Nowy duży SUV Renault za 98 tys. zł staje się problemem dla rynku aut używanych. Handlarze są zaniepokojeni

Jeszcze niedawno taka cena za nowego rodzinnego SUV-a brzmiała jak oferta z kategorii niemożliwych. Teraz wystarczy wejść do salonu i zderzyć się z rzeczywistością, która coraz mocniej psuje humor sprzedawcom aut używanych.

Rynek samochodów używanych w ostatnich miesiącach mocno dostaje rykoszetem przez coraz tańsze nowe propozycje. I to nie tylko z Chin, ale również z Europy. Nagle okazuje się, że poniżej 100 tys. zł można kupić nowiutkiego rodzinnego SUV-a, który dodatkowo będzie cechował się niskim zużyciem paliwa. Taką propozycję dla swoich klientów przygotowało Renault.

Francuzi zeszli poniżej psychologicznej bariery 100 tys. zł

Gdy testowałem Symbioza pod koniec 2024 roku, brakowało mi jednego. Dobrej ceny. Wiedziałem jednak, że wersja, która ma realnie powalczyć na rynku z chińskimi propozycjami, jest w przygotowaniu. Nie spodziewałem się jednak, że jeszcze w tym roku jej cena spadnie poniżej 100 tys. zł.

Francuski SUV wyceniony dokładnie na 98 tys. zł to pełnoprawne auto rodzinne. Mierzy 4413 mm długości, 1797 mm szerokości i oferuje do 624 litrów przestrzeni bagażowej. Takiej wartości nie zapewnia Omoda 5 z bagażnikiem o pojemności 380 litrów ani MG HS oferujący 507 litrów. Jednak co najciekawsze, Symbioz posiada bardzo fajny system zarządzania ilością miejsca. Jeśli 548 litrów pojemności bagażnika nie jest akurat potrzebne, a ważniejsza staje się przestrzeń dla pasażerów z tyłu, wystarczy przesunąć tylne siedzenia w zakresie 16 cm.

Renault Symbioz - przód
Renault Symbioz – przód, fot. Renault

Po co w ogóle istnieje rynek aut używanych, skoro nowe samochody kosztują dziś mniej niż 100 tys. zł? – komentuje jeden z internautów.

Sprzedawcy aut używanych mają teraz ciężkie czasy. Jasne, nie wszyscy, ale wielu tych, którzy byli przekonani, że na swoich czterech kółkach stracą niewiele, dziś zderzą się z rzeczywistością. Chętnych na zakup po prostu nie będzie – dodaje inny.

Poziomem wyposażenia zadowoli większość rodzin

Renault Symbioz oferowane jest w czterech wersjach wyposażenia: evolution, techno, esprit Alpine oraz Iconic. Najtaniej z salonu wyjedziemy wersją evolution, więc sprawdźmy, co oferuje już standard:

  • stalowe obręcze kół Flexwheel 17 cali
  • system multimedialny openR link z ekranem 10,4 cala
  • wyświetlacz wskaźników i zegarów 7 cali
  • karta Renault Hands Free
  • konsola środkowa z podłokietnikiem
  • elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne
  • elektrycznie składane i regulowane lusterka boczne z podgrzewaniem i czujnikiem temperatury zewnętrznej
  • skórzana kierownica
  • tylne światła LED oraz światła stop LED
  • światła do jazdy dziennej LED
  • czujnik deszczu
  • kamera cofania
  • system wspomagania ruszania pod górę
  • tylne czujniki parkowania
  • system kontroli zmęczenia kierowcy
  • automatyczna klimatyzacja
  • liczne poduszki powietrzne, w tym boczne i kurtynowe
Renault Symbioz - tył
Renault Symbioz – tył, fot. Renault

Silnik znacznie bardziej ekonomiczny niż u Chińczyków

Chińskie propozycje, choć często lepiej wyposażone, wyraźnie kuleją pod względem jednostek napędowych. I nie chodzi o awaryjność czy osiągi. Problemem jest zużycie paliwa. Skoro silnik 1.5 o mocy 150 KM potrafi na autostradzie spalić ponad 16 litrów na 100 km, to coś ewidentnie jest nie tak.

W Renault takich obaw nie ma. Symbioz korzysta z układu miękkiej hybrydy opartego na silniku 1.3, który generuje łącznie 140 KM oraz 260 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nie jest to demon prędkości, bo przyspieszenie do 100 km h w 11,2 sekundy nie robi wrażenia, ale średnie zużycie paliwa na poziomie 5,9 litra na 100 km wypada bardzo dobrze. Dla porównania Jetour Dashing według danych producenta pali ponad 10 litrów na setkę, więc różnica jest ogromna.

Zrzut ekranu oferty na Renault Symbioz za 98 tys. zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Renault Symbioz za 98 tys. zł, fot. motofilm.pl

Szkoda jedynie, że silnik Renault współpracuje wyłącznie z 6 biegową skrzynią manualną. Choć trzeba uczciwie przyznać, że nadal nie brakuje kierowców, którzy cenią sobie to klasyczne rozwiązanie.

Źródło: motofilm.pl