Nowe BMW X5 dostanie napęd, który w Toyocie sprawił, że elegancka limuzyna straciła 60% wartości w dwa lata

Producenci czasem rezygnują z pewnych technologii, gdy widzą, jak szybko rynek je odrzuca. BMW z technologią wodorową idzie jednak dokładnie w drugą stronę - zamiast zwijać żagle, dokłada gazu. I choć na papierze wygląda to jak ruch ryzykowny, w Monachium twierdzą, że gra jest warta świeczki.

Ostatnie informacje o tym, jak mocno na wartości straciły wodorowe Hyundai Nexo i Toyota Mirai, najwyraźniej nie robią na BMW żadnego wrażenia. Bawarczycy się nie wycofują. Nowe X5 z napędem wodorowym ma trafić do sprzedaży w 2028 roku. Oczywiście obok niej w ofercie pozostaną zarówno standardowe wersje elektryczne, jak i klasyczne warianty spalinowe.

Toyota potaniała z 340 tys. zł do 135 tys. zł w dwa lata, a Hyundai o 300 tys. zł w cztery lata. BMW wciąż nie jest zniechęcone

Historie o tym, jak Toyota Mirai i Hyundai Nexo dramatycznie utraciły na wartości, nie odwiodły Niemców od rozwijania technologii wodorowej. Gdyby więc ktoś pytał, plany z 2024 roku są aktualne. BMW szykuje pierwsze seryjne auto na wodór. A że to ryzykowne? Dlatego wybrano auto z segmentu możliwie bezpiecznego sprzedażowo: SUV-a.

Wodorowe samochody nie różnią się konstrukcyjnie aż tak mocno od elektryków. Tu i tu pracują silniki elektryczne, a różnica leży głównie w sposobie magazynowania energii. W elektrykach to duże, ciężkie akumulatory ładowane długo, natomiast w autach wodorowych energia powstaje w ogniwie paliwowym. Wodór ze zbiornika reaguje z tlenem, generując prąd.

BMW iX5 Hydrogen - zdjęcia szpiegowskie, fot. BMW
BMW iX5 Hydrogen – zdjęcia szpiegowskie, fot. BMW

Problem w tym, że infrastruktura leży. Do grudnia 2025 r. w Polsce działają tylko cztery ogólnodostępne stacje wodoru Orlenu, a łącznie mówi się o dwunastu punktach. Głównie w dużych miastach, gdzie korzystają z nich przede wszystkim autobusy miejskie.

BMW zamierza zaoferować „czterocyfrowy” zasięg

Hyundai i Toyota oferują odpowiednio ok. 800 i 650 km zasięgu. BMW stawia poprzeczkę wyżej. Celem jest przekroczenie 1000 km na jednym tankowaniu. W przypadku SUV-a pokroju X5 nie będzie to łatwe, bo takie wyniki dziś osiągają właściwie tylko aerodynamiczne diesle z dużymi zbiornikami paliwa.

BMW jednak wiele lat współpracowało z Toyotą, ucząc się technologii wodorowej od dekady. Dziś działa już samodzielnie. Nowe BMW iX5 Hydrogen zostało oficjalnie potwierdzone. Tym samym X5 stanie się pierwszym modelem oferowanym aż w pięciu wariantach napędu: benzynowym, wysokoprężnym, plug-in hybrid, czysto elektrycznym i wodorowym.

BMW iX5 Hydrogen - zdjęcia szpiegowskie, fot. BMW
BMW iX5 Hydrogen – zdjęcia szpiegowskie, fot. BMW

Dlaczego BMW tak bardzo upiera się przy wodorze?

Największym problemem tradycyjnych elektryków jest czas ładowania. Choć w najlepszych elektrykach ładowanie od 10 do 80 procent zajmuje nawet 20 minut, ostatnie 20% trwa prawie tyle samo, ponieważ system spowalnia proces, aby chronić baterię. W praktyce oznacza to, że realny zasięg jest około 30% mniejszy niż deklarowany. W trasie większość kierowców nie ładuje aut powyżej 80% i nie schodzi poniżej 10%.

W przypadku wodoru tankowanie trwa tyle co napełnienie baku benzyną, a jednocześnie kierowca zawsze wykorzystuje 100% zasięgu. I to jest coś, co BMW bardzo się podoba.

„Wprowadzając na rynek nowe BMW X5 z pięcioma wariantami układu napędowego, ponownie pokazujemy, że jesteśmy pionierami technologii” — powiedział Joachim Post, Członek Zarządu BMW AG ds. Rozwoju, podczas wydarzenia w Nowym Jorku. „Wodór odegra kluczową rolę w globalnej dekarbonizacji, dlatego zamierzamy dalej rozwijać tę technologię”.

Co to oznacza dla posiadaczy Toyoty Mirai i Hyundaia Nexo?

To może być dobrą wiadomością dla osób, które utknęły z wodorowymi autami i mają problem ze sprzedażą. Im więcej producentów będzie inwestować w tę technologię, tym mniejsze ryzyko, że zostanie porzucona. A to oznacza dostępność części w przyszłości, w tym zbiorników wodoru, które mają określoną żywotność i nadal są bardzo drogie.

Najważniejsze pytania dotyczą jednak tego, na jakich rynkach wodorowe X5 będzie dostępne oraz ile będzie kosztować. Pewne jest jedno – będzie zauważalnie droższe od elektrycznej wersji iX5.

Źródło: motofilm.pl