Jeszcze dwa–trzy lata temu, mając do dyspozycji około 60 tys. zł, z salonu mogliśmy wyjechać co najwyżej Kią Picanto albo Hyundaiem i10. Na szczęście czasy się zmieniają, a wraz z nimi ceny. Głównie dzięki presji ze strony chińskich marek. Dziś, mając niecałe 65 tys. zł, można wyjechać z salonu tanim SUV-em, który ma szansę mocno wstrząsnąć rynkiem budżetowych samochodów.
Francuzi wiedzą, co robią. Takich cen mało kto się spodziewał
Idąc do salonu i widząc ładnego, małego SUV-a, ludzie wciąż mają w głowie ceny przekraczające 100 tys. zł. Tymczasem te trudne dla kupujących czasy się kończą. Wielu europejskich producentów przemyślało swoją strategię i zrobiło wszystko, by maksymalnie obniżyć ceny. Citroen poszedł jeszcze dalej. Tak naprawdę wystarczyłoby, żeby zrównał się z ceną MG ZS, a jest od niego tańszy o 15 tys. zł (najtańszy ZS kosztuje 79 800 zł).
Zobacz również
Nowe wcielenie Citroena C3 to całkowicie świeży projekt. Auto urosło, zyskało modną, SUV-ową sylwetkę i przy okazji pozostało jednym z najtańszych nowych samochodów w Polsce. Jego cena startuje u dilerów od 64 900 zł. Co można kupić taniej? W zasadzie tylko poprzednią generację Fiata Pandy za 59 900 zł albo elektryczną Dacię Spring, która z dotacją kosztuje niecałe 30 tys. zł. Ale to zupełnie inna liga. Citroen C3 mierzy 4,02 metra długości i oferuje bagażnik o pojemności 310 litrów – więcej niż np. MG3, który ma ok. 280 litrów.

Tak wygląda wyposażenie za mniej niż 65 tys. zł
Nowy Citroen C3 dostępny jest w trzech wersjach wyposażenia: You, Plus i Max. Najtańsza, oferowana za wspomniane 64 900 zł, to odmiana You, która zawiera m.in.:
- przednie reflektory LED
- wyświetlacz head-up
- zawieszenie Citroen Advanced Comfort
- tylne czujniki parkowania
- automatyczne reflektory
- klimatyzację
- elektryczne szyby z przodu
- tempomat i regulator prędkości
- system hamowania awaryjnego Active Safety Brake
- aktywny system utrzymania pasa ruchu
- funkcję rozpoznawania znaków drogowych
- centralny zamek
W tej cenie dealerzy dorzucają również atrakcyjny lakier nadwozia Monte Carlo.
Warto jednak wiedzieć, że w tej wersji nie ma klasycznego ekranu dotykowego – jest za to miejsce na smartfon, który pełni jego funkcję. Podobnie jak w bazowej Dacii Duster. Dla wielu kierowców to zaleta, bo i tak korzystają z nawigacji Google Maps. Samochód stoi na stalowych felgach, co dla początkujących kierowców też może być plusem – nie trzeba martwić się o zarysowania przy parkowaniu.

Pod maską pracuje ekonomiczny silnik benzynowy
Pod maską nowego C3 znajduje się 1,2-litrowy, trzycylindrowy silnik benzynowy PureTech, który generuje 100 KM i 205 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje z sześciobiegową manualną skrzynią biegów i napędem na przednie koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 10,1 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 194 km/h.
Średnie zużycie paliwa to 5,6 litra na 100 kilometrów, a emisja CO₂ wynosi 127 g/km według cyklu WLTP.
Dobrą informacją dla tych, którzy obawiają się o żywotność tego silnika, jest 8-letnia gwarancja z limitem do 160 tys. km. To o rok dłużej, niż oferuje większość chińskich producentów.

Warto dodać, że Citroen bardzo szybko rośnie na polskim rynku. We wrześniu 2025 roku marka zanotowała aż 74-procentowy wzrost sprzedaży samochodów osobowych i dostawczych w porównaniu z wrześniem 2024. Łącznie po trzech kwartałach 2025 roku na polskie drogi wyjechało już 7 926 nowych Citroenów. To bardzo zła informacja dla chińskich marek, które jeszcze 2 lata temu nie widziały w Citroenie żadnej konkurencji. Na przykład Baic w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2025 roku w Polsce sprzedał zaledwie 3113 samochodów, a też oferuje bardzo taniego SUV-a.
Źródło: motofilm.pl






