Nie ma co ukrywać – Hondy w ostatnich latach mają łatkę samochodów za drogich w stosunku do tego, co faktycznie oferują. Ale to się zmienia. Civic w końcu doczekał się normalnej ceny, a teraz podobna historia dzieje się z modelem ZR-V. Jeszcze niedawno w katalogach wisiały kwoty w okolicach 180 tys. zł. Teraz? Realnie można zejść do 140–150 tys. zł, co oznacza rabaty wynoszące nawet 30-40 tys. zł. Brzmi inaczej, prawda? Tylko czy warto się tym autem interesować? Moim zdaniem tak – i mam na to konkretne powody.
To naprawdę szybka hybryda
ZR-V dostał układ hybrydowy 2.0 o mocy 184 KM. To nie jest „ekohybryda” z obowiązku, tylko napęd, który faktycznie daje frajdę. Sprint do setki trwa 7,9 sekundy, prędkość maksymalna to 173 km/h. Niby nie wygląda to imponująco na papierze, ale podczas jazdy czuć dynamikę – szczególnie że skrzynia e-CVT, tak krytykowana w internetowych dyskusjach, w praktyce radzi sobie naprawdę przyzwoicie. Auto potrafi też przez chwilę jechać na samym prądzie, bo ma akumulator o pojemności 1 kWh.
Zobacz również
Zebrał 737 zamówień w Polsce i nikt nie przejmuje się jakimś „żółwikiem”. Skoda nie będzie zadowolona
Jest o 15 tys. zł tańszy od Toyoty Yaris Cross i oferuje większy bagażnik. Polacy szybko się przekonują
Ta stylowa limuzyna jest dziś tańsza o 60 tys. zł. „Cena bez dwójki z przodu”, a osiągi z wysokiej półki
Spalanie? Średnio 4,8 litra na 100 km, a emisja CO2 według WLTP to 110 g/km. Jak na SUV-a tej wielkości wynik jest bardzo dobry.
Corolla Cross czy jednak Honda?
Nie ma co ukrywać – wielu klientów, którzy ostatecznie wybrali ZR-V, wcześniej rozważało Toyotę Corollę Cross. To zrozumiałe, bo oba modele celują w podobnego klienta. Warto wiedzieć, że Corolla Cross z silnikiem 1.8 rozpędza się maksymalnie do 170 km/h. Wersja 2.0 osiąga już 180 km/h, ale kosztuje 153 900 zł, czyli blisko 10 tys. zł więcej niż Honda ZR-V po rabatach. Warto też pamiętać, że nawet dużo mocniejsze Volvo z 455 KM ma elektroniczne ograniczenie do 180 km/h, więc naprawdę nie ma co traktować tego jako problem.

Różnica jest w bagażniku – Corolla Cross w wersji 2.0 daje 425 litrów, a Honda 390 litrów. Teoretycznie Toyota ma przewagę, ale w praktyce przy złożonych fotelach przestrzeń jest porównywalna. Dla wielu to będzie detal. W codziennym użytkowaniu praktycznie nieodczuwalny.
ZR-V dostępny jest w trzech wersjach: Elegance, Sport i Advance. Nawet ta podstawowa ma komplet poduszek, w tym kolanowe, 18-calowe felgi, reflektory LED, kamerę cofania, adaptacyjny tempomat i pełny pakiet systemów bezpieczeństwa. To nie jest sytuacja, w której producent kusi ceną, a później każe dopłacać za elementarne wyposażenie. Za 145 900 zł można wyjechać z salonu egzemplarzem w białym lakierze, a jeśli komuś nie pasuje, dopłata 3500 zł pozwala zmienić kolor na dowolny inny z palety.

Największa zaleta ZR-V? Prowadzenie
Honda wygrywa jednak szczególnie w jednej kategorii – prowadzenia. Pomimo tego, że ZR-V to SUV, prowadzi się jak Civic. Stabilnie, pewnie w zakrętach, dobrze na autostradzie. Daje to poczucie, że nie kupujemy auta wyłącznie do spokojnej jazdy po mieście, ale coś, co sprawdzi się także w trasie. Więcej na ten temat pisałem już wcześniej.
Źródło: motofilm.pl




