Rodzinne kombi z hybrydą i spalaniem 4,5 litra potaniało do 109 900 zł. Silnik z Toyoty Corolli zwiastuje niemal bezobsługową eksploatację

Na rynku istnieją tzw. „klony”, czyli auta, które w praktyce są tymi samymi modelami, tylko sprzedawanymi pod inną marką. Czasem taka zamiana znaczka potrafi wyjść klientowi na dobre, zwłaszcza gdy oznacza niższą cenę i dłuższą gwarancję.

Podczas poszukiwań samochodu można się naprawdę zdziwić. Jedni odkrywają, że niektóre modele Mitsubishi to tak naprawdę Renault z innym znaczkiem. Inni są zaskoczeni, wychodząc z salonu Suzuki… Corollą kombi przerobioną na potrzeby tej marki. Nikt nie robi już z tego problemu. Chodzi przede wszystkim o emisję CO₂. Producenci robią wszystko, by utrzymać niską średnią flotową i uniknąć ogromnych kar. Klientom też się to opłaca, bo jeśli oferta Toyoty wydaje się mało atrakcyjna, wystarczy pójść do Suzuki. A tam można dostać ten sam samochód z możliwością wydłużenia gwarancji aż do 10 lat. Salony Suzuki często działają też w mniejszych miejscowościach, co oznacza krótszą drogę do najbliższego ASO.

Suzuki Swace to brat bliźniak Toyoty Corolli TS Hybrid

Skoro walka z emisją trwa, pod maskę nie mógł trafić zwykły benzynowy silnik, np. 1.2T. Swace korzysta z bardzo oszczędnego układu hybrydowego Toyoty — dokładnie tego samego, który uwielbiają polscy taksówkarze za trwałość i niskie koszty jazdy.

Po ostatnich obniżkach Swace’a można kupić nawet o 25 tys. zł taniej. W praktyce, wersja hybrydowa w odmianie Premium Plus kosztuje teraz 109 900 zł. Co dostaje klient w tej cenie? Oto wybrane elementy wyposażenia:

  • reflektory LED z automatycznym włączaniem
  • światła LED tylne
  • aktywne systemy bezpieczeństwa (m.in. układ przeciwkolizyjny, odczyt znaków ograniczeń prędkości)
  • interaktywny system multimedialny z ekranem 8″
  • podgrzewane: przednie fotele, kierownica, wycieraczki przedniej szyby
  • przyciemniane szyby z tyłu
  • automatyczna klimatyzacja dwustrefowa
  • szyby atermiczne
  • kamera cofania
  • podłokietnik tylnej kanapy z uchwytami na kubki
  • kierownica obszyta skórą
  • 7-calowy kolorowy wyświetlacz w zestawie wskaźników
  • komplet poduszek powietrznych, w tym kurtynowe dla wszystkich pasażerów
  • pełen pakiet systemów bezpieczeństwa Toyota Safety Sense

Jak widać, za 109 900 zł nie dostajemy „gołego” auta, lecz naprawdę dobrze wyposażone, rodzinne kombi. Do tego dochodzi duży bagażnik o pojemności 596 litrów — więcej niż w MG HS (507 l). Suzuki ma też ważną przewagę nad chińskimi konkurentami: przy regularnym serwisowaniu w ASO można wydłużyć gwarancję aż do 10 lat.

2024 Suzuki Swace
Suzuki Swace (2024) – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Nikt nie ma wątpliwości co do układu napędowego

Hybryda oparta na silniku 1.8 to konstrukcja doskonale znana i sprawdzona. Nie różni się absolutnie niczym od tej montowanej w Toyotach. I bardzo dobrze, bo oznacza to niemal bezproblemową eksploatację przez lata. Nic więc dziwnego, że Suzuki zdecydowało się wydłużyć gwarancję tak odważnie. Zarówno Toyota, jak i Suzuki regularnie zajmują czołowe miejsca w rankingach niezawodności.

Układ generuje 140 KM, przekazując moc na przednią oś za pomocą skrzyni CVT. Przyspieszenie do 100 km/h trwa 9,4 s, a prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Dla porównania, SUV MG HS, mimo mocniejszego silnika 1.5 turbo (170 KM), ma identyczny „sprint” do setki. Swace zużywa jednak znacznie mniej paliwa, średnio 4,5 litra na 100 km. W trasie do prędkości 88 km/h można spokojnie zejść do wartości z „trójką” z przodu.

2024 Suzuki Swace
Suzuki Swace (2024) – bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

W tej cenie Swace staje się jedną z najrozsądniejszych opcji dla rodzin

Rodziny poszukujące auta „na lata” i dysponujące budżetem 110–115 tys. zł mogłyby właściwie zakończyć poszukiwania. Oczywiście można eksperymentować z chińskimi markami, ale wśród kombi najtańsza propozycja — BYD 6 DMI Touring — startuje od 159 100 zł. Oferuje co prawda mocniejszy i bardziej zaawansowany napęd, ale nikt nie wie jeszcze, jak będzie się sprawował po 8–10 latach.

Do tego BYD ma problemy z hamulcami. W niezależnych testach Seal 5 DMI-i hamował ze 120 km/h na dystansie nawet dwukrotnie dłuższym niż europejskie auto podobnej klasy.

Źródło: motofilm.pl