Jaguar nie ma ostatnio najlepszej passy. Niedawno hakerzy zaatakowali systemy fabryczne JLR, zatrzymując produkcję samochodów na kilka tygodni. Wcześniej marka zaprezentowała nowy wizerunek, który miał zachwycić, a wywołał głównie negatywne reakcje. Mówi się, że głównego projektanta zwolniono z hukiem i dziś sam producent sprawia wrażenie, jakby nie do końca wiedział, w którą stronę iść. Problemy centrali odbijają się na dilerach. Jeden z nich od 2022 roku nie może sprzedać 400-konnego, świetnie wyposażonego i bardzo praktycznego SUV-a.
Mocny, bardzo dobrze wyposażony i nawet przewiezie rower
W 2018 roku Brytyjczycy zaprezentowali swój pierwszy samochód elektryczny – Jaguara I-Pace. Po premierze cieszył się ogromnym zainteresowaniem, także medialnym, zwłaszcza że elektromobilność była wtedy dla większości osób absolutną nowością. Wielu dzisiejszych przeciwników aut elektrycznych jeszcze wtedy patrzyło na nie z ciekawością albo przynajmniej z obojętnością.
Zobacz również
Koreańskie kombi z automatem za 95 900 zł. Cena spadła o ponad 20 tys. zł przez przygodę w transporcie
Sprzedają więcej niż Lexus i Volvo razem wzięte i nie muszą walczyć dużymi rabatami. Oferta BMW wywołała burzę w sieci
Ma prawie 5 metrów i pali 5 litrów. Ten Lexus kosztuje jak Skoda Superb 2.0 TSI, a jest hybrydą z silnikiem 2.5I-Pace może i jest elektrykiem, ale jednocześnie bardzo praktycznym i luksusowym. Pod pokrywą bagażnika kryje się aż 656 litrów przestrzeni. Po złożeniu oparcia tylnej kanapy pojemność rośnie do 1453 litrów – bez problemu przewiezie rower, co zresztą sprawdziłem osobiście. Ponadto wykonano go z bardzo dobrych materiałów.

Mimo tych zalet jeden z nowych egzemplarzy z rocznika 2022 nadal stoi u dilera nietknięty. Nie zaznał jeszcze uroku polskich dróg. Ponieważ zbliża się piąty rok jego salonowego życia, sprzedawca marzy o puszczeniu go w świat. Katalogowo kosztował 476 700 zł, dziś można go kupić za 325 tys. zł. Z finansowaniem, przy wpłacie własnej 16 250 zł, rata wyniesie 4932 zł miesięcznie.
Wyposażenie tego auta to duży atut
Choć to samochód z 2022 roku, oferuje zestaw wyposażenia, który wciąż robi świetne wrażenie. Oprócz standardu wersji HSE wyposażono go dodatkowo m.in. w:
- bezprzewodową ładowarkę do smartfonów
- stały dach panoramiczny
- przyciemniane szyby
- 20-calowe felgi w odcieniu Gloss Dark Grey
- podgrzewane fotele przednie regulowane w 12 kierunkach z pamięcią ustawień kierowcy
- podsufitkę Morzine w kolorze Ebony
- system wyświetlaczy Touch Pro Duo
- pakiet Cold Climate
- pakiet Premium Black
- lakier metalik Indus Silver
Standard obejmuje natomiast m.in.:
- dostęp bezkluczykowy
- system awaryjnego hamowania
- monitorowanie zmęczenia kierowcy
- asystenta pasa ruchu
- system wykrywania ruchu poprzecznego podczas cofania
- rozpoznawanie znaków z adaptacyjnym ogranicznikiem prędkości
- przewód do ładowania
- przednią szybę ograniczającą nagrzewanie
- podgrzewane, składane i przyciemniające się lusterka z pamięcią
- reflektory Premium LED
- elektrycznie sterowaną klapę bagażnika
- tylną kanapę dzieloną 40:20:40

Napęd elektryczny, ale mocny i oszczędny
Tak się składa, że w 2022 roku testowałem Jaguara I-Pace z dokładnie takim samym układem napędowym. 400 KM katapultuje to auto do setki w 4,8 sekundy i naprawdę wywołuje uśmiech na twarzy. Na każdej z osi pracuje jednakowy silnik elektryczny generujący 200 KM oraz 348 Nm. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że udało mi się wtedy zejść z zużyciem w mieście poniżej 14 kWh na 100 km. Do dziś wiele elektryków nie jest w stanie osiągnąć takich wyników.

W połączeniu z akumulatorem o pojemności 90,2 kWh daje to nawet około 640 km zasięgu w mieście. Oczywiście nie ma co się łudzić, że na autostradzie będzie podobnie – tam zużycie rośnie do 30–31 kWh. Mimo to około 300 km realnego zasięgu autostradowego to bardzo przyzwoity wynik, kompletnie nieosiągalny choćby dla takiego Leapmotora C10 z Chin.
Dlaczego więc nie znalazł chętnego Polaka?
Tak naprawdę głównym powodem, dla którego tak trudno go sprzedać, jest burzliwa przeszłość.
Od 2018 roku pojawiały się przypadki pożarów. Winne były wadliwe baterie produkowane przez LG, a problem stał się na tyle poważny, że Jaguar odkupywał samochody od klientów. Dotyczyło to jednak egzemplarzy z lat 2018–2019 – 2760 sztuk wyprodukowanych między 5 stycznia 2018 r. a 14 marca 2019 r. Prezentowany model pochodzi z 2022 roku ze stosownymi aktualizacjami, więc nie jest zagrożony pożarem.

Mimo wszystko Jaguar porzucił ten projekt, bo niezależnie od wprowadzonych zmian łatka pozostaje. Ludzie po prostu się go boją. Obawiam się, że temu egzemplarzowi niewiele jest w stanie pomóc – chyba że diler faktycznie zdecyduje się oddać auto za pół ceny. Wtedy śmiałkowie z pewnością by się znaleźli, i paradoksalnie, byliby najprawdopodobniej z tego wyboru mocno zadowoleni. No bo kto chce eksperymentować za 325 tys. zł? Zwłaszcza że I-Pace nie łapie się na dopłatę z programu „NaszeAuto”.
Źródło: motofilm.pl



