Zakup samochodu z salonu zawsze oznacza stratę – dla jednych większą, dla innych mniejszą. Z tym tematem często borykają się osoby zainteresowane chińskimi samochodami, bo nikt tak naprawdę nie wie, ile takie MG HS będzie warte po trzech latach i kilkudziesięciu tysiącach kilometrów. Pewne jest natomiast to, że na pewno nie straci tak mocno jak jeden z modeli Hyundaia. Ten potaniał w rok o ponad… 200 tys. zł. Mimo, że oferuje bardzo bogate wyposażenie i jest SUV-em.
Hyundai popełnił ten sam błąd co Toyota
Nie zawsze podążanie za najnowszą technologią przekłada się na realne zyski. Niektórzy producenci podchodzą do nowinek bardzo zachowawczo – jak Seat, który długo zwlekał z elektryfikacją i dziś ma się świetnie, choć jeszcze niedawno mówiło się o jego zamknięciu i przekształceniu w markę od hulajnóg elektrycznych. Toyota i Hyundai przeceniły za to technologię wodorową, choć trudno im się dziwić, bo faktycznie wyglądała obiecująco.
Zobacz również
Kilka lat temu obie marki wprowadziły na rynek modele Nexo i Mirai. Łączy je to, że są jedynymi samochodami wodorowymi oferowanymi na polskim rynku. W praktyce oznacza to coś w rodzaju „lepszego elektryka” — lepszego, bo nie trzeba go ładować przez kilkadziesiąt minut, a jedynie zatankować wodór, co trwa tyle, ile tankowanie zwykłego auta spalinowego. Na koniec samochód wydala do atmosfery tylko wodę. I to tak czystą, że można ją wypić. Problem w tym, że technologia się nie sprzedała. W Polsce działa zaledwie kilka stacji wodoru, głównie w największych miastach, i nie zawsze są otwarte. Dla przykładu, jeśli ktoś z Koszalina zapragnąłby auta wodorowego, musiałby gnać ponad 200 km do Gdyni, żeby tankować.

Dla większości ludzi takie auto jest więc po prostu bezużyteczne. A szkoda, bo zarówno Mirai, jak i Nexo to porządnie wykonane, komfortowe samochody. Sens mają tylko wtedy, gdy ktoś mieszka dosłownie „przy” stacji wodorowej i jeździ głównie po mieście. Albo… sam taką stację posiada. Na dziś w Polsce działa 12 stacji wodorowych. Orlen zapowiada wprawdzie ponad 40 kolejnych w ciągu kilku lat, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Dla porównania w Polsce działa około 11 300 ogólnodostępnych punktów ładowania samochodów elektrycznych, z czego ponad 4000 to szybkie ładowarki DC.
Jest jeszcze kwestia ceny tankowania. 1 kg wodoru kosztuje około 70 zł, a do Nexo wchodzi mniej więcej 6,5 kg. Pełny bak to więc jakieś 455 zł, a maksymalny zasięg według WLTP wynosi 666 km. Matematyka też tego auta nie kocha.

Kompletnie wyposażony roczny Hyundai Nexo jest do kupienia za 153 900 zł
To wszystko powoduje gigantyczną utratę wartości. Ile trzeba było zapłacić za Nexo w 2024 roku? 380–400 tys. zł, w zależności od konfiguracji. Po wyjeździe z salonu auto traci zwykle 10–20%. Nawet przy tej wyższej wartości Nexo powinno być warte około 320–360 tys. zł. Tymczasem mówimy tu o spadku wartości o jakieś 200 tys. zł w rok.
Za niecałe 154 tys. zł można dziś kupić egzemplarz z 2024 roku od dilera, który przejechał zaledwie 12 tys. km. I nie jest powiedziane, że się sprzeda. Zwłaszcza że Toyota oferuje Miraia za 135 900 zł – i jest on ładniejszy, mocniejszy oraz podobnie wyposażony.
Ten konkretny Hyundai jest w wersji Platinum, czyli bogato doposażonej. Na pokładzie znajdziemy:
- automatyczne światła LED
- czujniki parkowania
- asystenta utrzymania pasa ruchu
- Android Auto i Apple CarPlay
- podgrzewane fotele oraz kierownicę
- tempomat
- wentylowane fotele przednie
- system kamer 360°
- wysokiej jakości nagłośnienie
- skórzaną tapicerkę
- duży dotykowy ekran multimedialny
- zaawansowane systemy bezpieczeństwa
Napęd generuje 161 KM, co przekłada się na przyspieszenie do setki w około 9 sekund. Samochód ma też gwarancję do 2029 roku bez limitu kilometrów – coś, czego Chińczycy mogą pozazdrościć (zazwyczaj mają limit do 150 tys. km). Tylko co z tego, skoro dochodzą inne problemy typowe dla aut wodorowych? Mało kto wie, że zbiornik wodoru również ma swoją żywotność. Jeśli technologia się nie przyjmie, jego wymiana może być w przyszłości bardzo kosztowna albo wręcz niemożliwa. Żywotność takich zbiorników szacuje się na 15–20 lat.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Koreańczycy wciąż wierzą w technologię wodorową. Niedawno pokazali nawet nowe Nexo, które mocno różni się od poprzednika. Auto ma trafić na rynek pod koniec roku, a jego cena wciąż pozostaje tajemnicą. Pewne jest natomiast jedno — to nadal zakup z dużym ryzykiem utraty wartości.
Źródło: motofilm.pl






