Mały SUV przyciąga Polaków ceną 64 900 zł. Rosnąca popularność europejskiej marki zaczyna niepokoić Chińczyków

Cieszy, że w salonach pojawiają się ładne samochody, które nie każą brać kredytu na 10 lat. I co najlepsze, to już nie są wyłącznie propozycje z Chin. Francuzi udowadniają, że też potrafią.

Jeszcze dwa–trzy lata temu, mając do dyspozycji około 60 tys. zł, z salonu mogliśmy wyjechać co najwyżej Kią Picanto albo Hyundaiem i10. Na szczęście czasy się zmieniają, a wraz z nimi ceny. Głównie dzięki presji ze strony chińskich marek. Dziś, mając niecałe 65 tys. zł, można wyjechać z salonu tanim SUV-em, który ma szansę mocno wstrząsnąć rynkiem budżetowych samochodów.

Francuzi wiedzą, co robią. Takich cen mało kto się spodziewał

Idąc do salonu i widząc ładnego, małego SUV-a, ludzie wciąż mają w głowie ceny przekraczające 100 tys. zł. Tymczasem te trudne dla kupujących czasy się kończą. Wielu europejskich producentów przemyślało swoją strategię i zrobiło wszystko, by maksymalnie obniżyć ceny. Citroen poszedł jeszcze dalej. Tak naprawdę wystarczyłoby, żeby zrównał się z ceną MG ZS, a jest od niego tańszy o 15 tys. zł (najtańszy ZS kosztuje 79 800 zł).

Nowe wcielenie Citroena C3 to całkowicie świeży projekt. Auto urosło, zyskało modną, SUV-ową sylwetkę i przy okazji pozostało jednym z najtańszych nowych samochodów w Polsce. Jego cena startuje u dilerów od 64 900 zł. Co można kupić taniej? W zasadzie tylko poprzednią generację Fiata Pandy za 59 900 zł albo elektryczną Dacię Spring, która z dotacją kosztuje niecałe 30 tys. zł. Ale to zupełnie inna liga. Citroen C3 mierzy 4,02 metra długości i oferuje bagażnik o pojemności 310 litrów – więcej niż np. MG3, który ma ok. 280 litrów.

Citroen C3 w salonie, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Citroen C3 w salonie, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Tak wygląda wyposażenie za mniej niż 65 tys. zł

Nowy Citroen C3 dostępny jest w trzech wersjach wyposażenia: You, Plus i Max. Najtańsza, oferowana za wspomniane 64 900 zł, to odmiana You, która zawiera m.in.:

  • przednie reflektory LED
  • wyświetlacz head-up
  • zawieszenie Citroen Advanced Comfort
  • tylne czujniki parkowania
  • automatyczne reflektory
  • klimatyzację
  • elektryczne szyby z przodu
  • tempomat i regulator prędkości
  • system hamowania awaryjnego Active Safety Brake
  • aktywny system utrzymania pasa ruchu
  • funkcję rozpoznawania znaków drogowych
  • centralny zamek

W tej cenie dealerzy dorzucają również atrakcyjny lakier nadwozia Monte Carlo.

Warto jednak wiedzieć, że w tej wersji nie ma klasycznego ekranu dotykowego – jest za to miejsce na smartfon, który pełni jego funkcję. Podobnie jak w bazowej Dacii Duster. Dla wielu kierowców to zaleta, bo i tak korzystają z nawigacji Google Maps. Samochód stoi na stalowych felgach, co dla początkujących kierowców też może być plusem – nie trzeba martwić się o zarysowania przy parkowaniu.

Citroen C3 - bok, 2025
Citroen C3 – bok, 2025

Pod maską pracuje ekonomiczny silnik benzynowy

Pod maską nowego C3 znajduje się 1,2-litrowy, trzycylindrowy silnik benzynowy PureTech, który generuje 100 KM i 205 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje z sześciobiegową manualną skrzynią biegów i napędem na przednie koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 10,1 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 194 km/h.

Średnie zużycie paliwa to 5,6 litra na 100 kilometrów, a emisja CO₂ wynosi 127 g/km według cyklu WLTP.

Dobrą informacją dla tych, którzy obawiają się o żywotność tego silnika, jest 8-letnia gwarancja z limitem do 160 tys. km. To o rok dłużej, niż oferuje większość chińskich producentów.

Zrzut ekranu oferty na Citroena C3 za 64 900 zł, fot. motofilm.pl
Zrzut ekranu oferty na Citroena C3 za 64 900 zł, fot. motofilm.pl

Warto dodać, że Citroen bardzo szybko rośnie na polskim rynku. We wrześniu 2025 roku marka zanotowała aż 74-procentowy wzrost sprzedaży samochodów osobowych i dostawczych w porównaniu z wrześniem 2024. Łącznie po trzech kwartałach 2025 roku na polskie drogi wyjechało już 7 926 nowych Citroenów. To bardzo zła informacja dla chińskich marek, które jeszcze 2 lata temu nie widziały w Citroenie żadnej konkurencji.  Na przykład Baic w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2025 roku w Polsce sprzedał zaledwie 3113 samochodów, a też oferuje bardzo taniego SUV-a.

Źródło: motofilm.pl