jeśli ktoś pyta, jak radzi sobie chińska motoryzacja w Polsce, to najlepiej od razu spojrzeć na Omodę i Jaecoo. Te marki są u nas świeże (na premierze byłem obecny rok temu), w katalogu mają zaledwie trzy modele, a mimo to w sierpniu codziennie znajdowały średnio 36 nabywców. Dokładnie wyszło 1127 sprzedanych aut w miesiąc, co w naszych realiach robi niesamowite wrażenie. Chińczycy coraz śmielej rozpychają się na rynku. Dla porównania – Volvo w tym samym czasie znalazło o połowę mniej nabywców, choć ich ceny też potrafią być niezłe.
Taniej niż się wydaje
Weźmy choćby Jaecoo 7 Super Hybrid. To auto kupiło w sierpniu 301 osób. Trudno się dziwić, bo prawie 300-konną hybrydę z zasięgiem 1200 km można już kupić w cenie benzyny. A mówimy o kwocie mniejszej niż 140 tys. zł. I to jest mocna karta w rękach nowej marki. Jeszcze większym zaskoczeniem jest Omoda 9 Super Hybrid – SUV startujący od 219 900 zł (praktycznie bez rabatów). To już poziom cenowy wielu popularnych modeli premium, a mimo to znalazł aż 213 klientów w zaledwie miesiąc.
Zobacz również
W cenie 129 600 zł ma już 4×4 i hybrydę z automatem. Dali mu wodoodporną tapicerkę i nazywają go małym Land Cruiserem
Obniżka o 30 tys. zł wykończy chińskich rywali. Tesla Model 3 Standard ma trochę mniejszy zasięg, ale bogate wyposażenie i tańsze w utrzymaniu opony
Chińczycy wciąż pracują nad takim autem, a Dacia o nim marzy. Hyundai ma je od dawna i wycenia na 79 900 zł
Ktoś powie: ale dlaczego porównywać ich akurat z Volvo? A no dlatego, że za około 220 tys. zł można kupić kilka modeli tej szwedzkiej marki – w tym takie, które są od lat rynkowymi hitami. XC60, przez lata najpopularniejszy SUV Volvo, da się wyrwać nawet za 180 tys. zł u dealerów. I mimo tego wszystkiego, Omoda i Jaecoo razem sprzedały w sierpniu dwa razy więcej aut niż całe Volvo – dokładnie 1127 wobec 586. To zestawienie mówi samo za siebie.

Chińczycy wchodzą coraz mocniej
I to dopiero początek. Chińskie marki w Polsce pojawiają się niemal co chwilę i potrafią zaskoczyć nie tylko ofertą, ale też cenami, które wywracają rynek do góry nogami. Dobrym przykładem jest Leapmotor. Model B10, czyli spory SUV, może być prawdziwą sensacją, bo startuje z dotacją poniżej 100 tys. zł.

Nie mam wątpliwości, że aby utrzymać sprzedaż, europejskie marki będą musiały obniżyć ceny jeszcze bardziej. Zresztą nie tylko one – chińskie też nie mogą spocząć na laurach, bo tempo wprowadzania kolejnych modeli i walki o klienta wymusza ciągłe manewry cenowe. To jest wojna, w której nikt nie może zostać w tyle.
Telewizyjny sprawdzian
Dodam od siebie coś, co może szczególnie zainteresować tych, którzy jeszcze patrzą na chińskie auta z dystansem. W TVN realizujemy właśnie program „Moto Kombat”, w którym przez 12 odcinków sprawdzimy, jak te nowe modele radzą sobie na tle konkurencji z różnych stron świata. Będzie tam m.in. Omoda 9.

Po siedmiu zrealizowanych odcinkach mogę już śmiało powiedzieć – dzieje się i będzie ciekawie. Nie jest to materiał reklamowy, tylko twardy test, więc można liczyć na realne porównania i sporo wniosków. Premiera programu odbędzie się 5 października w TVN Turbo i myślę, że wielu widzów będzie mocno zaskoczonych.
Źródło: motofilm.pl



