22 123 66 88 – mam ten numer zapisany nie tylko w telefonie, ale też awaryjnie na kartce. Właściwie znam go już na pamięć. To numer do assistance Chery. Miałem jechać ich samochodem do Szwajcarii przez całe Niemcy i pół Polski. Długa trasa, sporo odcinków bez ograniczeń prędkości, a po drodze może wydarzyć się wszystko, więc wolałem być przygotowany. Tym bardziej że Chińczycy podobno potrafią nieźle zaskoczyć, kiedy auto „padnie” na przykład w drodze na wakacje.
Chery Tiggo 8 PHEV to SUV dla rodzin. Przewiezie siedem osób i jest przyzwoicie wyceniony
Dobrze wiem, jak to jest z tymi chińskimi samochodami. Obiecują wiele – wykończeniem i ceną – a później wychodzą różne kwiatki. Sedan BYD-a przy prędkości 120 km/h hamuje na dwa razy dłuższym dystansie niż europejskie auto marki budżetowej, a Forthing T-Five nie jest w stanie podjechać pod górkę 40%, choć słabsze i popularne auto japońskiej marki daje sobie radę. Chińskie samochody po prostu zaskakują. Czasem pozytywnie, czasem negatywnie. Dlatego choć w trasę do Szwajcarii jechałem już wieloma elektrykami, hybrydą plug-in czy nowoczesnym Dieslem, to sama myśl, że po raz pierwszy pojadę chińczykiem, budziła lekki niepokój.
Zobacz również
Faktem jest jednak, że Chery to nie jest żadna nowa marka. Powstała w 1997 roku, a w 2024 sprzedała na całym świecie 2,6 mln samochodów, z czego prawie połowę wyeksportowała poza rynek macierzysty.
Jakie auto wybrałem? Nie miałoby sensu jechać w trasę 1600 km hitem Chery, czyli Tiggo 4 CSH, bo jest za mały. Wolałem coś, co faktycznie będzie użytkowane przez rodziny. Mój wybór padł na model Tiggo 8 PHEV, które obiecuje naprawdę wiele. Pomieści siedem osób, daje masaż pasażerowi, jest dobrze wykończone i kosztuje przyzwoite pieniądze. Po rabatach można nim wyjechać z salonu za 156 900 zł lub 166 900 zł w wariancie Prestige.
Oto wyposażenie, które dostajemy już w standardzie:
- 19” obręcze kół ze stopów lekkich
- Reflektory LED ze światłami do jazdy dziennej LED
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- System kamer 540°
- Szyby boczne sterowane elektrycznie
- Lusterka wsteczne podgrzewane i składane elektrycznie
- Tapicerka skórzana (eko) w kolorze czarnym
- Fotel kierowcy regulowany elektrycznie
- System multimedialny z ekranem 15,6”
- System audio z ośmioma głośnikami
- Ładowarka indukcyjna 50 W
- Klimatyzacja automatyczna, dwustrefowa
- System bezkluczykowy
- Ambientowe oświetlenie wnętrza
Wybór wersji Prestige ma sens, jeśli chcemy mieć dach panoramiczny, elektrycznie otwieraną i zamykaną klapę bagażnika, head-up display czy masaż fotela pasażera. O dziwo – kierowcy masaż nie przysługuje. Różnica 10 tys. zł jest jednak jak najbardziej rozsądna.

No to jedziemy. Przede mną perspektywa 1600 km „bez przerwy”
Ostatni raz tak się stresowałem, gdy pierwszy raz jechałem do Szwajcarii elektrykiem – Skodą Enyaq. Myśli wtedy krążyły wokół tego, co będzie, jeśli ładowarki nie zadziałają, jeśli będą zajęte albo jeśli elektryk po prostu odmówi posłuszeństwa. Ale dojechałem, całkiem komfortowo, choć pięć godzin wolniej niż autem spalinowym (20 godzin).
Chery Tiggo 8 PHEV to hybryda z deklarowanym zasięgiem 1100 km. W teorii mogłem zatrzymać się tylko raz na tankowanie, ale musiałbym jechać 100–110 km/h przez całą trasę, co zajęłoby znacznie więcej czasu. Uznałem więc, że jadę zgodnie z przepisami – a skoro po drodze są autostrady bez ograniczeń prędkości, licznik często pokazywał 187 km/h. Jak auto radzi sobie przy takich wartościach?
Myślę, że wielu Polaków nadal nie do końca ufa chińskim samochodom. Ja też, dlatego byłem maksymalnie skupiony. Ku mojemu zdziwieniu, nawet przy maksymalnej prędkości Tiggo 8 PHEV prowadzi się zaskakująco pewnie. Nie czuć w ogóle, że to konkretnie podwyższony SUV z prześwitem 229 mm. Szybko się uspokoiłem, bo auto pokonywało niemieckie autostrady jak rasowy „Niemiec”.

Długodystansowiec? Lepiej niż w Jaecoo 7 Super Hybrid
Najbardziej obawiałem się tego, że – podobnie jak w Jaecoo 7 SH – bateria rozładuje się w trasie i auto straci moc. To w końcu ten sam napęd. Najwyraźniej jednak chińscy inżynierowie poprawili swoje błędy w oprogramowaniu, bo tu „inteligentny system zarządzania” nie pozwolił na rozładowanie baterii nawet przy jeździe „na maksa”.
Oczywiście przy wysokich prędkościach można zapomnieć o 1100 km zasięgu. Żaden samochód – nawet najlepszy diesel – nie osiągnie wtedy 70% deklaracji. Tiggo 8 PHEV przejechał 700 km na jednym tankowaniu i ładowaniu, co uważam za wynik świetny. Średnie spalanie przy dynamicznej jeździe wyniosło więc maksymalnie 8,5 l/100 km. Pamiętajmy: mówimy o dużym, wysokim SUV-ie. Dla porównania – zwykła benzynowa wersja potrafi spalić nawet dwukrotność tej wartości.
Napęd hybrydowy w takich warunkach czuje się doskonale. Katalogowe 9 sekund do setki przy mocy 279 KM wzbudza politowanie wielu dziennikarzy. Ale po kilkuset kilometrach autostradą wiem już, o co chodziło Chińczykom. To nie miał być sprinter, tylko dynamiczny „połykacz tras”. W zakresie 100–180 km/h przyspiesza bardzo szybko, cicho i zaskakująco chętnie. Nocne pokonywanie Niemiec było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Co do sprintu, wciskanie gazu do podłogi na mokrej nawierzchni nie jest dobrym pomysłem. Auto gubi trakcję, systemy wariują. Rozwiązanie? Po liftingu przydałby się napęd 4×4 lub chociaż „szpera”. Tak to jest, gdy daje się prawie 300 KM i napęd wyłącznie na przód. Opony nie mają tu znaczenia. Tiggo 8 z salonu wyjeżdża na bardzo dobrych oponach marki KUMHO.
Daje ogromną przestrzeń bagażową, ale ideałów nie ma
Gdy pięć osób jedzie Tiggo 8 PHEV na wakacje, mogą zabrać 889 litrów bagażu. To poziom Volkswagena Tayrona czy Skody Kodiaq. Pasażerowie mają mnóstwo miejsca, mogą liczyć na podgrzewaną kanapę, na dużo przestrzeni na nogi i głowę, a pasażer z przodu może regulować fotel nawet w okolicach łydek i włączyć masaż.
Ale auto ma też wady. Największą (poza działaniem trakcji na mokrej nawierzchni) jest działanie skrzyni biegów podczas manewrowania. Często przełącza się w „N” przy zmianie z „D” na „R”. Trzeba faktycznie zatrzymać auto do zera. Być może to zabieg chroniący skrzynię, ale inni producenci robią to znacznie lepiej.
Do tego wskazania na wirtualnym zestawie wskaźników są za małe – osoby z wadą wzroku „+” mogą mieć problem z odczytaniem zasięgu czy temperatury. I jeszcze coś: komunikaty o braku płynu do spryskiwaczy pojawiają się uparcie co chwilę. Najlepiej uzupełnić od razu, inaczej system będzie męczyć.
Warto zapamiętać numer do Assistance
Przejechałem prawie 1600 km za jednym zamachem bez żadnych problemów. Zajęło mi to dokładnie 15 godzin. Podróż minęła komfortowo i bez niespodzianek. Ale nawet gdyby się pojawiły, assistance Chery wyróżnia się na tle wielu marek. Przez pierwsze trzy lata każdy nowy właściciel ma całodobowe wsparcie drogowe na terenie całej Europy. Można je przedłużyć do siedmiu lat przy serwisowaniu w ASO.

Co w nim takiego dobrego? Jeśli auto padnie w drodze na wakacje, producent pokryje koszty transportu, noclegu, a nawet biletów kolejowych czy lotniczych. Auto zostanie odholowane do najbliższego serwisu, a jeśli naprawa potrwa dłużej niż cztery godziny, dostaniemy samochód zastępczy. Na szczęście nie musiałem tego sprawdzać – i mam nadzieję, że w drodze powrotnej też nie będę musiał.
Źródło: motofilm.pl






