Po 900 km japoński SUV wrócił na rynek z ceną niższą o 74 tys. zł. Rozumiem pierwszego właściciela

Na papierze wygląda jak dopracowany, nowoczesny elektryk z Japonii. W praktyce szybko okazuje się, że zupełnie nie pasuje do naszego klimatu.

Czasami zakup samochodu bardzo szybko weryfikuje oczekiwania. Wystarczy przejechać kilkaset, a czasem nawet kilkadziesiąt kilometrów, by dojść do wniosku, że to po prostu nie jest to. W salonie wyglądał dobrze, jazda próbna nie budziła zastrzeżeń, ale w codziennym użytkowaniu pojawiło się rozczarowanie. W takich sytuacjach część kierowców decyduje się na szybkie rozstanie z autem, nawet jeśli oznacza to dużą stratę finansową. Ten przypadek jest tego najlepszym przykładem.

Importer nawet go nie przecenia

Honda w ostatnich miesiącach przygotowała kilka bardzo atrakcyjnych promocji na swoje popularne modele, takie jak Civic, HR-V czy CR-V. Jest jednak jeden wyjątek (z wyjątkiem niedawno wprowadzonego Prelude). Model e:Ny1 został pominięty w polityce rabatowej marki. Cena katalogowa wynosi 200 tys. zł za wersję Elegance i 214 tys. zł za wersję Advance i na tym koniec.

Brak promocji sprawia wrażenie, jakby importer nie był szczególnie zainteresowany tym, by ten model szerzej „poszedł w świat”. To może być dla niektórych o tyle zaskakujące, że auto wygląda dobrze, stylistycznie może się podobać, a jakość materiałów i spasowanie stoją na bardzo wysokim poziomie. Honda postawiła na miękkie tworzywa i solidne wykończenie, które bez kompleksów można porównać z markami premium.

Honda e:Ny1 - tył, fot. Honda
Honda e:Ny1 – tył, fot. Honda

Wyposażenie wersji Advance robi świetne wrażenie

Honda oferuje e:Ny1 tylko w dwóch wersjach wyposażenia, Elegance oraz Advance. Skupmy się na tej droższej, bo właśnie ona pokazuje potencjał tego modelu. Na liście wyposażenia znajdziemy między innymi:

  • System automatycznego parkowania Honda Parking Pilot
  • System kamer 360 stopni
  • Szklany panoramiczny dach
  • Elektrycznie otwieraną klapę bagażnika z funkcją walk away close
  • Przednie i tylne czujniki parkowania
  • Reflektory LED
  • Pakiet Honda Sensing z pełnym zestawem systemów bezpieczeństwa
  • Inteligentny system rozprowadzania powietrza
  • Podgrzewaną, skórzaną kierownicę
  • Bezprzewodową ładowarkę
  • Elektryczną regulację fotela kierowcy
  • Cyfrowy ekran kierowcy
  • Dostęp do usług My Honda Plus
  • System bezkluczykowy
  • Podgrzewane przednie fotele
  • System multimedialny Honda Connect Plus z nawigacją i 15 calowym ekranem

Pod względem wyposażenia trudno się do czegokolwiek przyczepić. Do tego dochodzi akumulator o pojemności 68,9 kWh oraz silnik elektryczny o mocy 204 KM i 310 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do 100 km h zajmuje 7,6 sekundy, co jest lepszym wynikiem niż w wielu chińskich elektrykach.

Prawie nowe auto tańsze o 74 tys. zł

Tym bardziej niektórych zaskakuje fakt, że egzemplarz z przebiegiem zaledwie 900 km został wystawiony na sprzedaż za 140 tys. zł. To aż 74 tys. zł mniej od ceny katalogowej. Samochody elektryczne tracą na wartości szybciej niż spalinowe, ale tak szybka decyzja o sprzedaży mówi sama za siebie. Dodatkowo rocznik 2023 sugeruje, że jest ogromny problem ze sprzedażą. Nawet zakładając, że pierwszy właściciel kupił auto w 2024 roku, to i tak od co najmniej roku nie może ono znaleźć nowego nabywcy.

Zrzut ekranu oferty na Hondę e:Ny1, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Hondę e:Ny1, fot. motofilm.pl

Problem jest jeden i do tego bardzo poważny. Honda e:Ny1 nie ma pompy ciepła. Sam brak pompy nie musi jeszcze dyskwalifikować auta, bo są producenci, którzy potrafią to obejść odpowiednim zarządzaniem energią. Przykładem jest Ford Puma Gen-E. Niestety w przypadku Hondy ten temat został po prostu pominięty.

Gdy temperatury spadają w okolice zera, e:Ny1 traci zasięg w dramatycznym tempie. Przez pierwsze kilometry zużycie energii potrafi sięgnąć nawet 35 kWh na 100 km. Po rozgrzaniu sytuacja się poprawia, ale średnia na poziomie 25 kWh pozostaje normą. Przy takich wartościach realny zasięg wynosi do 200 km. Przy obecnych cenach energii na szybkich ładowarkach oznacza to koszt przejazdu rzędu 200 zł na 200 km, czyli niemal złotówkę za kilometr. To poziom, który kompletnie zabija sens posiadania elektryka.

Honda e:Ny1 - przód, fot. Honda
Honda e:Ny1 – przód, fot. Honda

Honda e:Ny1 po prostu nie została zaprojektowana pod nasz klimat. W Hiszpanii czy południowej Francji, gdzie temperatury rzadko spadają poniżej 12 stopni, wszystko działa znacznie lepiej. W mieście można wtedy osiągnąć zużycie energii na poziomie 12 kWh na 100 km.

Nic więc dziwnego, że właściciel powiedział pass po 900 km. Ja miałem go dość już po 500.

Źródło: motofilm.pl