To już nie są te czasy, gdy pickup kojarzył się z wołem roboczym, w którym trzęsie, jest głośno i w dodatku plastikowo. Takie samochody jak Ford Ranger udowadniają, że można stworzyć samochód, który bez problemu wykona ciężką robotę na budowie, a potem komfortowo zabierze całą rodzinę na wakacje. I wbrew pozorom nie kosztuje to kosmosu.
Nowy napęd hybrydowy typu plug in zmienił charakter Rangera i dodał mu możliwości
Wiele solidnych pickupów zniknęło już z rynku. Nissan Navara czy Mitsubishi L200 to dziś wspomnienie. W świecie pickupów króluje teraz Ford Ranger, a tuż za nim Toyota Hilux i Isuzu D Max. Jednak to Ford jako pierwszy zaoferował w tej klasie napęd hybrydowy typu plug in.
Zobacz również
Nie zamierzam nic złego mówić o dieslach, bo w pickupach sprawdzają się doskonale. Ale prawda jest taka, że podczas spokojnej jazdy pracują one głośniej, co ma realny wpływ na komfort. Hybryda plug-in to zupełnie inny poziom. W mieście Ranger może jechać praktycznie jak elektryk, cicho i płynnie. Akumulator o pojemności 11,8 kWh netto pozwala przejechać około 45 km bez użycia silnika spalinowego. W praktyce wystarcza to choćby na przejazd przez całe większe miasto.

I tu zaczyna się prawdziwa przewaga Rangera jako samochodu do pracy
Akumulator i możliwość podłączenia auta do gniazdka dają coś jeszcze. Jeśli wieziemy narzędzia i pracujemy daleko od cywilizacji, nie trzeba martwić się o dostęp do prądu. W Rangerze można zasilić sprzęt bezpośrednio z samochodu. To ogromna zaleta dla ekip remontowych, fachowców terenowych czy osób pracujących z dala od cywilizacji.
W rodzinnych zastosowaniach też ma to sens. Można zasilić czajnik na pikniku, pompkę do materaca na plaży albo sprzęt kempingowy. To prosty dodatek, który zmienia sposób korzystania z auta.
Ranger w wersji Wildtrak za 225 tys. zł brutto nie wygląda jak samochód roboczy
Każdy kto wsiądzie do nowego Rangera mówi to samo: to w ogóle nie przypomina tradycyjnego pickupa. Wersja Wildtrak ma świetnie wykończone wnętrze, wygodne fotele, dużo przemyślanych schowków i naprawdę porządne wyposażenie.
Oto najważniejsze elementy wyposażenia poprawiającego komfort w wersji Wildtrak:
- skórzane, podgrzewane fotele (kierowcy z elektryczną regulacją)
- podgrzewana kierownica
- dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
- nastrojowe oświetlenie LED we wnętrzu
- system multimedialny SYNC 4A z ekranem 12 cali i nawigacją
- bezprzewodowa ładowarka do smartfona
- modem FordPass Connect z hotspotem Wi Fi
- kamera cofania i czujniki przód oraz tył
- system monitorowania martwego pola z funkcją ostrzegania przy cofaniu
- elektryczna blokada tylnego dyferencjału
- automatyczne wycieraczki i światła
- welurowe dywaniki i ciemna podsufitka
- elektryczny hamulec postojowy
- podgrzewana przednia szyba Quickclear
W praktyce oznacza to, że nie trzeba dokupywać niczego. A jeśli już, to rozsądnie wypada dołożyć pakiet z kamerą 360, rozszerzonym BLIS i hakiem holowniczym za 4750 zł.

Osiągi jak w dużym SUV-ie, spalanie jak w hybrydzie
Pod maską pracuje układ oparty na silniku 2.3. Moc systemowa to 281 KM. Przyspieszenie do setki trwa 9,2 s, prędkość maksymalna to 180 km/h. Wystarczająco, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę masę i przeznaczenie auta. Tak tylko przypomnijmy, że Jaecoo 7 Super Hybrid chwaliło się mocą prawie 350 KM, a pierwszą setkę osiąga w 8,5 sekundy i maksymalnie pojedzie również… 180 km/h.
Przy naładowanej baterii spalanie w Rangerze PHEV potrafi zejść do około 3 litrów na 100 km. Przy rozładowanej wynosi około 9,5 litra. W zamian auto radzi sobie w terenie tak dobrze, jak oczekujesz od rasowej terenówki. Podczas pierwszych jazd testowych Ranger bez zawahania pokonywał głębokie błoto i trudne podjazdy. Do tego ma ogromne zdolności – 3500 kg uciągu i do 918 kg ładowności.

Polacy to widzą i kupują
Biorąc pod uwagę, że prawie 300-konny, wszechstronny Ford kosztuje 225 tys. zł brutto w niemal najwyższej wersji Wildtrak, trudno się dziwić, że zgarnął dosłownie połowę rynku pickupów. Tylko w zeszłym roku Polacy kupili 1963 sztuk, co oznacza wzrost aż o 92,2%. Rok 2025 zapowiada się jeszcze lepiej, choć pełne dane poznamy dopiero w styczniu. A jeśli spojrzeć na ceny, Ranger Wildtrak jest zaledwie o 6 tys. zł droższy od Omody 9, również hybrydy PHEV. Tyle że Ranger bez problemu przewiezie rodzinę i jeszcze wjedzie tam, gdzie droga dawno się skończyła, podczas gdy Omoda w terenie zwyczajnie sobie nie poradzi.
Na zakończenie warto dodać, że Ranger jest dziś jednym z kluczowych filarów finansowych Forda. Po wycofaniu Focusa i Fiesty sytuacja dla marki stała się trudna, a elektryki – choć dopracowane – nie sprzedają się tak, jak zakładano. Dlatego to właśnie ten model daje firmie realną nadzieję na poprawę sytuacji i trzyma morale pracowników na wysokim poziomie.
Źródło: motofilm.pl






