Ostatnie informacje o tym, jak mocno na wartości straciły wodorowe Hyundai Nexo i Toyota Mirai, najwyraźniej nie robią na BMW żadnego wrażenia. Bawarczycy się nie wycofują. Nowe X5 z napędem wodorowym ma trafić do sprzedaży w 2028 roku. Oczywiście obok niej w ofercie pozostaną zarówno standardowe wersje elektryczne, jak i klasyczne warianty spalinowe.
Toyota potaniała z 340 tys. zł do 135 tys. zł w dwa lata, a Hyundai o 300 tys. zł w cztery lata. BMW wciąż nie jest zniechęcone
Historie o tym, jak Toyota Mirai i Hyundai Nexo dramatycznie utraciły na wartości, nie odwiodły Niemców od rozwijania technologii wodorowej. Gdyby więc ktoś pytał, plany z 2024 roku są aktualne. BMW szykuje pierwsze seryjne auto na wodór. A że to ryzykowne? Dlatego wybrano auto z segmentu możliwie bezpiecznego sprzedażowo: SUV-a.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5Wodorowe samochody nie różnią się konstrukcyjnie aż tak mocno od elektryków. Tu i tu pracują silniki elektryczne, a różnica leży głównie w sposobie magazynowania energii. W elektrykach to duże, ciężkie akumulatory ładowane długo, natomiast w autach wodorowych energia powstaje w ogniwie paliwowym. Wodór ze zbiornika reaguje z tlenem, generując prąd.

Problem w tym, że infrastruktura leży. Do grudnia 2025 r. w Polsce działają tylko cztery ogólnodostępne stacje wodoru Orlenu, a łącznie mówi się o dwunastu punktach. Głównie w dużych miastach, gdzie korzystają z nich przede wszystkim autobusy miejskie.
BMW zamierza zaoferować „czterocyfrowy” zasięg
Hyundai i Toyota oferują odpowiednio ok. 800 i 650 km zasięgu. BMW stawia poprzeczkę wyżej. Celem jest przekroczenie 1000 km na jednym tankowaniu. W przypadku SUV-a pokroju X5 nie będzie to łatwe, bo takie wyniki dziś osiągają właściwie tylko aerodynamiczne diesle z dużymi zbiornikami paliwa.
BMW jednak wiele lat współpracowało z Toyotą, ucząc się technologii wodorowej od dekady. Dziś działa już samodzielnie. Nowe BMW iX5 Hydrogen zostało oficjalnie potwierdzone. Tym samym X5 stanie się pierwszym modelem oferowanym aż w pięciu wariantach napędu: benzynowym, wysokoprężnym, plug-in hybrid, czysto elektrycznym i wodorowym.

Dlaczego BMW tak bardzo upiera się przy wodorze?
Największym problemem tradycyjnych elektryków jest czas ładowania. Choć w najlepszych elektrykach ładowanie od 10 do 80 procent zajmuje nawet 20 minut, ostatnie 20% trwa prawie tyle samo, ponieważ system spowalnia proces, aby chronić baterię. W praktyce oznacza to, że realny zasięg jest około 30% mniejszy niż deklarowany. W trasie większość kierowców nie ładuje aut powyżej 80% i nie schodzi poniżej 10%.
W przypadku wodoru tankowanie trwa tyle co napełnienie baku benzyną, a jednocześnie kierowca zawsze wykorzystuje 100% zasięgu. I to jest coś, co BMW bardzo się podoba.
„Wprowadzając na rynek nowe BMW X5 z pięcioma wariantami układu napędowego, ponownie pokazujemy, że jesteśmy pionierami technologii” — powiedział Joachim Post, Członek Zarządu BMW AG ds. Rozwoju, podczas wydarzenia w Nowym Jorku. „Wodór odegra kluczową rolę w globalnej dekarbonizacji, dlatego zamierzamy dalej rozwijać tę technologię”.
Co to oznacza dla posiadaczy Toyoty Mirai i Hyundaia Nexo?
To może być dobrą wiadomością dla osób, które utknęły z wodorowymi autami i mają problem ze sprzedażą. Im więcej producentów będzie inwestować w tę technologię, tym mniejsze ryzyko, że zostanie porzucona. A to oznacza dostępność części w przyszłości, w tym zbiorników wodoru, które mają określoną żywotność i nadal są bardzo drogie.
Najważniejsze pytania dotyczą jednak tego, na jakich rynkach wodorowe X5 będzie dostępne oraz ile będzie kosztować. Pewne jest jedno – będzie zauważalnie droższe od elektrycznej wersji iX5.
Źródło: motofilm.pl



