Wielkie SUV-y wciąż są w strefie marzeń wielu rodaków. Głównie przez ceny, bo np. Skoda Kodiaq w najtańszej wersji kosztuje po obniżkach nadal 161 650 zł. A gdyby coś podobnej wielkości dało się kupić za 136 tys. zł? To wyraźnie zmienia perspektywę, bo dotąd taka kwota wystarczała co najwyżej na mniejsze Jaecoo 7.
Chińska propozycja dużego SUV-a jest nawet szersza od Kodiaqa
Baic 7 nie bez powodu nazywany jest „chińskim Kodiaqiem”. Nadwozie mierzy 4745 mm długości, czyli podobnie jak Skoda Kodiaq (4758 mm). Co ciekawe, Baic 7 jest o 28 mm szerszy. Niestety mimo tego bagażnik jest sporo mniejszy – ma 450 litrów. Dla porównania, przy odpowiedniej konfiguracji tylnej kanapy Kodiaq oferuje nawet 850 litrów. Baic twierdzi, że sytuację ratują relingi dachowe i możliwość montażu boxa, ale przecież nie każdy chce na co dzień jeździć z „trumną” na dachu.
Zobacz również
Za to wyposażenie to już „pierwsza klasa”. W przecenionych egzemplarzach za 136 tys. zł nie brakuje właściwie niczego. Dotyczy to aut z rocznika 2025, wystawionych przez kilku dealerów i przy zakupie na firmę. W całej Polsce naliczyłem ich 10 sztuk, pozostałe mają troszkę wyższe ceny przez opcjonalne dodatki. Klient prywatny też zapłaci więcej, bo 143 500 zł. Katalogowa cena to 164 900 zł, więc w każdym przypadku jest znacznie taniej.
Co dokładnie oferuje Baic? Oprócz skórzanej tapicerki naprawdę sporo, m.in.:
- 19-calowe felgi aluminiowe
- elektrycznie sterowaną klapę bagażnika z zabezpieczeniem przed przyciśnięciem
- panoramiczny dach
- asystent podjazdu
- automatyczne reflektory LED
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- centralny podłokietnik
- podgrzewane przednie fotele
- masaż w przednich i tylnych fotelach (3 tryby)
- wentylowane przednie fotele
- 7-calowy ekran za kierownicą
- ładowarkę indukcyjną
- adaptacyjny tempomat ACC
- kamerę cofania z liniami pomocniczymi
- przednie i tylne czujniki parkowania
Wnętrze jest estetyczne i solidnie wykonane. Przestrzeni nie brakuje, choć warto zauważyć, że przy pełnym obłożeniu pięciu pasażerów średnia waga jednej osoby nie może przekraczać 89 kg. Inaczej przekroczona zostanie maksymalna ładowność, co może znacząco wpływać na jakość prowadzenia.

Silnik daje przyzwoite osiągi, ale trzeba liczyć się z wysokim spalaniem
Silnik 1.5 o mocy 177 KM i 305 Nm to konstrukcja Mitsubishi. To oznacza trwałość i niskie ryzyko problemów w kolejnych latach. Zapewne dlatego Baic nie boi się udzielać 7-letniej gwarancji. Z drugiej strony jednostka potrafi „wypić”. Katalogowe 8,5 litra da się osiągnąć, ale tylko przy bardzo spokojnej jeździe. W praktyce lepiej przyjąć około 10 l/100 km. Z czasem można rozważyć instalację LPG.
Osiągi są przyzwoite: pierwsza setka pojawia się na liczniku po 9,9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Ale wtedy też nie polecam sprawdzać średniego spalania, które wyniesie nawet 16 litrów.

136 tys. zł nadal za dużo? Jest druga opcja
Baic oferuje w Polsce kilka modeli. Jeśli kwota ponad 130 tys. zł nadal wydaje Ci się zbyt wysoka i nie potrzebujesz dużego SUV-a, możesz wybrać Baica 5 Business. Również wygląda efektownie, jest dobrze wykończony, a w nowej wersji Business kosztuje 99 900 zł.
Czy Baic jest w ogóle bezpiecznym wyborem? Marka ma rozbudowaną sieć sprzedaży — 35 salonów i serwisów w Polsce. Stoi za nią także duża grupa importerska AADC, mająca w portfolio m.in. KGM, Forthinga, Jetoura czy Bestune’a. W przypadku wielu chińskich marek można rzeczywiście obawiać się krótkiej obecności na polskim rynku, ale w przypadku Baica takie obawy są nieuzasadnione.

Warto też wiedzieć, że na polskim rynku od niedawna istnieje 7-osobowy SUV dla rodzin innej marki. To Chery Tiggo 8 za niecałe 142 tys. zł, które jakiś czas temu miałem okazję przetestować.
Źródło: motofilm.pl






