W niemal wszystkich rankingach niezawodności modele Suzuki zajmują czołowe miejsca, często wyprzedzając nawet Toyotę. Mimo to, w czasie ofensywy chińskich marek, samochody tej japońskiej marki znikają z radarów kierowców. Warto jednak przypomnieć sobie, co potrafią oferować, bo nowego SUV-a z rocznika 2024 można dziś kupić za 98 900 zł, choć jeszcze niedawno kosztował 119 900 zł.
Na placach dilerów w całym kraju wciąż stoją fabrycznie nowe egzemplarze Suzuki S-Cross z 2024 roku
Wielu kierowców o Suzuki po prostu zapomniało. Trudno się dziwić, bo w ostatnich latach marka oferuje praktycznie te same modele, wprowadzając jedynie drobne modernizacje poprawiające głównie zużycie paliwa. Dlatego dziś w salonach można znaleźć egzemplarze S-Crossa z poprzedniego rocznika. Tylko w jednym serwisie ogłoszeniowym naliczyłem sześć nowych egzemplarzy z 2024 roku.
Zobacz również
Dlaczego warto się nim zainteresować? Choć to samochód raczej zachowawczy i w środku mało efektowny i plastikowy, jest jednym z najmniej awaryjnych modeli na rynku. Serwisanci mają przy nim niewiele pracy, chyba że chodzi o rutynowe przeglądy. Co ciekawe, Suzuki oferuje możliwość przedłużenia gwarancji nawet do dziesięciu lat, o ile auto serwisowane jest w ASO.

Za 98 900 zł dostajesz bogate wyposażenie
Minęły czasy słabo wyposażonych wersji bazowych. W Suzuki nawet podstawowa odmiana nazywa się Premium i rzeczywiście oferuje wiele udogodnień.
W standardzie znajdziemy między innymi:
- Reflektory LED Hi/Low,
- aluminiowe felgi 17 cali
- Szyby atermiczne
- elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka
- kamerę cofania
- Kolorowy wyświetlacz wielofunkcyjny 4,2″
- 9-calowy ekran z nawigacją i obsługą Apple CarPlay oraz Android Auto
- tempomat adaptacyjny ACC
- klimatyzację manualną
- pakiet Outdoor z osłonami nadkoli i progów
- liczne systemy bezpieczeństwa, takie jak LKA, LDW, TSR, DSBS II, DMS, ESP, HBA
Nie jest więc źle. W zasadzie wszystko, czego potrzeba do komfortowej jazdy, znajduje się już w podstawowej wersji. Można narzekać na manualną klimatyzację, ale warto zauważyć, że nawet chińska Omoda 5 Comfort za 109 900 zł również nie ma automatycznej.
SX4 S-Cross oferuje bagażnik o pojemności 430 litrów i bez problemu pomieści pięć dorosłych osób.
Największa zaleta Suzuki znajduje się pod maską
Suzuki od lat stawia na prostotę i niezawodność. W świecie coraz bardziej skomplikowanych konstrukcji to podejście może wydawać się staroświeckie, ale wielu kierowców właśnie tego dziś szuka.
Pod maską pracuje sprawdzony silnik 1.4 BoosterJet z technologią miękkiej hybrydy o mocy 129 KM. Nie jest to samochód sportowy, pierwsza setka pojawia się po 9,5 sekundy, ale w praktyce to w zupełności wystarcza. Dla porównania hybrydowe Jaecoo 7 o mocy około 280 KM przyspiesza do 100 km/h w 8,5 sekundy. Różnica niewielka, za to S-Cross na niemieckiej autostradzie osiąga prędkość 195 km/h, podczas gdy wiele chińskich SUV-ów ogranicza się do 170–180 km/h.

Średnie spalanie według WLTP wynosi 4,7 litra na 100 kilometrów. W trasie można zejść nawet do 4,5 litra, a w mieście trzeba liczyć się z około sześcioma litrami. Szkoda tylko, że w podstawowej wersji nie ma automatu. Napęd trafia na przednie koła za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej. Prześwit 175 milimetrów pozwala jednak bez obaw pokonywać miejskie krawężniki. Dla porównania Jaecoo 5 za podobne pieniądze oferuje jedynie 139 milimetrów.
To nie jest najtańszy SUV Suzuki. Vitarę można kupić jeszcze taniej
Niektórzy mogą być tym zaskoczeni, ale S-Cross jest droższy od Vitary. Tę można kupić już za około 90 tysięcy złotych, a pod maską ma ten sam, bezawaryjny silnik. Wielu osobom wizualnie podoba się też bardziej, choć warto pamiętać, że oferuje mniejszy bagażnik – jego pojemność wynosi 362 litry. To zauważalnie mniej niż w S-Crossie.
Źródło: motofilm.pl






