Nowy Jeep w cenie Dacii wywróci rynek SUV-ów do góry nogami. Ma przyjemne wyposażenie i pali 5,7 litra

Czasem wydaje się, że przy ograniczonym budżecie na nowe auto wybór kończy się na Dacii albo chińskich markach. Tymczasem rynek lubi zaskakiwać i właśnie teraz pojawiła się oferta, która naprawdę może wywrócić stolik w segmencie SUV-ów.

Jeep zamiast Dacii? Brzmi jak żart, ale to prawda

Dacia i producenci z Chin przyzwyczaili nas do tego, że to oni rozdają karty w segmencie tanich aut. Trudno się dziwić. Duster świetnie radzi sobie w terenie i nie bez powodu jest jednym z najczęściej wybieranych SUV-ów. Z kolei takie MG3 udowadnia, że można komfortowo jeździć po mieście za naprawdę małe pieniądze. Pytanie tylko, czy kupujący z ograniczonym budżetem musi być skazany na Dacię i chińskie marki?

No właśnie, okazuje się, że niekoniecznie, bo coraz mocniej do walki wchodzi koncern Stellantis. Jeep zdecydował się zejść z ceną swojego najtańszego modelu tak mocno, że skutki tego odczują wszyscy producenci w branży. Mowa oczywiście o Avengerze.

Jeep Avenger
Jeep Avenger, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

W Polsce Avenger właśnie zjechał do poziomu cenowego, który stawia go na równi z Dacią Duster w podstawowej wersji silnikowej. Mówimy o kwocie 90 tys. zł. Warto dodać, że niedawno katalogowo to auto kosztowało jeszcze 110 tys. zł, więc obniżka wynosi ponad 20 tys. zł. Podobne obniżki od jakiegoś czasu obserwujemy również za granicą i np. w Hiszpanii bardzo mocno wzrosła liczba jego rejestracji. Dla nas – Polaków – to też świetna informacja, bo Avenger składany jest w Polsce.

Wyposażenie, które robi robotę

W tej cenie mówimy oczywiście o Avengerze w wersji podstawowej. Ale w tym przypadku wcale nie oznacza to tylnych szyb na korbkę, jak w najuboższym Dusterze.

Mamy tu manualną klimatyzację, przedni podłokietnik, 16-calowe felgi aluminiowe z oponami 215/65 R16, halogenowe światła tylne, czujnik deszczu i tempomat. Do tego dochodzą tylne czujniki parkowania, system bezkluczykowy, LED-owe reflektory i naprawdę spory ekran multimedialny 10,25 cala z obsługą Android Auto oraz Apple CarPlay. Jeep dorzucił także aktywny system hamowania awaryjnego z wykrywaniem pieszych i rowerzystów, a nawet Selec-Terrain z trybami jazdy: Normal, Eco, Sport, Snow, Mud i Sand.

Jeep Avenger
Jeep Avenger – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Fajnym bonusem jest też fakt, że dilerzy dorzucają czasami pakiet zimowy wart 2200 zł. To oznacza, że przy cenie 90 tys. zł realna wartość auta rośnie jeszcze bardziej. No i są szczegóły, które poprawiają codzienny komfort: elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka czy elektroniczny hamulec postojowy.

Silnik benzynowy pali mało i już nie trzeba go się bać

Pod maską Avengera pracuje silnik 1.2 o mocy 100 KM. To jednostka trzycylindrowa. Współpracuje z sześciobiegową skrzynią manualną i napędem na przód, więc mówimy o układzie prostym i dobrze znanym. Osiągi? Przyspieszenie do setki w 10,6 sekundy i prędkość maksymalna 184 km/h. Do tego średnie spalanie 5,7 litra na 100 km według WLTP i emisja CO2 na poziomie 129 g/km.

Jeep Avenger spalanie
Jeep Avenger – spalanie, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Wiem, co od razu powie wiele osób – „nieudana konstrukcja”. I rzeczywiście, miał swoje grzeszki, ale w nowszej wersji sporo poprawiono, a producent przedłużył gwarancję, więc ryzyko się zmniejszyło. Oczywiście niesmak pozostał i trudno go całkiem zignorować. Ale uczciwie trzeba dodać, że konkurencja też ma swoje problemy. W Dusterze często zdarza się, że klimatyzacja psuje się w ciepłe dni. MG3 natomiast zostało mocno skrytykowane przez Euro NCAP – uznano je za niebezpieczne, bo fotele były źle zamocowane. W tej klasie cenowej zawsze znajdzie się jakaś wada, z którą trzeba się liczyć.

Gdzie można złapać takiego Avengera? Egzemplarze dostępne od ręki znajdziesz chociażby w salonie w Nowym Targu, gdzie auto stoi w cenie 89 900 zł.

Źródło: motofilm.pl