Ford Mustang zaczyna powrót do cen z 2016 roku? Pierwsza obniżka to kilkadziesiąt tysięcy złotych

Ceny Mustanga właśnie zaliczyły mocne tąpnięcie. Jeśli ktoś marzył o klasycznym muscle carze z V8 – właśnie dostał dobry moment, by przestać marzyć i zacząć działać.

Nie wszystko kręci się wokół SUV-ów i crossoverów. Wciąż jest wielu kierowców, którzy chcą czegoś bardziej emocjonującego, a Mustang idealnie wpisuje się w takie oczekiwania. Teraz tym bardziej, bo Ford zdecydował się obniżyć ceny. Dzięki temu mocne V8 przestaje być wydatkiem zaczynającym się od „trójki”, nawet gdy wybiera się wersję z automatem.

Ford nadal trzyma Mustanga w ofercie. To nie jest takie oczywiste

Podczas gdy Fiesty i Focusa nie ma już z nami, historia Mustanga w Polsce wciąż trwa. Dla wielu może to być zaskoczenie, bo przecież ma pod maską ogromne, pięciolitrowe V8, które emituje sporo CO₂ – w wersji z automatem aż 278 g/km. Wiecie, jaka jest za to kara? 95 euro za każdy gram powyżej 93,6 g/km, od każdego sprzedanego auta. Łatwo policzyć, że wychodzi z tego pokaźna kwota. Tym bardziej należy docenić fakt, że takie samochody wciąż są w ofercie.

Mimo widma gigantycznych kar, Ford postanowił znacząco obniżyć ceny Mustanga. Jak mocno? Tak, że nie trzeba już mieć ponad 300 tys. zł, żeby o nim myśleć – nawet w wersji z 10-biegowym automatem.

Cennik otwiera teraz kwota 270 600 zł za wersję z manualem i 285 600 zł za automat. To obniżka odpowiednio z 305 600 i 320 600 zł. I to najprawdopodobniej nie koniec.

2024 Ford Mustang GT Fastback
Ford Mustang GT Fastback (2024) – tył, fot. Ford

Co dostajemy w tej cenie?

Podstawowa wersja GT oferuje między innymi:

  • tempomat adaptacyjny,
  • 19-calowe aluminiowe felgi,
  • reflektory LED i tylne światła LED,
  • składane, podgrzewane i sterowane elektrycznie lusterka z projekcją logo Mustang,
  • system multimedialny Ford SYNC 4 z ekranem 13,2” i nagłośnieniem B&O (11 głośników + subwoofer, DSP, 860 W),
  • 12,4-calowy wyświetlacz cyfrowych zegarów,
  • bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto,
  • częściowo skórzaną tapicerkę,
  • podgrzewane fotele i kierownicę,
  • dwustrefową klimatyzację automatyczną,
  • rozpoznawanie znaków drogowych,
  • kamerę cofania i tylne czujniki parkowania,
  • autoalarm.

Bez dopłaty dostępny jest kolor biały. Za czerwony trzeba dopłacić 2600 zł, a za pozostałe – od 4300 do 6200 zł.

Cennik Forda Mustanga z końcówki 2025 roku, fot. motofilm.pl
Cennik Forda Mustanga z końcówki 2025 roku, fot. motofilm.pl

Jeden z ostatnich samochodów z tak dużym silnikiem

Kiedyś wybór modeli z V8 był dużo większy – wystarczy wspomnieć Lexusa IS-F czy Toyotę Land Cruiser. Dziś nawet w nowym Mercedesie-AMG C63 pod maską pracuje czterocylindrowy motor 2.0 l z hybrydą.

Mustang trzyma się klasyki. W wersji GT pod maską pracuje 5.0 V8 o mocy 446 KM i 540 Nm momentu obrotowego. Jak na Forda przystało, za automat trzeba srogo dopłacić – konkretnie 15 tys. zł. Warto jednak to rozważyć, bo różnica w osiągach jest zauważalna:

  • z manualem – 0–100 km/h w 5,3 s
  • z automatem – 4,9 s.

Czy to dopiero początek obniżek?

Sytuacja Forda nie jest ciekawa. Postawili wszystko na elektryki i teraz ratują się, jak mogą, niestandardowymi modelami, takimi jak Ranger czy Mustang. Gdy w 2016 roku testowałem czerwonego Mustanga, kosztował on… 180 tys. zł. Oczywiście, była inflacja, ale branża plotkuje, że kolejne obniżki mogą nadejść już w 2026 roku.

2024 Ford Mustang Dark Horse
Ford Mustang Dark Horse (2024) – wnętrze, fot. Ford

Dla porównania, w USA Mustang kosztuje około 32 tys. dolarów, czyli w przeliczeniu ok. 117 tys. zł. Jeśli Ford nie będzie dalej korygował cen, wielu klientów może zdecydować się na prywatny import zza oceanu, nawet kosztem gwarancji, bo wciąż opłaci się to po prostu bardziej.

Źródło: motofilm.pl