Koreańczycy wzięli się do roboty. Nie zamierzają patrzeć, jak chińskie marki przejmują polski rynek bez walki. Dlatego proponują dużego SUV-a z bagażnikiem o pojemności 551 litrów w solidnej przecenie. Trzeba przyznać, że Chińczycy nie mają na tę ofertę jeszcze żadnych kontrargumentów.
Spory SUV sporo taniej. Koreańczycy nie oszczędzają Chińczyków
Poszukując dużego SUV-a, prędzej czy później zetkniemy się z ofertą na MG HS. Po rabatach najtańsza wersja, oferująca 507 litrów bagażnika, kosztuje około 102 tys. zł. Alternatywą jest mniejsza Omoda 5 z silnikiem benzynowym, wyceniana na 109 900 zł – jednak ma wyraźnie skromniejszy bagażnik (442 l).
Zobacz również
A gdyby tak odejść od chińskich propozycji i spojrzeć w stronę Korei Południowej? KGM (dawny SsangYong) właśnie na koniec roku mocno obniżył cenę modelu Korando. To duży samochód, który mierzy 4450 mm długości, 1870 mm szerokości i oferuje aż 551 litrów bagażnika. Po przecenie jego cena spadła z 108 490 zł do 95 863 zł – i jest to bez wątpienia jedna z najmocniejszych ofert w tym segmencie.

Przyjrzyjmy się więc bliżej, co dokładnie oferuje ten model. KGM podzielił gamę Korando na trzy wersje: Joy, Adventure oraz Wild, z czego to właśnie podstawowa odmiana Joy została przeceniona do niecałych 96 tys. zł. A co dostajemy w tej cenie? Oto wyposażenie:
- 6 poduszek powietrznych
- Kamera cofania HD
- Tylne czujniki parkowania
- Inteligentny asystent kontroli prędkości (ISA)
- Światła do jazdy dziennej LED
- Nawigacja GPS z 9-calowym ekranem
- 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników (DualNavi)
- Android Auto i Apple CarPlay
- 6 głośników (w tym 2 wysokotonowe)
- Tempomat
- Dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
- Regulacja wysokości fotela kierowcy
- Elektryczne szyby (przód i tył)
- 17-calowe felgi aluminiowe (225/60)
- Lusterka w kolorze nadwozia z kierunkowskazami LED
Wyposażenie jest naprawdę solidne. Co prawda brakuje podgrzewanych foteli, ale pakiet Winter kosztuje 5000 zł i dodaje zarówno podgrzewanie foteli, jak i kierownicy oraz światła mijania LED. Nawet po dopłacie cena pozostaje w okolicach 100 tys. zł.
Silnik jak u Chińczyków. Duży, więc swoje spali
Najtańsze chińskie SUV-y bazują na benzynowych jednostkach 1.5–1.6 o mocach od 147 do 177 KM. W Korando zastosowano podobny układ: silnik 1.5 T-GDI o mocy 163 KM i 280 Nm. Katalogowe spalanie wynosi 7,6 l/100 km, lecz – podobnie jak u chińskich konkurentów – w realnych warunkach należy liczyć raczej z 9–10 l/100 km. Emisja CO₂ wynosi 172 g/km.

Największym minusem najtańszej wersji jest bezsprzecznie 6-biegowa manualna skrzynia. Choć działa całkiem poprawnie, wielu kierowców po przesiadce z automatu nie chce już do niej wracać. Na szczęście automat również jest dostępny – ta sama odmiana Joy z 6-stopniową przekładnią automatyczną kosztuje 103 743 zł. A to wciąż bardzo atrakcyjna kwota, nawet porównując ją z cenami chińskich konkurentów.

Co więcej, Korando oferuje coś, czego nie znajdziemy w większości chińskich SUV-ów: napęd 4×4. Dostępny jest zarówno z manualem (104 728 zł), jak i automatem (111 980 zł). To już konkretna przewaga, zwłaszcza dla osób jeżdżących częściej po nieośnieżonych drogach, poza miastem lub z przyczepą. Jaecoo 7 Offroad po gradobiciu najtaniej da się wyrwać za około 119 tys. zł, a normalnie za 148 900 zł.
Źródło: motofilm.pl






