Nowy miejski SUV wskoczył na wyższy poziom jakości. A gdy pokazano cenę 95 300 zł, w Toyocie zrobiło się naprawdę nerwowo

Hiszpańska marka naprawdę wzięła się za siebie. Po miesiącach walki o przetrwanie działa dziś na pełnych obrotach i zaczyna zbierać owoce w postaci modeli, które mogą poważnie namieszać na rynku. Nowa odsłona Arony dopiero zadebiutowała, ale już wiadomo, że stanowi zagrożenie dla wszystkich budżetowych rywali.

Europa jeszcze walczy. Mimo że rynek został dosłownie zalany chińskimi markami, a niemal co tydzień pojawia się nowy gracz, producenci obecni tu od lat nie zamierzają składać broni. Seat zaprezentował nową odsłonę miejskiego SUV-a, koncentrując się na dwóch rzeczach, które ciągną Polaków w kierunku „chińczyzny”: na jakości wykonania i atrakcyjnej cenie. Jego debiut najbardziej odczuje jednak Toyota, zwłaszcza Yaris Cross.

Nowy SEAT Arona przybywa ze znacznie lepszym wyposażeniem

Seat długo kazał czekać na lifting Arony. Nic dziwnego, bo to model, który od debiutu znalazł 750 tys. nabywców i którego nie można było po prostu zepsuć. Każda zmiana musiała być dokładnie przemyślana, zwłaszcza w obliczu presji ze strony chińskich marek oferujących bardzo dobrą jakość w niskiej cenie. Ktoś w Seacie wreszcie zauważył, że aby nadążyć, trzeba wykonać ruch w tym samym kierunku.

Nowa Arona, podobnie jak Ibiza, dostała więc pakiet zmian związanych z jakością wnętrza. Do tej pory było ergonomicznie, ale twardo i przeciętnie. Teraz ma być bardziej miękko, solidnie i z lepszymi materiałami. Skórzana kierownica jest już standardem. Wyposażenie również zostało istotnie podniesione. Auto w wersji Style za 95 300 zł oferuje bardzo bogaty zestaw elementów:

  • 16-calowe felgi aluminiowe
  • Pełne reflektory LED
  • Tylne światła LED
  • Światła przeciwmgielne z doświetlaniem zakrętów
  • Automatyczna aktywacja reflektorów i czujnik deszczu
  • Czarne relingi dachowe
  • Przyciemniane tylne szyby
  • Elektrycznie regulowane, składane i podgrzewane lusterka
  • Wewnętrzne lusterko z automatycznym przyciemnianiem
  • 10,25-calowe wirtualne zegary
  • 9,2-calowy ekran dotykowy
  • Android Auto i Apple CarPlay
  • Ładowarka indukcyjna
  • Dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
  • Elektryczne szyby
  • Centralny zamek z pilotem
  • Podłokietnik z przodu
  • Fotel kierowcy z regulacją wysokości
  • Wielofunkcyjna kierownica
  • Adaptacyjny tempomat i ogranicznik prędkości
  • Tylne czujniki parkowania
  • Kamera cofania
  • Asystent zapobiegania kolizji przy niskiej prędkości
  • System e-Call

Bagażnik pozostał bez zmian i ma 400 litrów, co w tej klasie jest przyzwoitym wynikiem. Dostępny jest też opcjonalny zestaw audio z subwooferem i wzmacniaczem 300 W. Na szczególną uwagę zasługuje chłodzona ładowarka indukcyjna 15 W, bo takie rozwiązania do tej pory trafiały głównie do znacznie droższych chińskich SUV-ów pokroju GAC Aion V czy XPeng G9.

Seat Arona (2026) - przód, fot. Seat
Seat Arona (2026) – przód, fot. Seat

Pod maską tylko ekonomiczne silniki benzynowe

Pod maską odświeżonej Arony dostępne będą trzy jednostki benzynowe:

  • 1.0 TSI 95 KM z manualną skrzynią 5-biegową
  • 1.0 TSI 115 KM z manualną 6-biegową lub DSG
  • 1.5 TSI 150 KM DSG

Najtańsza wersja katalogowo kosztuje 95 300 zł, natomiast najdroższa 131 100 zł.

Seat Arona (2026) - wnętrze, fot. Seat
Seat Arona (2026) – wnętrze, fot. Seat

Debiut nowej Arony zaboli przede wszystkim Toyotę

Nie tylko chińscy producenci mogą czuć niepokój. Toyota również nie będzie zachwycona. Yaris Cross, nawet w wyprzedaży na koniec roku, kosztuje minimum 104 300 zł w najtańszej i najsłabszej wersji Active, która ma znacznie gorsze wyposażenie i mniej dopracowane wnętrze niż nowa Arona. Różnica około 10 tys. zł to dużo, a do tego, aby mieć w Toyocie chociaż podobny poziom wyposażenia, trzeba dopłacić jeszcze około 6 tys. zł do wersji Comfort.

Z drugiej strony Yaris Cross oferuje napęd hybrydowy i skrzynię eCVT. Nie każdy jednak akceptuje charakter pracy bezstopniowego automatu, a w zużyciu paliwa nie ma znaczącej przewagi. Toyota spala tylko o około 0,3 do 0,5 litra mniej. Jedno jest pewne. Debiut Arony dobrze zrobi markom, które do tej pory oszczędzały na materiałach i wyposażeniu.

Źródło: motofilm.pl