Ten koreański crossover Coupe zaczął mieścić się w budżecie 100 tys. zł i oferuje ponad 400-litrowy bagażnik

Kia XCeed od lat przyciąga kierowców oryginalną sylwetką. Dziś to stylowe koreańskie auto można mieć za mniej niż 100 tys. zł i wcale nie rezygnować z praktyczności.

Końcówka roku to doskonały moment, żeby kupić nowy samochód. Wybór jest dziś ogromny, głównie za sprawą chińskich marek, ale warto również przejrzeć oferty dobrze znanych graczy. Kia, czyli marka najchętniej wybierana przez klientów indywidualnych, ma wartą przemyślenia propozycję. To crossover z bardzo ładną linią nadwozia w stylu Coupe, który wreszcie zaczął mieścić się w budżecie do 100 tys. zł.

Kia XCeed ma już kilka lat na rynku, ale wciąż wygląda świeżo

Projektanci Kia wykonali świetną pracę przy tworzeniu XCeeda. Model produkowany od 2019 roku mimo sześciu lat obecności na rynku nadal wygląda jak nowość. To zasługa udanego zabiegu stylistycznego, który nadał mu bardziej dynamiczny, coupe’owaty charakter.

Kia XCeed - bok, fot. Kia
Kia XCeed – bok, fot. Kia

Dlaczego dziś szczególnie warto się nim zainteresować? Przede wszystkim ze względu na znaczący spadek ceny. Choć w katalogu importera widnieje kwota minimum 109 tys. zł, dilerzy dorzucili swoje „trzy grosze” i sprzedają XCeeda za około 100 tys. zł (m.in. za 99 900 zł i 100 800 zł). Sprawdźmy, co oferuje najtańszy egzemplarz.

XCeed w podstawowym wariancie wyposażenia M posiada:

  • 6 poduszek powietrznych
  • Światła dzienne, mijania i drogowe LED
  • Tylne światła LED z funkcją jazdy dziennej
  • Przednie lampy przeciwmgielne LED
  • Elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka w kolorze nadwozia
  • Relingi dachowe w kolorze srebrnym
  • Felgi aluminiowe 16”
  • Regulację wysokości fotela kierowcy
  • Elektryczne szyby przednie i tylne
  • Skórzane wykończenie kierownicy i gałki zmiany biegów (syntetyczne)
  • Klimatyzację manualną
  • Inteligentny ogranicznik prędkości (ISLA)
  • Asystenta utrzymania pasa ruchu (LKA)
  • Asystenta utrzymania samochodu pośrodku pasa ruchu (LFA)
  • System ostrzegania o zmęczeniu kierowcy (DAW)
  • Czujnik zmierzchu z automatycznymi światłami drogowymi
  • System autonomicznego hamowania (FCA)
  • Tempomat z ogranicznikiem prędkości
  • Kamerę cofania z dynamicznymi liniami
  • Tylne czujniki parkowania
  • Gniazdo USB-C z przodu i z tyłu
  • Kolorowy ekran komputera pokładowego 4,2”
  • 10,25-calowy ekran nawigacji, radio DAB, Apple CarPlay / Android Auto, Kia Connect
  • Przedni podłokietnik ze schowkiem oraz tylny z uchwytami na kubki

Dilerzy doskonale wiedzą jednak, że w obecnym zalewie chińskich modeli takie wyposażenie nie wystarczy. Dlatego na stock zamawiają głównie auta z dodatkowymi pakietami Smart i Zimowym. Dzięki temu klient otrzymuje automatyczną klimatyzację, podgrzewane fotele przednie i podgrzewaną kierownicę — a cena się nie zmienia i nadal oscyluje w okolicach 100 tys. zł.

Kia XCeed 2022
Kia XCeed (2022) – tył, fot. Kia

Silnik? Może to dziwne, ale jest wybór

Klient zainteresowany XCeedem ciągle ma dwie opcje. Może postawić na 1.5-litrowy silnik o mocy 140 KM (wycofywany z oferty) lub zdecydować się na jednostkę 1.0 o mocy 115 KM. Oba silniki sparowane są z 6-biegową skrzynią manualną. Ich zużycie paliwa jest zbliżone, choć minimalnie bardziej ekonomiczny jest wariant 1.0 (5,5 litra na 100 km). Nie mam jednak wątpliwości, że pod względem trwałości lepszym wyborem będzie większa pojemność. Zwłaszcza że ten silnik przez lata dobrze się sprawdził.

Kia XCeed - zrzut ekranu oferty za 100 800 zł, fot. motofilm.pl
Kia XCeed – zrzut ekranu oferty za 100 800 zł, fot. motofilm.pl

W obu przypadkach pojemność bagażnika pozostaje identyczna: od 426 do 1378 litrów. Warto również zwrócić uwagę na prześwit — 184 mm. Dla porównania MG ZS oferuje 161 mm, a większy SUV Kia Sportage170 mm. To ważna przewaga dla kierowców, którzy częściej jeżdżą po nieutwardzonych drogach lub parkują przy wysokich krawężnikach.

Mimo że chińscy producenci oferują w Polsce 7-letnie gwarancje, Kia nic nie zmieniła. Nadal zapewnia 7 lat ochrony z limitem 150 tys. km. Kiedyś budziło to ogromne wrażenie; dziś konkurencja daje znacznie więcej — choćby Suzuki, które wydłużyło gwarancję do 10 lat przy serwisowaniu w ASO.

Źródło: motofilm.pl