Toyota Yaris Cross przez wiele miesięcy dominowała w segmencie najmniejszych SUV-ów. Osoby poszukujące kompaktowego, ale podwyższonego auta do miasta najczęściej wybierały właśnie ten model. Obecnie jednak zakup dobrze wyposażonej, 130-konnej wersji Yarisa Cross to wydatek około 131 tysięcy złotych w wyprzedaży rocznika. Dlatego wielu klientów odwiedzających salony Chery, dostając ofertę na maksymalnie wyposażone Tiggo 4 HEV za 105 900 zł, nie zastanawia się długo.
Chery idzie jak burza. To marka pozycjonowana wyżej niż Omoda i Jaecoo
Polscy kierowcy wciąż gubią się w chińskich markach, co nie dziwi, ponieważ niemalże codziennie pojawiają się nowe. Warto więc uporządkować tę hierarchię: Chery jest marką nadrzędną wobec Omoda i Jaecoo. Można powiedzieć, że pełni identyczną rolę jak Volkswagen wobec Skody i Seata w Europie. Do końca roku w Polsce ma działać 25 salonów tej marki.
Zobacz również
A co oferują? Najtańszy model, który szybko wyrasta na bestseller, to Chery Tiggo 4. Powód jest prosty: cena wersji bazowej Essential wynosi 95 900 zł. Ale nawet topowa wersja Prestige kosztuje tylko trochę więcej, za to oferuje znacznie bogatsze wyposażenie. Cennik kończy się na 105 900 zł i to kwota ostateczna — bez żadnych dopłat, nawet za lakier.

Dla porównania, w Toyocie klienci otrzymują ofertę z ceną 131 900 zł za 130-konną hybrydową Yaris Cross w wersji Executive, która dopiero wtedy dorównuje wyposażeniem. Nic dziwnego, że wizyta w salonie Chery dla wielu odwiedzających kończy się złożeniem zamówienia. Byłem tam około jedenastej w zwykły dzień roboczy i jak na tę godzinę ruch był naprawdę duży.
Co oferuje Chery Tiggo za 105 900 zł? W pakiecie nawet system kamer 540 stopni
Oto najważniejsze elementy wyposażenia wersji Prestige:
- Pakiet 24 systemów ADAS
- Zakrzywiony, podwójny ekran o przekątnej 24,6 cala
- Cyfrowy zestaw wskaźników 12,3 cala
- Bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay
- Reflektory LED
- Dwustrefowa automatyczna klimatyzacja
- System bezkluczykowy
- Przednie i tylne czujniki parkowania
- 17-calowe aluminiowe felgi
- Tapicerka z ekologicznej skóry
- Elektrycznie sterowany fotel kierowcy
- Podgrzewane przednie fotele
- System kamer 540 stopni
- System audio z sześcioma głośnikami
- Kierownica obszyta skórą ekologiczną
- Przyciemniane tylne szyby
- Ambientowe oświetlenie wnętrza
140 tysięcy złotych za Toyotę w wersji Executive to dopiero początek. W standardzie znajdziemy tam kamerę cofania, ale za system kamer 360 stopni trzeba już dopłacić, i to sporo — około 6 tysięcy złotych w ramach pakietu Tech. W Chery system kamer 540 stopni jest w cenie. Co to oznacza? Obraz samochodu można zobaczyć z perspektywy lotu ptaka. Do tego dochodzi bardzo przyzwoita przestrzeń bagażowa, która wynosi 430 litrów. Mocne argumenty, choć nie najważniejsze.
Napęd hybrydowy teoretycznie nie daje żadnych szans konkurencji
Najważniejsze jest to, co znajduje się pod maską. Tutaj bez wyjątku oferowany jest jeden napęd hybrydowy oparty na czterocylindrowym silniku 1.5 o mocy 163 KM i momencie obrotowym 260 Nm. Taka jednostka pozwala rozpędzić auto do 100 km/h w 8,9 sekundy. Średnie zużycie paliwa wynosi około 5,3 litra na 100 km, w praktyce bliżej 6 litrów, a zasięg sięga do 950 kilometrów.

Jest jednak jedno „ale” — prędkość maksymalna. Z nie do końca jasnych powodów samochód uzyskał homologację jedynie na… 150 km/h. W rzeczywistości osiąga 160 km/h (według relacji kierowców), więc różnica względem Yarisa Cross, który potrafi pojechać 170 km/h, nie jest duża. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że przy prędkościach powyżej 120 km/h komfort jazdy w samochodach tej klasy i tak nie należy do najwyższych.
Europejskie marki dopiero obniżają ceny
105 900 zł to bardzo mocna oferta za w pełni wyposażonego SUV-a miejskiego. Tym bardziej, że ma ponadprzeciętne wymiary. Długość nadwozia wynosi 4320 mm, podczas gdy Yaris Cross mierzy 4180 mm. Jeszcze w latach 2023–2024 Toyota praktycznie nie miała konkurencji, ale dziś Japończycy wyraźnie czują na plecach chiński oddech.

Jest jeszcze coś. Chińczycy zastosowali strategię oferowania ubezpieczenia OC i AC na pierwszy rok za symboliczną złotówkę, co realnie obniża całkowity koszt zakupu. Do tego mimo dużego zainteresowania na odbiór auta czeka się maksymalnie cztery tygodnie, a najczęściej zaledwie od tygodnia do dwóch. Nic dziwnego, że wielu klientów nie szuka już dalej, bo dostaje wszystko, czego oczekuje.
Tymczasem producenci z reszty świata powoli się budzą. Marki spoza Chin zaczęły reagować i obniżają ceny. Hyundai i30 kosztuje już od 79 900 zł, a Ford Puma od około 89 tysięcy. Rynek samochodów zmienia nam się w bardzo ekspresowym tempie.
Źródło: motofilm.pl






