Co łączy większość najtańszych ofert na bazowe europejskie samochody? Niestety to, że są wyposażone w manualne skrzynie biegów. Wielu polskich kierowców, którzy przyzwyczaili się do komfortu automatu, nie wyobraża sobie powrotu do „wajchowania”. To też powód, dla którego część klientów odpływa do Chińczyków. U nich automat jest niemal standardem. Hyundai zdaje się to zauważać, bo obniżył cenę crossovera z bagażnikiem 411 litrów i automatyczną skrzynią biegów poniżej 100 tys. zł.
Nowy Hyundai Bayon w automacie kosztuje poniżej „setki”
Wygląda na to, że większość kierowców nie chce już wracać do jazdy z manualną skrzynią biegów. Trudno się dziwić, bo w korku nie trzeba męczyć się ze zmianą biegów, wciskaniem sprzęgła, ani robić nic poza operowaniem gazem i hamulcem. Przez ostatnie lata wysokie dopłaty do automatu skutecznie jednak zniechęcały. W Fordzie wynosiły one nawet 14 tys. zł, co przy okazji wyjaśnia, dlaczego kilkadziesiąt sztuk Focusów z rocznika 2024 nadal czeka na klientów.
Zobacz również
Koreańczycy rozumieją, że z manualem trudno rywalizować z chińskimi markami. Dlatego obniżyli cenę Bayona z automatyczną skrzynią biegów. Teraz można wyjechać z salonu za 97 210 zł po rabacie dla klienta indywidualnego. Cena może spaść jeszcze o 1500 zł, jeśli klient zdecyduje się odsprzedać swój stary samochód. Zobaczmy więc, co oferuje Bayon w wersji Modern:
- Tempomat
- Klimatyzacja manualna
- Kamera cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi
- Tylne czujniki parkowania
- Asystent unikania kolizji czołowych z wykrywaniem pieszych i rowerzystów
- Asystent utrzymywania pasa ruchu, monitorowanie uwagi kierowcy, ostrzeganie o ruszeniu poprzedzającego pojazdu, asystent świateł drogowych
- Sportowe fotele przednie
- System multimedialny z 10,25″ ekranem, nawigacją, Hyundai LIVE, Bluelink, Android Auto i Apple CarPlay
- Felgi aluminiowe 16”
- Światła do jazdy dziennej LED
- Poduszki bezpieczeństwa przednie, boczne i kurtynowe
Właściwie jedynym zauważalnym brakiem są pełne reflektory LED — mamy tutaj lampy halogenowe. Część osób może jednak uznać to za plus, bo wymiana halogenów kosztuje grosze, podczas gdy naprawa pełnych LED-ów potrafi kosztować kilkanaście tysięcy złotych.

Za to Bayon oferuje jeden z największych bagażników w swojej klasie o pojemności 411 litrów. Samochód został zaprojektowany z myślą o Europejczykach, więc prowadzi się „jak swojski”, bez konieczności uczenia się wszystkiego od nowa, co bywa problemem w przypadku chińskich propozycji.
Automat z silnikiem T-GDI przekłada się na niskie spalanie
Pod maską najtańszego Bayona w automacie pracuje 1.0-litrowy, trzycylindrowy silnik benzynowy T-GDI o mocy 90 KM i 172 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Połączono go z siedmiobiegowym, dwusprzęgłowym 7-stopniowym automatem i napędem na przednie koła. Auto przyspiesza do 100 km/h w 11,3 s i osiąga 179 km/h, a jego średnie zużycie paliwa wynosi 5,2 l/100 km według WLTP.

W trasie siedem przełożeń sprawdzi się znakomicie. Jazda z prędkością 140 km/h odbywa się na niskich obrotach, więc spalanie nie rośnie dramatycznie.
Hyundai Bayon to też bardzo sensowna opcja dla osób robiących dużo kilometrów. Marka oferuje 5-letnią gwarancję bez limitu przebiegu. Wystarczy jeździć więcej niż 30–40 tys. km rocznie, by realnie odczuć jej wartość. W przypadku chińskich marek mamy 7 lat, ale z ograniczeniami do 100–150 tys. km na cały okres, co dla intensywnie jeżdżących nie ma większego sensu.
Źródło: motofilm.pl






