo 95 900 zł lub 105 900 zł to niemal ceny marzeń. W końcu miałem okazję nim pojeździć.

Toyota Yaris Cross rzeczywiście może się bać

Przyznam szczerze, że na żadne inne auto testowane w tym roku nie czekałem tak bardzo jak na Tiggo 4. Mam je dopiero od dwóch dni i jeszcze przez kilka kolejnych będę nim jeździł, więc na pełny test przyjdzie czas później, ale pierwszymi wrażeniami musiałem podzielić się już teraz. Gdy nadszedł mój termin, pojawiłem się w salonie najszybciej, jak tylko się dało, odebrałem kluczyki, wsiadłem do auta i ruszyłem w trasę. Od razu wybrałem autostradę, bo to właśnie tam, według niektórych opinii, napęd ma największe problemy.

Zanim jednak przejdziemy do wrażeń z jazdy, warto sprawdzić, co to auto oferuje. W wersji Prestige, do której zdecydowanie warto dopłacić 10 tys. zł (105 900 zł), mamy już praktycznie wszystko, co jest dostępne w tym modelu:

  • pakiet 24 systemów ADAS
  • zakrzywiony, podwójny ekran o przekątnej 24,6 cala
  • cyfrowy zestaw wskaźników 12,3 cala
  • bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay
  • reflektory LED
  • dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
  • system bezkluczykowy
  • przednie i tylne czujniki parkowania
  • 17-calowe aluminiowe felgi
  • tapicerka z ekologicznej skóry
  • elektrycznie sterowany fotel kierowcy
  • podgrzewane przednie fotele
  • system kamer 540 stopni
  • system audio z sześcioma głośnikami
  • kierownica obszyta skórą ekologiczną
  • przyciemniane tylne szyby
  • ambientowe oświetlenie wnętrza

Na papierze auto przyciąga też bagażnikiem większym niż w Toyocie Yaris Cross. Oferuje 430 litrów pojemności, podczas gdy Toyota ma 397 litrów. I faktycznie, przestrzeni z tyłu nie brakuje, choć jedna rzecz w bagażniku mi się nie spodobała. Po prawej stronie podłoga ma wyraźną wypukłość na akumulator, przez co dużych walizek nie da się ułożyć idealnie na płasko, tylko pod kątem.

Chery Tiggo 4 - bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Jakość jest. Czasem lepsza niż w premium, czasem typowo chińska

Odpalając samochód i wrzucając wsteczny, żeby wyjechać z miejsca parkingowego, od razu zwróciłem uwagę na jakość kamer. Tego samego dnia oddawałem hybrydowe Audi A6 za prawie 400 tys. zł i niestety dla Niemców jakość obrazu w Chery jest lepsza niż w Audi. Brzmi absurdalnie, ale to fakt. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęć kamer w Audi, ale każdy może pójść do salonu i sprawdzić to na własne oczy.

Chery Tiggo 4 - jakość kamer 540 stopni, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – jakość kamer 540 stopni, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Chery Tiggo 4 jest też bardzo dobrze spasowane. Dotykałem wnętrza dosłownie wszędzie i oczywiście da się znaleźć twardsze elementy, ale w większości jest miękko i przyjemnie. Nie czułem się w tym aucie gorzej niż w Tiggo 7 czy Tiggo 8. Obsługa systemów jest intuicyjna, a do tego zachowano fizyczne przełączniki. Temperaturą steruje się prosto, choć trzeba uczciwie przyznać, że jak to w wielu chińskich autach bywa, czasem przy ustawieniu ciepła nawiew potrafi dmuchać chłodem. Doświadczyłem tego już wcześniej w Leapmotorze i NIO.

Chery Tiggo 4 - tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nie miałem też poczucia, że to bardzo małe auto. Zresztą 4,32 m długości to nie są wymiary malucha. W środku jest sporo miejsca dla pasażerów, także na tylnej kanapie. Jeżdżąc z czteroipółletnim dzieckiem w foteliku, nie było mowy o kopaniu w przedni fotel. Fotel kierowcy na zdjęciu ustawiony jest pod wzrost 182 cm.

Z miasta wyjechałem na autostradę

W mieście Tiggo 4 sprawia bardzo dobre wrażenie. Wysoki prześwit pomaga na zniszczonych odcinkach dróg, a zawieszenie dobrze radzi sobie z dziurami. Nie usłyszałem żadnych niepokojących dźwięków, jak zdarzało się to w Omodzie 9. Auto przyspiesza żwawo, a 163-konny układ hybrydowy z bezstopniową skrzynią biegów na podstawie silnika 1.5 l świetnie czuje się do prędkości 110–120 km/h. Przyspieszenie do setki trwa 8,9 sekundy, czyli dokładnie tyle samo co we… flagowym SUV-ie Renault Rafale. Spalanie również jest niskie. Deklarowane 5,3 l na 100 km jest jak najbardziej realne, można zejść nawet do wartości 4,7-4,8 l na 100 km.

Chery Tiggo 4 - bok, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – bok, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Znacznie gorzej robi się na autostradzie. Producent podaje prędkość maksymalną 150 km/h. Na zamkniętym odcinku testowym udało mi się uzyskać maksymalnie 157 km/h. Przy takich wartościach w kabinie robi się bardzo głośno. Prawdę mówiąc, najlepiej nie przekraczać 120 km/h, bo później silnik benzynowy pracuje na wysokich obrotach, spalanie rośnie do około 8 litrów, a komfort akustyczny drastycznie się pogarsza.

Przy wyższych prędkościach nie ma też mowy o pewnym prowadzeniu, na przykład przy szybkiej zmianie pasa. Układ kierowniczy ewidentnie zestrojono pod komfort, a nie dynamiczną jazdę. Przy bocznych podmuchach wiatru momentami czułem się po prostu niepewnie.

Rozumiem ten hype na małego SUV-a Chery

Jedna sam fakt, że Tiggo 4 nie lubi autostrad i jest głośne przy wysokich prędkościach, nie czyni go wyjątkiem. Toyota Yaris Cross zachowuje się bardzo podobnie. Subiektywnie jedynie Renault Captur z tej klasy najlepiej nadaje się na dłuższe trasy.

Chery Tiggo 4 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Chery Tiggo 4 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Od tego auta nie można oczekiwać wszystkiego. Jest wygodne, dobrze wykończone i bardzo pojemne. W mieście dynamiczne, z wysokim prześwitem, dzięki czemu krawężniki nie robią na nim wrażenia. Do tego wygląda naprawdę dobrze i absolutnie nie jak samochód za około 100 tys. zł. A jakość kamer to coś, czego w tej cenie zupełnie się nie spodziewałem. Zobaczymy, jakie będę miał o nim zdanie za kilka dni, po kolejnych 800 kilometrach, które planuję nim przejechać.

Źródło: motofilm.pl