Te SUV-y skradły serca Polaków. W sierpniu sprzedały się dwa razy lepiej niż Volvo

jeśli ktoś pyta, jak radzi sobie chińska motoryzacja w Polsce, to najlepiej od razu spojrzeć na Omodę i Jaecoo. Te marki są u nas świeże (na premierze byłem obecny rok temu), w katalogu mają zaledwie trzy modele, a mimo to w sierpniu codziennie znajdowały średnio 36 nabywców. Dokładnie wyszło 1127 sprzedanych aut w miesiąc, co w naszych realiach robi niesamowite wrażenie. Chińczycy coraz śmielej rozpychają się na rynku. Dla porównania – Volvo w tym samym czasie znalazło o połowę mniej nabywców, choć ich ceny też potrafią być niezłe.

Taniej niż się wydaje

Weźmy choćby Jaecoo 7 Super Hybrid. To auto kupiło w sierpniu 301 osób. Trudno się dziwić, bo prawie 300-konną hybrydę z zasięgiem 1200 km można już kupić w cenie benzyny. A mówimy o kwocie mniejszej niż 140 tys. zł. I to jest mocna karta w rękach nowej marki. Jeszcze większym zaskoczeniem jest Omoda 9 Super Hybrid – SUV startujący od 219 900 zł (praktycznie bez rabatów). To już poziom cenowy wielu popularnych modeli premium, a mimo to znalazł aż 213 klientów w zaledwie miesiąc.

Omoda 9 i Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Omoda 9 i Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Ktoś powie: ale dlaczego porównywać ich akurat z Volvo? A no dlatego, że za około 220 tys. zł można kupić kilka modeli tej szwedzkiej marki – w tym takie, które są od lat rynkowymi hitami. XC60, przez lata najpopularniejszy SUV Volvo, da się wyrwać nawet za 180 tys. zł u dealerów. I mimo tego wszystkiego, Omoda i Jaecoo razem sprzedały w sierpniu dwa razy więcej aut niż całe Volvo – dokładnie 1127 wobec 586. To zestawienie mówi samo za siebie.

Jaecoo 7 Super Hybrid - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Jaecoo 7 Super Hybrid – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Chińczycy wchodzą coraz mocniej

I to dopiero początek. Chińskie marki w Polsce pojawiają się niemal co chwilę i potrafią zaskoczyć nie tylko ofertą, ale też cenami, które wywracają rynek do góry nogami. Dobrym przykładem jest Leapmotor. Model B10, czyli spory SUV, może być prawdziwą sensacją, bo startuje z dotacją poniżej 100 tys. zł.

Leapmotor B10 - przód, fot. Leapmotor
Leapmotor B10 – przód, fot. Leapmotor

Nie mam wątpliwości, że aby utrzymać sprzedaż, europejskie marki będą musiały obniżyć ceny jeszcze bardziej. Zresztą nie tylko one – chińskie też nie mogą spocząć na laurach, bo tempo wprowadzania kolejnych modeli i walki o klienta wymusza ciągłe manewry cenowe. To jest wojna, w której nikt nie może zostać w tyle.

Telewizyjny sprawdzian

Dodam od siebie coś, co może szczególnie zainteresować tych, którzy jeszcze patrzą na chińskie auta z dystansem. W TVN realizujemy właśnie program „Moto Kombat”, w którym przez 12 odcinków sprawdzimy, jak te nowe modele radzą sobie na tle konkurencji z różnych stron świata. Będzie tam m.in. Omoda 9.

Plan zdjęciowy programu "Moto Kombat", fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Plan zdjęciowy programu „Moto Kombat”, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Po siedmiu zrealizowanych odcinkach mogę już śmiało powiedzieć – dzieje się i będzie ciekawie. Nie jest to materiał reklamowy, tylko twardy test, więc można liczyć na realne porównania i sporo wniosków. Premiera programu odbędzie się 5 października w TVN Turbo i myślę, że wielu widzów będzie mocno zaskoczonych.

Źródło: motofilm.pl