Dostałem ofertę wynajmu na Audi A6 e-tron za 450 tys. zł. Teraz rozumiem, skąd 2,5 tys. sprzedanych elektryków

Audi drugi miesiąc z rzędu lideruje w sprzedaży samochodów elektrycznych. Na początku trochę mnie to zaskakiwało, bo przy zakupie nie są to przecież tanie auta. Dopiero oferta, która do mnie trafiła, sprawiła, że wszystko zaczęło się układać w logiczną całość.

Rynek samochodów elektrycznych w Polsce realnie rośnie i widać to coraz wyraźniej na drogach, nie tylko w branżowych raportach. Dużą rolę odgrywają dopłaty, bo 30 tys., a w niektórych przypadkach nawet 40 tys. zł zwrotu z programu „Naszeauto” to kwota, obok której trudno przejść obojętnie. Coraz więcej kierowców decyduje się z tego skorzystać. Dla wielu zaskoczeniem może być jednak fakt, że liderem sprzedaży samochodów elektrycznych w Polsce drugi miesiąc z rzędu jest… Audi. Marka, która nigdy nie była synonimem okazji cenowych. Katalogowo Q4 e-tron kosztuje ponad 200 tys. zł, a A6 Sportback e-tron niemal 300 tys. zł. Przez długi czas nie rozumiałem tego fenomenu, dopóki sam nie zainteresowałem się tematem i nie dostałem konkretnej oferty wynajmu.

Audi i ogólnie cała grupa Volkswagena wiedzą, jak robić samochody elektryczne

Trzeba to powiedzieć wprost. Samochody elektryczne grupy Volkswagena są po prostu bardzo dobre. Nie efektowne, ale efektywne – dopracowane i praktyczne. Da się to w pełni zrozumieć dopiero wtedy, gdy zacznie się z nich korzystać. Po wyprawie Volkswagenem ID.7 do Szwajcarii oraz po 4500-kilometrowym tripie Skodą Enyaq w sześć dni stało się dla mnie jasne, że to auta stworzone do normalnej, codziennej jazdy, także na długich dystansach.
Volkswagen dobrze to rozegrał, oferując miesięczny wynajem elektryków w bardzo przystępnych cenach. Mimo sceptycyzmu wielu Polaków wobec aut na prąd, sprzedaż szybko zaczęła rosnąć. Kierowcy przetestowali te auta i na własnej skórze zobaczyli, że ładowanie nie stanowi problemu, a realne zasięgi bez trudu sięgają kilkuset kilometrów. Do tego dochodzi temat rządowego zwrotu i duży elektryczny SUV wychodzący za 83 tys. zł przekonywał największych krytyków EV.

Spójrzmy więc na same wyniki Audi. Niemcy drugi miesiąc z rzędu prowadzą w kategorii sprzedaży samochodów elektrycznych w Polsce. Od stycznia do listopada sprzedali 2501 aut na prąd, co oznacza wzrost o 158 procent względem analogicznego okresu rok wcześniej. Najchętniej wybieranym modelem jest Q4 e-tron, bo jest najtańszy. Zarejestrowano 1181 egzemplarzy. Bardzo dobrze radzą sobie także A6 e-tron oraz S6 etron, które łącznie znalazły już 542 nabywców.

Audi S6 e-tron (2024) - przód
Audi S6 e-tron (2024) – przód, fot. Audi

Zacząłem szukać Audi dla siebie

Audi nigdy nie było marką dla przeciętnego Kowalskiego. Jeszcze dziesięć lat temu, żeby wyjechać nową A6 z salonu, trzeba było naprawdę dobrze zarabiać albo zajmować wysokie stanowisko w międzynarodowej firmie. Dziś sytuacja wygląda inaczej i to w dużej mierze właśnie dzięki elektrykom.

Postanowiłem poszukać auta pod własne potrzeby. Z góry wykluczyłem leasing oraz zakup za gotówkę. Przy elektryku ryzyko utraty wartości w ciągu dwóch lub trzech lat, sięgające nawet 60 do 70 procent, jest zbyt duże. Bezpieczniejszym wyborem wydał mi się wynajem. Padło na Audi A6 Avant e-performance o mocy 367 KM. To bardzo praktyczne auto z bagażnikiem o pojemności 502 litrów, akumulatorem 100 kWh i przyspieszeniem do setki w 5,4 sekundy. Nawet prędkość maksymalna nie wygląda jak typowo elektryczna, bo wynosi 210 km/h.

Audi A6 e-tron (2024) - wnętrze
Audi A6 e-tron (2024) – wnętrze, fot. Audi

Samochód poza bogatym wyposażeniem standardowym został doposażony dodatkami o wartości 83 tys. zł. Przy zakupie gotówkowym jego cena wyniosłaby 451 700 zł. Wśród opcji znalazły się między innymi:

  • Zaawansowane tylne światła LED Pro oraz podświetlane pierścienie Audi
  • Kamery obserwujące otoczenie i kluczyk komfortowy z przygotowaniem do kluczyka cyfrowego
  • Reflektory Matrix LED z cyfrowymi grafikami świateł
  • Wyświetlacz MMI dla pasażera z przodu oraz sportowy dźwięk e tron
  • Rozbudowane systemy asystujące jazdę i bezpieczeństwo, w tym adaptacyjny asystent jazdy plus i systemy ochrony pasażerów
  • Pakiety wnętrza S line, sportowe fotele oraz wysokiej klasy nagłośnienie Bang and Olufsen z dźwiękiem 3D
  • Pakiety stylistyczne nadwozia, duże felgi dwudziesto i dwudziestojednocalowe oraz lakier metaliczny
  • Pakiety multimedialne, przyciemniane szyby i mobilny pakiet ładowania do domu

To oczywiście tylko elementy opcjonalne. Fakt, że auto jest praktycznie kompletne, nie wymaga dodatkowego komentarza.

Audi A6 e-tron (2024) - bok
Audi A6 e-tron (2024) – bok, fot. Audi

Oferta wynajmu zwaliła mnie z nóg

Wydawałoby się, że jazda samochodem wartym niemal pół miliona złotych musi oznaczać bardzo wysokie miesięczne koszty. Tymczasem oferta, którą otrzymałem, naprawdę mnie zaskoczyła. Jej warunki wyglądają następująco:

  • Opłata organizacyjna: 5 000 zł netto
  • Okres umowy: 24 miesiące
  • Limit przebiegu: 30 000 km rocznie
  • Miesięczna rata: 2 763 zł netto

Każdy, kto kiedykolwiek szukał auta w leasingu lub wynajmie, przyzna, że to warunki nie tylko konkurencyjne, ale wręcz zaskakująco dobre. Trudno uwierzyć, że przy takich liczbach mówimy o samochodzie z segmentu premium, wartym blisko pół miliona złotych. Celowo nie podaję, gdzie dokładnie udało mi się je uzyskać, bo nie zamierzam robić reklamy. Wystarczy jednak chwilę poszperać w internecie.

Oferta na elektryczne Audi A6 za 450 tys. zł, fot. motofilm.pl
Oferta na elektryczne Audi A6 za 450 tys. zł, fot. motofilm.pl

Dlatego, gdy dziś czytam, że Audi drugi miesiąc z rzędu lideruje w sprzedaży samochodów elektrycznych, odpowiadam bez wahania. Wcale się temu nie dziwię.

Źródło: motofilm.pl