Tak wygląda Toyota za 179 900 zł. Podobna do Ferrari i spala tylko 3 litry, mimo silnika o pojemności 2.0 l i mocy 223 KM

Toyota przecenia wszystko. Od Aygo X, przez Corolle, aż po Land Cruisera. Promocja objęła nawet trochę zapomnianego już Priusa, który w piątej generacji cechuje się bardzo charakterystycznym wyglądem przypominającym Ferrari.

Od kilku lat można kupić oszczędną Toyotę, która do złudzenia przypomina SUV-a Ferrari. Problem w tym, że jej cena jeszcze nigdy nie spadła znacznie poniżej magicznej bariery 200 tys. zł. Wyprzedaż rocznika 2025 to zmienia, bo Toyota obniżyła cenę do 179 900 zł. W dodatku oferta nie dotyczy najuboższej wersji Comfort, która już się wyprzedała, lecz bogatszego wariantu Prestige.

Toyota Prius wygląda kosmicznie. Przypomina Ferrari

Prius, który w najnowszej, piątej już generacji zadebiutował w listopadzie 2023 roku, od razu wzbudził ogromne zainteresowanie. Powód? Bardzo odważna stylistyka, która przypomina pierwszego w historii SUV-a Ferrari o nazwie Purosangue. I choć włoskie supersportowe auto trudno kupić, a czas oczekiwania liczony jest w latach, Priusem można wyjechać z salonu „od ręki” za 179 900 zł. Dokładnie tyle życzy sobie importer po przecenie z okazji wyprzedaży rocznika 2025.

Co oferuje w tej cenie? Całkiem sporo, bo najtańsza wersja Comfort została już wyprzedana. Zostaje więc środkowa odmiana Prestige, której wyposażenie obejmuje m.in.:

  • 19-calowe felgi aluminiowe
  • Cyfrowe lusterko wsteczne
  • Podgrzewaną kierownicę
  • Elektrycznie unoszone drzwi bagażnika
  • Automatyczne samopoziomowanie reflektorów
  • Światła matrycowe LED
  • Adaptacyjne światła drogowe (AHS)
  • Układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (PCS) z wykrywaniem pieszych, rowerzystów i motocyklistów
  • Asystenta utrzymania pasa ruchu (LTA)
  • Układ awaryjnego zatrzymania pojazdu (EDSS)
  • System multimedialny Toyota Smart Connect® z kolorowym ekranem 12,3″
  • Klimatyzację automatyczną
  • Cyfrowy prędkościomierz
  • Panoramiczny dach

W skrócie: to bardzo bogato wyposażony samochód, który niczym nie ustępuje topowym wersjom modeli Omody czy MG. Minusem jest jednak pojemność bagażnika. Ma on zaledwie 284 litry, czyli tyle co najmniejsze MG3. To zdecydowanie nie jest auto rodzinne. Ferrari w swoim aucie też daje więcej, bo 473 litry.

Ferrari kontra Toyota Prius
Ferrari Purosangue i nowa Toyota Prius, fot. motofilm.pl

Napęd potrafi spalić nawet 0,7 litra paliwa

Nowy Prius według katalogu Toyoty zużywa jedynie 0,7 l paliwa na 100 km. Oczywiście jest to możliwe pod warunkiem pełnego naładowania akumulatora o pojemności 13,6 kWh. Wówczas samochód przejeżdża do 87 km wyłącznie na prądzie. Gdy bateria się rozładuje (choć nigdy całkowicie), napęd pracuje jak nieco lepsza hybryda. Średnie zużycie paliwa wynosi wtedy około 3 litry. Dopiero przy jeździe autostradowej w okolicach 180 km/h komputer pokaże około 8 litrów, co i tak jest świetnym wynikiem.

Całość opiera się na dobrze znanym silniku 2.0 l, połączonym z silnikiem elektrycznym oraz akumulatorem litowo-jonowym. Łączna moc zestawu to 223 KM, co pozwala osiągnąć 100 km/h w 6,7 sekundy.

Toyota Prius 2023 PHEV
Toyota Prius (2023) – tył, fot. Toyota

W podobnej cenie kupisz inną „superhybrydę” od Chińczyka z bagażnikiem 889 litrów

Czasem auto kusi wyglądem i osiągami, ale finalnie okazuje się mało praktyczne. Niespełna 300 litrów bagażnika skutecznie zniechęca wielu kierowców. Jest jednak alternatywa: ciekawa hybryda plug-in, która oferuje większy zasięg na prądzie i podobne spalanie.

Toyota Prius Plug-In Hybrid
Toyota Prius Plug-In Hybrid – wnętrze, fot. Toyota

To SUV od Chery, którym miałem okazję pojechać do Szwajcarii. Dzięki bagażnikowi 889 litrów i 7-osobowej konfiguracji to świetna propozycja dla rodziny. Napęd opiera się tu na jednostce benzynowej 1.5 l, a łączna moc wynosi 279 KM. Mimo to samochód nie jest sportowcem, bo do 100 km/h przyspiesza w 9 sekund. Najważniejsze jest jednak to, że nawet w najwyższej specyfikacji kosztuje 166 900 zł.

Źródło: motofilm.pl