Z tym SUV-em Volvo trzeba się nauczyć żyć. Dlatego go tak przecenili?

Volvo EX90 miało być SUV-em idealnym, naszpikowanym technologią i gadżetami, robiącym wrażenie już na papierze. Tymczasem na rynek wjechał z dwuletnim opóźnieniem przez problemy z oprogramowaniem, a mimo całego szumu medialnego sprzedaż praktycznie nie ruszyła. Wreszcie dostałem kluczyki i po przejechaniu kilkuset kilometrów mogłem się przekonać, jak to naprawdę jest z tym autem. I wiecie co? Paradoksalnie wcale nie uważam tego modelu za skazanego na porażkę.

Mocno odprężający SUV

EX90 to kawał auta. Duży SUV, którego można zamówić w konfiguracji 6-osobowej, robi ogromne wrażenie przestrzenią. Siedzi się w nim wygodnie, a masaże w fotelach wypadają o niebo lepiej niż w XC90. Do tego wyciszenie na topowym poziomie – samochód płynie przez nierówności, a kierowca i pasażerowie po prostu odpoczywają. Nie ma tu mowy o żadnych tanich zagrywkach czy oszczędnościach w materiałach. Nawet system infotainment, w którym obsługujemy dosłownie wszystko – od świateł awaryjnych po schowek – działa stabilnie i nie zawiesza się. A to paradoks, bo w mniejszych modelach, jak XC60, bywa różnie.

Volvo EX90 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Volvo EX90 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Osiągi? Tutaj EX90 rozwala system. 517 koni mechanicznych robi swoje, a sprint do setki zajmuje mu nie deklarowane 4,9 sekundy, tylko realne 4,34 s (zmierzone). To kosmiczny wynik jak na prawie 3-tonowy samochód. Poziom poprzedniej generacji BMW M3. Jasne, zużycie prądu nie należy do małych. Trzeba liczyć się z wartościami 23–24 kWh na 100 km – ale bateria o pojemności 111 kWh sprawia, że i tak można spokojnie zrobić 400 km w trasie i 550–600 km w mieście. Do tego szybkie ładowanie z mocą do 250 kW sprawia, że całą baterię można uzupełnić w 35–40 minut. Co ważne – nawet powyżej 90% ładuje się sensowną prędkością około 50 kW, czego większość elektryków nie potrafi. Dla formalności dodam, że od 80-90% jest to 65-70 kW.

Volvo EX90 - tył, na ładowarce, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Volvo EX90 – tył, na ładowarce, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Niedociągnięcia, które trzeba oswoić

Jednak tak jak czytasz w różnych mediach, ten samochód rzeczywiście nadal (pomimo naprawienia oprogramowania) ma swoje humory. Raz zdarzyło mi się zatrzasnąć kluczyk w środku i musiałem ratować się aplikacją. Potem dopiero dowiedziałem się, że kluczyk trzeba regularnie ładować indukcyjnie, bo szybko pada. Zdarza się, że auto nie zamknie się samo przy oddaleniu – trzeba dotknąć klamki w odpowiednim miejscu. Tylne drzwi potrafią się przyssać do ramy, a klamka podczas jazdy kilka razy postuka, zanim się uspokoi i schowa się w drzwiach. Ale z tym wszystkim da się żyć. Słyszałem o klimatyzacji czy tempomacie, ale przez tysiąc kilometrów nie trafiło mi się nic takiego. Wygląda na to, że Volvo regularnie poprawia swoje oprogramowanie.

Volvo EX90
Volvo EX90 – wnętrze, fot. Volvo

Na dachu mamy lidar – bardzo zaawansowany sprzęt, który ponoć psuje aparaty w iPhone’ach. Nie sprawdzałem, nie miałem ochoty ryzykować. Faktem jest natomiast to, że wykrywa przeszkody z odległości kilkuset metrów i właśnie dzięki niemu EX90 może uchodzić za jeden z najbezpieczniejszych samochodów świata. Samochód reaguje też błyskawicznie, jeśli zostawisz w nim dziecko choćby na pół minuty – natychmiast uruchamia elegancki alarm na zewnątrz i otwiera drzwi. Mamy też system, który wykrywa zbyt długie rozmyślanie kierowcy. W testach Euro NCAP EX90 osiągnęło też 98% w kwestii ochrony dorosłych osób, po prostu kosmos.

Cena, która zaczyna być do przełknięcia

Na początku EX90 był absurdalnie drogi, kosztując około pół miliona złotych. I wtedy naprawdę trudno było zrozumieć, kto to kupi. Teraz jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Demówki w wersji 517-konnej, z napędem na cztery koła i w pełnej opcji, można dostać za 330–340 tys. zł brutto. To obniżka o prawie 200 tys. zł, więc gigantyczna. Oczywiście, to nadal sporo, ale za te pieniądze dostajesz bezpieczeństwo, osiągi, świetne audio Bowers & Wilkins (znacznie lepsze niż w XC90), przestrzeń i technologię, która – mimo wad – robi różnicę. Gdybym miał wskazać samochód, w którym chciałbym znaleźć się w razie wypadku, bez wahania wybrałbym właśnie EX90.

Volvo EX90
Volvo EX90 – przód, fot. Volvo
Volvo EX90
Volvo EX90 – tył, fot. Volvo

Jeśli chcesz podobnego ogromnego SUV-a, a budżet nie wytrzymuje nawet tej obniżki, możesz spojrzeć w stronę Kii EV9. Tam przestrzeni jest tyle samo, a może nawet więcej, a cena wypada korzystniej. Ale Volvo daje coś ekstra – poczucie spokoju i świadomość, że jedziesz najbezpieczniejszym SUV-em świata. I właśnie dlatego, mimo niedociągnięć, da się z nim żyć – tylko trzeba się tego nauczyć.

Źródło: motofilm.pl