Jeśli markę Hongqi kojarzysz jako „chińskiego rolls-royce’a”, to nic dziwnego. Gdy pierwszy raz pojawiła się na rynku za sprawą innego importera, wjechała luksusowym elektrycznym SUV-em o nazwie E-HS9. Nie sprzedawał się w ogóle, więc szybko się wycofali. Zaraz potem jednak inny importer przygarnął markę pod swoje skrzydła i wprowadził nad Wisłę modele spalinowe. Jednym z nich jest rywal takich aut jak Toyota RAV4 czy Volkswagen Tiguan – Hongqi HS3.
Hongqi czytamy „Hon-szi”. Każdy model jest luksusowo wykończony
Marka Hongqi próbuje przyciągnąć Polaków jakością wykonania. Rzeczywiście, wchodząc do auta w salonie można odnieść wrażenie, że wnętrze jest dopracowane. Wiele materiałów jest miękkich, przyjemnych w dotyku, a niewiele elementów trzeszczy. Do tego stylistyka zewnętrzna sprawia, że kierowca może poczuć się wyjątkowo, głównie za sprawą charakterystycznego paska biegnącego przez środek maski.
Zobacz również
Dziś takie Hongqi HS3 w wyprzedaży rocznika można kupić za 135 700 zł i w tej cenie klient otrzyma nawet wielosezonowe opony marki Pirelli. Pytanie, co ten SUV ma do zaoferowania? Oto wybrane elementy jego wyposażenia standardowego:
- reflektory LED + światła do jazdy dziennej
- nastrojowe oświetlenie wnętrza (253 kolory)
- siedzenia ze skóry ekologicznej
- elektrycznie sterowane fotele
- podgrzewane przednie siedzenia
- dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- system kamer 360 stopni
- panoramiczny dach
- podgrzewane i elektryczne lusterka
- ekran dotykowy 12,6 cala
- 8 głośników
- bezkluczykowy dostęp
- CarPlay + Android Auto
- elektrycznie otwierana klapa bagażnika
- komplet systemów bezpieczeństwa
Dopłacić można jedynie za lakier lub kolor tapicerki, to kwoty rzędu 2–3 tys. zł. Identyczne auto w momencie debiutu kosztowało 149 900 zł, więc obniżka wynosi prawie 15 tys. zł. I raczej nic więcej nie uda się ugrać, bo Chińczycy z natury niechętnie się targują.

Trzeba być przygotowanym na wysokie spalanie
Silnik czterocylindrowy 1.5 o mocy 156 KM i 258 Nm zapewnia przyspieszenie do setki w 9,9 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 187 km/h. I choć napędza tylko przednią oś za pomocą 7-biegowej przekładni automatycznej, a importer deklaruje średnie spalanie na poziomie 6,8 l/100 km, w rzeczywistości należy spodziewać się 9–10 litrów.
Podobno w 2026 roku w ofercie mają pojawić się oszczędniejsze hybrydy, ale tej informacji nie udało nam się potwierdzić u importera. Warto jednak wiedzieć, że za Hongqi odpowiadają ci sami ludzie, co za Forthinga. W przypadku tej drugiej marki również najpierw pojawiła się wersja benzynowa, a później dołączyła hybryda.

Wszyscy zainteresowani powinni również wiedzieć, że mimo dość sporych wymiarów – 4655 mm długości i 1900 mm szerokości – HS3 oferuje stosunkowo mały bagażnik o pojemności 460 litrów. Dla porównania Toyota RAV4 mieści 580 litrów, a znacznie krótszy Tiguan aż 652 litry. Oba jednak nie są wykończone z taką dbałością o detale.
„Wszyscy chwalą, mało kto kupuje”
Rozmawiając z jednym z dealerów, usłyszałem, że samochody Hongqi po obejrzeniu „wszyscy chwalą, ale mało kto kupuje”. Czym jest to spowodowane? Przede wszystkim dotychczasową ceną – 149 900 zł to była duża kwota. 135 tys. zł wygląda już znacznie lepiej, zwłaszcza że to poziom cenowy Jaecoo 7 w wersji benzynowej. Klienci jednak obawiają się, że marka, która już raz wycofała się z Polski, może to zrobić ponownie. Inną sprawą jest wysoki koszt części zamiennych do wcześniej oferowanego E-HS9.

Przypomnijmy: za sam przedni grill do tego większego SUV-a trzeba zapłacić około 9300 zł, a za tylny zderzak prawie 12 tys. zł. Jak będzie z częściami do HS3? Tego na razie nie wiadomo. Marka daje jednak gwarancję na 5 lat lub 150 tys. km.
Źródło: motofilm.pl






