Jak wszyscy, to wszyscy. Nawet marki premium, takie jak Audi, zaczęły zabiegać o klienta z budżetem na „chińczyka”. Coraz trudniej bowiem ignorować fakt, że to właśnie tacy kierowcy stają się dziś najbardziej łakomym kąskiem dla producentów. Niemcy uznali więc, że zamiast patrzeć z boku, lepiej włączyć się do gry i pokazać, że za rozsądne pieniądze też można mieć auto z czterema pierścieniami na masce. Efekt? Limuzyna Audi za nieco ponad 113 tys. zł. Propozycja kusząca nie tylko ceną, ale też tym, że mówimy o egzemplarzach „gotowych do odbioru”, wyposażonych w kilka naprawdę przydatnych dodatków.
Chińczycy w Polsce stawiają na SUV-y, limuzyn prawie nie mają
113 tys. zł wystarczy dokładnie na Audi A3 Limousine. To udany model, który w porównaniu do Sportbacka oferuje większy bagażnik – 425 litrów wobec 380. Nadwozie ma ponad 4,5 metra, czyli więcej niż większość chińskich SUV-ów, w tym Omoda 5 (4373 mm).
Zobacz również
W segmencie kompaktowych sedanów chińska konkurencja praktycznie nie istnieje. Większość marek z Państwa Środka skupia się na SUV-ach i crossoverach, które łatwiej sprzedają się w Europie. Jeśli już pojawiają się limuzyny z Chin, to raczej egzotyczne propozycje w rodzaju Dongfenga Shine – auta, o których mało kto słyszał. A szkoda, bo klasyczne sedany z reguły oferują niższe spalanie dzięki lepszej aerodynamice, są też stabilniejsze przy wyższych prędkościach i mniej wrażliwe na boczne podmuchy wiatru.

Wariant Limousine prowadzi się nieco bardziej dynamicznie niż Sportback. To właśnie tę wersję wykorzystano na torze Nurburgring Nordschleife do bicia rekordu przez model Audi RS 3 – choć jest dłuższa i cięższa, zapewnia lepsze właściwości jezdne.
Najważniejsze jednak, że w końcu można kupić ją w salonie naprawdę tanio. 113 591 zł to kwota, za którą jeszcze niedawno nie wystarczyłoby nawet na bazową Omodę 5 wycenioną na 115 500 zł (dziś już za 109 900). A co dostajemy w Audi?
Oto wyposażenie za 113 591 zł:
- klimatyzacja automatyczna
- kluczyk komfortowy z funkcją safe lock
- MMI Radio plus z radiem cyfrowym
- 6 głośników
- system Audi pre sense front
- asystent skrzyżowań
- kamera ostrzegająca przed opuszczeniem pasa ruchu
- asystent omijania przeszkód i asystent skrętu
- system rozpoznający zmęczenie kierowcy
- reflektory LED
- Audi Virtual Cockpit
- ładowarka indukcyjna do telefonu
- elektryczne lusterka
- pakiet oświetlenia Ambiente
- czujnik deszczu i zmierzchu
- komplet poduszek powietrznych z kurtynami
- asystent podjazdu pod wzniesienia
W tej cenie otrzymujemy też asystenta ruszania pod górę, pakiet systemów wspomagających podczas jazdy i parkowania (czujniki) oraz tempomat. Normalnie jest to dodatkowe wyposażenie, więc naprawdę nie jest źle.
Pod maską silnik, który potrafi spalić 4,6 litra na 100 km
Wydawałoby się, że w tej cenie Niemcy mogliby zaoferować tylko litrową jednostkę z A1. Ale nie – tutaj mamy benzynowy, czterocylindrowy silnik o pojemności 1.5 litra z bezpośrednim wtryskiem, turbodoładowaniem i mocą 116 KM. Maksymalny moment obrotowy to 220 Nm. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 9,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 210 km/h.

Napęd przekazywany jest przez 6-biegową skrzynię manualną. Średnie spalanie to 5,4 litra, w trasie potrafi spaść nawet do 4,6 litra. W mieście trzeba liczyć około 7 litrów. Emisja CO₂ wynosi 122 g/km.
Ceny modelu A3 ogólnie mocno spadły
Warto dodać, że 113 tys. zł to nie najniższa cena za ten model, a przecież jeszcze niedawno tyle wołano za najmniejsze A1 z silnikiem 1.0. U dealerów można znaleźć także Sportbacki z 2025 roku za 106 590 zł – z podobnym wyposażeniem i tym samym silnikiem. Kilka miesięcy temu takie obniżki byłyby nie do pomyślenia.
Źródło: motofilm.pl







