Choć słynie z niezawodności, u dilerów nadal stoją nówki z 2024 roku. Niższa cena 98 900 zł ma to zmienić

W świecie pełnym błyszczących nowości z Chin, japońska prostota coraz częściej schodzi na dalszy plan. A szkoda, bo trwałość i rozsądek mają nieocenioną wartość.

W niemal wszystkich rankingach niezawodności modele Suzuki zajmują czołowe miejsca, często wyprzedzając nawet Toyotę. Mimo to, w czasie ofensywy chińskich marek, samochody tej japońskiej marki znikają z radarów kierowców. Warto jednak przypomnieć sobie, co potrafią oferować, bo nowego SUV-a z rocznika 2024 można dziś kupić za 98 900 zł, choć jeszcze niedawno kosztował 119 900 zł.

Na placach dilerów w całym kraju wciąż stoją fabrycznie nowe egzemplarze Suzuki S-Cross z 2024 roku

Wielu kierowców o Suzuki po prostu zapomniało. Trudno się dziwić, bo w ostatnich latach marka oferuje praktycznie te same modele, wprowadzając jedynie drobne modernizacje poprawiające głównie zużycie paliwa. Dlatego dziś w salonach można znaleźć egzemplarze S-Crossa z poprzedniego rocznika. Tylko w jednym serwisie ogłoszeniowym naliczyłem sześć nowych egzemplarzy z 2024 roku.

Dlaczego warto się nim zainteresować? Choć to samochód raczej zachowawczy i w środku mało efektowny i plastikowy, jest jednym z najmniej awaryjnych modeli na rynku. Serwisanci mają przy nim niewiele pracy, chyba że chodzi o rutynowe przeglądy. Co ciekawe, Suzuki oferuje możliwość przedłużenia gwarancji nawet do dziesięciu lat, o ile auto serwisowane jest w ASO.

Suzuki S-Cross - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Suzuki S-Cross – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Za 98 900 zł dostajesz bogate wyposażenie

Minęły czasy słabo wyposażonych wersji bazowych. W Suzuki nawet podstawowa odmiana nazywa się Premium i rzeczywiście oferuje wiele udogodnień.

W standardzie znajdziemy między innymi:

  • Reflektory LED Hi/Low,
  • aluminiowe felgi 17 cali
  • Szyby atermiczne
  • elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka
  • kamerę cofania
  • Kolorowy wyświetlacz wielofunkcyjny 4,2″
  • 9-calowy ekran z nawigacją i obsługą Apple CarPlay oraz Android Auto
  • tempomat adaptacyjny ACC
  • klimatyzację manualną
  • pakiet Outdoor z osłonami nadkoli i progów
  • liczne systemy bezpieczeństwa, takie jak LKA, LDW, TSR, DSBS II, DMS, ESP, HBA

Nie jest więc źle. W zasadzie wszystko, czego potrzeba do komfortowej jazdy, znajduje się już w podstawowej wersji. Można narzekać na manualną klimatyzację, ale warto zauważyć, że nawet chińska Omoda 5 Comfort za 109 900 zł również nie ma automatycznej.

SX4 S-Cross oferuje bagażnik o pojemności 430 litrów i bez problemu pomieści pięć dorosłych osób.

Największa zaleta Suzuki znajduje się pod maską

Suzuki od lat stawia na prostotę i niezawodność. W świecie coraz bardziej skomplikowanych konstrukcji to podejście może wydawać się staroświeckie, ale wielu kierowców właśnie tego dziś szuka.

Pod maską pracuje sprawdzony silnik 1.4 BoosterJet z technologią miękkiej hybrydy o mocy 129 KM. Nie jest to samochód sportowy, pierwsza setka pojawia się po 9,5 sekundy, ale w praktyce to w zupełności wystarcza. Dla porównania hybrydowe Jaecoo 7 o mocy około 280 KM przyspiesza do 100 km/h w 8,5 sekundy. Różnica niewielka, za to S-Cross na niemieckiej autostradzie osiąga prędkość 195 km/h, podczas gdy wiele chińskich SUV-ów ogranicza się do 170–180 km/h.

Suzuki S-Cross - wnętrze, fot. Suzuki
Suzuki S-Cross – wnętrze, fot. Suzuki

Średnie spalanie według WLTP wynosi 4,7 litra na 100 kilometrów. W trasie można zejść nawet do 4,5 litra, a w mieście trzeba liczyć się z około sześcioma litrami. Szkoda tylko, że w podstawowej wersji nie ma automatu. Napęd trafia na przednie koła za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej. Prześwit 175 milimetrów pozwala jednak bez obaw pokonywać miejskie krawężniki. Dla porównania Jaecoo 5 za podobne pieniądze oferuje jedynie 139 milimetrów.

To nie jest najtańszy SUV Suzuki. Vitarę można kupić jeszcze taniej

Niektórzy mogą być tym zaskoczeni, ale S-Cross jest droższy od Vitary. Tę można kupić już za około 90 tysięcy złotych, a pod maską ma ten sam, bezawaryjny silnik. Wielu osobom wizualnie podoba się też bardziej, choć warto pamiętać, że oferuje mniejszy bagażnik – jego pojemność wynosi 362 litry. To zauważalnie mniej niż w S-Crossie.

Źródło: motofilm.pl