Japoński SUV potaniał do 117 500 zł. Spalaniem odcina się od chińskiej konkurencji

Jeszcze niedawno był jednym z oczywistych wyborów w swoim segmencie, dziś musi walczyć o uwagę klienta na nowo. Rynek się zmienił, konkurencja urosła, więc producenci coraz częściej sięgają po najprostsze argumenty.

Kilka lat temu, gdy ktoś myślał o SUV-ie, trudno było go pominąć. Dziś, przy znacznie większej liczbie nowych marek, wiele osób zwyczajnie o nim zapomniało. Widać to zresztą w statystykach sprzedaży na całym świecie. W pierwszym półroczu 2025 roku sprzedaż Nissana spadła o 6 procent, co sprawiło, że marka wypadła z pierwszej dziesiątki największych producentów. Dealerzy robią więc wszystko, by poprawić wyniki, a najprostszą drogą są obniżki cen. Dzięki nim ładnym egzemplarzem Qashqaia z ekonomicznym silnikiem można dziś wyjechać z salonu za 117 500 zł.

Nissan Qashqai miał lepsze i gorsze momenty. Wiele wskazuje, że przed nim są te lepsze

Najazd chińskich marek na polski rynek uderzył właściwie we wszystkich. Europejscy, koreańscy i japońscy producenci zostali zmuszeni do ostrej walki cenowej i faktycznie zaczęli ją prowadzić. Jeden z dealerów Nissana zdecydował się obniżyć cenę nowego Qashqaia z katalogowych 143 800 zł do 117 500 zł. Mówimy więc o obniżce wynoszącej 26 300 zł.

Łatwo jednak nie będzie. 117 500 zł to nadal więcej niż trzeba zapłacić za benzynowe MG HS w wersji Excite, które kosztuje 105 900 zł. To także wyższa kwota niż w przypadku Baica 5 w wersji Business wycenionego na 99 900 zł. Nawet bagażnik o pojemności 504 litrów nie jest tu decydującym argumentem, skoro MG HS oferuje 507 litrów. Co więc gra na korzyść Qashqai?

Nissan Qashqai (2024) - tył
Nissan Qashqai (2024) – tył

Wyposażenie bez wstydu. Jest dwustrefowa klima i podgrzewane siedzenia

Nissan w Polsce podzielił gamę Qashqaia na pięć wersji wyposażenia: Acenta, N Connecta, N Design, Tekna oraz Tekna Plus. Oferta w cenie 117 500 zł dotyczy wersji Acenta, ale z dodatkowym pakietem zimowym w cenie. Dzięki temu lista wyposażenia wygląda dość przyzwoicie.

  • Przednie poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera
  • Tempomat adaptacyjny
  • 17 calowe felgi aluminiowe
  • Przednie reflektory LED
  • Tylne lampy LED
  • Podgrzewana przednia szyba
  • Podgrzewane przednie siedzenia
  • Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
  • Przednie i tylne czujniki parkowania
  • Kamera cofania
  • Inteligentny kluczyk
  • Automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne
  • 7 calowy cyfrowy zestaw wskaźników
  • System multimedialny z ekranem dotykowym o przekątnej 12,3 cala

Do pełni szczęścia brakuje tu jedynie skórzanych foteli, nawet ekologicznych. Patrząc jednak całościowo, jest wszystko, czego potrzeba do komfortowego codziennego użytkowania.

Zrzut oferty na Nissana Qashqaia za 117 500 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut oferty na Nissana Qashqaia za 117 500 zł, fot. motofilm.pl

Prawdziwa przewaga znajduje się pod maską

Najtańsze chińskie SUV-y mają zwykle jeden wspólny problem. Jest nim wysokie zużycie paliwa. W benzynowym MG HS o mocy 170 KM trzeba liczyć się ze spalaniem na poziomie 9 do 10 litrów na 100 km. W skrajnych przypadkach, jak w Jetourze Dashing, wartości przekraczają grubo ponad 10 litrów.

Pod maską Qashqaia pracuje jednostka benzynowa o pojemności 1.33 litra. Co istotne, jest to silnik czterocylindrowy, który wyróżnia się dobrą kulturą pracy. Generuje 140 KM i napędza przednią oś za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Osiągi są w pełni akceptowalne, bo przyspieszenie do 100 km/h w 10,2 sekundy jest niemal identyczne jak w 147 konnej Omodzie 5.

Zrzut oferty na Nissana Qashqaia za 117 500 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut oferty na Nissana Qashqaia za 117 500 zł, fot. motofilm.pl

Znacznie ważniejsze są jednak wartości spalania. Dzięki zastosowaniu technologii miękkiej hybrydy udało się uzyskać średnie zużycie paliwa na poziomie 6,3 litra na 100 km. W trasie realne jest zejście nawet do około 5 litrów, co w przypadku chińskich SUV-ów jest nieosiągalne.

Jedynym minusem pozostaje brak możliwości połączenia tego silnika z automatyczną skrzynią biegów. Aby mieć automat, trzeba sięgnąć po 158 konną wersję X Tronic za 143 300 zł. I w tym momencie, jeśli komuś zależy na automacie, chińskie propozycje nadal pozostają bezkonkurencyjne.

Źrodło: motofilm.pl