Miejski kompakt za 71 tys. zł z pancernym silnikiem. Daje do myślenia tym, którzy patrzą w stronę Dacii Sandero

W czasach, gdy rynek zalewają hybrydy i elektryki, ta oferta brzmi jak powrót do normalności. To przykład auta, które stawia na prostotę, trwałość i rozsądne pieniądze.

Mimo że wiele osób już zapomniało o tym modelu, on wciąż żyje i nigdzie się nie wybiera. Dodatkowo, egzemplarze sprzed liftingu przeprowadzonego kilka tygodni temu zostały mocno przecenione, dzięki czemu z salonu da się wyjechać za równe 71 tys. zł. Taka cena pozwala mu konkurować nie tylko z Dacią Sandero, ale także z nowymi modelami z Chin.

Seat Ibiza to nadal doskonała propozycja do miasta

Był moment, gdy mówiło się, że Seat zniknie z rynku. Wydawało się, że marka się nie rozwija, bo nie inwestuje w napęd elektryczny. To jednak okazało się świetnym ruchem, który dziś procentuje. Wszyscy widzą, jak źle wygląda sprzedaż samochodów elektrycznych. Seat natomiast zawsze równolegle stawiał na sprawdzone i trwałe konstrukcje.

Ibiza z aktualnego cennika MY25 kosztuje 71 tys. zł w wersji wyposażenia Reference. Czy za tę cenę dostajemy sensowne auto? Oto wybrane elementy wyposażenia:

  • Manualna klimatyzacja Climatic
  • 8,25-calowy ekran multimedialny z radiem i Bluetooth
  • Łączność z telefonem Full Link
  • Przednie światła LED
  • Czujniki parkowania z tyłu
  • ABS, ESC, ASR, EDL, BAS, HBA
  • Przednie poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera
  • Boczne poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera
  • Poduszki powietrzne kurtynowe
  • Wirtualny kokpit z kolorowym ekranem TFT 8 cali
  • 15-calowe felgi stalowe URBAN (185/65 R15 88H)

Jak widać, Seat nie oszczędza na bezpieczeństwie. Wszystkie systemy z tej kategorii nie różnią się w porównaniu do najwyższej specyfikacji. Można narzekać, że nie ma tempomatu, ale to w końcu samochód miejski. Reference nie oferuje też przedniego podłokietnika, ale taki element można dokupić za około 144 zł na AliExpress.

Seat Ibiza (2025) - wnętrze, fot. Seat
Seat Ibiza (2025) – wnętrze, fot. Seat

Poza tym to solidny, ponad 4-metrowy samochód, który pomieści pięć osób i aż 355 litrów bagażu. Aż, bo Dacia Sandero daje 328 litrów. Dla porównania, tańszy chiński MG3 ma bagażnik o pojemności poniżej 300 litrów. Ibiza wypada więc naprawdę dobrze.

Prosty silnik cechuje wysoka niezawodność. Bez ulepszaczy i bez przesady ze spalaniem

Rzadko zdarza się dziś, aby producent wciąż oferował starą, sprawdzoną jednostkę. Seat dokładnie to robi, utrzymując w ofercie silnik 1.0 MPI. Owszem, to wolnossąca konstrukcja, która rozpędza auto do setki w około 15 sekund, a prędkość maksymalna to 170 km/h.

Nie w osiągach jednak tkwi jej sekret. To dopracowana konstrukcja, której głównym atutem jest trwałość. Te silniki potrafią przejechać nawet 400–500 tys. km bez poważniejszych awarii.

Seat Ibiza 2023 (lifting)
Seat Ibiza 2023 (lifting), fot. Seat

Nie oznacza to też, że jest paliwożerna. Mimo braku wsparcia w postaci miękkiej hybrydy, jednostka zużywa średnio 5,5–6 litrów w cyklu mieszanym. Warto też pamiętać, że silnik 1.0 MPI bardzo dobrze współpracuje z instalacją LPG, co daje możliwość dalszego obniżenia kosztów jazdy.

Chińska alternatywa? Tylko jedna – MG3

I rzeczywiście, takie auto można kupić o około 10 tys. zł taniej. MG3 oferuje mocniejszy silnik 1.5 o mocy 115 KM i bogatsze wyposażenie. Ale w tym przypadku nie mamy jeszcze pewności, jak jednostka sprawdzi się w dłuższej perspektywie. Te auta jeżdżą po polskich drogach dopiero od niespełna dwóch lat.

Czasami to pojemność bagażnika odgrywa największą rolę, a różnica prawie 80 litrów – jak w tym przypadku – w tym segmencie jest kolosalna.

Źródło: motofilm.pl