Nowa Kia Stonic to pewny „czarny koń”. Tylko przypomnę, że obecny model kosztuje nawet 76 tys. zł

Jest taki model Kii, który nigdy nie był piękniutkim pupilem stylistów, a mimo to sprzedawał się świetnie. To Stonic. Jego sukces? Po prostu – praktyczność, dobre silniki i sensowne wyposażenie. Teraz doczekał się liftingu, który zmienia go od stóp do głów. Na zewnątrz wygląda świeżo, a w środku wskoczył do wyższej ligi. Ceny? Wciąż powinny być bardzo zbliżone do obecnych. Przypomnę tylko: dziś w promocjach Stonica da się kupić za 76 800 zł.

Nowa twarz i konkretne zmiany

Ciężko uwierzyć, że poprzedniej wersji nie zmieniano przez 8 lat. W tym czasie świat poszedł naprzód – w Polsce pojawiło się sporo chińskich marek, jak MG, Jaecoo czy Omoda. A jednak Stonic dawał radę i ludzie kupowali go chętnie. Teraz wygląda zupełnie inaczej. Reflektory ustawiono pionowo, dzienne LED-y w kształcie litery T od razu ożywiają przód. Zniknął grill w formie „tygrysiego nosa” – zamiast niego mamy zamknięty panel, a powietrze wpada szerokim otworem w zderzaku.

Kia Stonic (2026) - przód
Kia Stonic (2026) – przód
Kia Stonic (2026) - bok
Kia Stonic (2026) – bok

Wymiary też poszły do góry. Nowy Stonic mierzy 4165 mm długości, 1760 mm szerokości i 1520 mm wysokości. Bagażnik ma 352 litry, czyli o 20 l więcej niż dotychczasowa wersja (332 l). Z tyłu również sporo się dzieje – światła przeniesiono na słupki, co nadało im nowoczesny charakter, a klapa bagażnika nie ma już logo producenta. Efekt końcowy? Auto wygląda na większe i dojrzalsze, a stylistyką spokojnie nawiązuje do droższych modeli Kii.

Środek jak w większym aucie

Różnicę czuć już po wejściu do środka. Nowa, panoramiczna deska rozdzielcza dostała dwa ekrany po 12,3 cala. To rozwiązanie, którego nie znajdziemy w większości mniejszych crossoverów – tam klimatyzacja działa oddzielnie, tutaj Kia połączyła ją z systemem multimedialnym. Do tego nowa kierownica i świeżo zaprojektowana dźwignia zmiany biegów. Wybór wersji? Base Line i GT-Line – obie wyglądają solidnie.

Kia Stonic (2026) - wnętrze
Kia Stonic (2026) – wnętrze

Wyposażenie także robi robotę. Szybkie porty USB-C, ładowanie indukcyjne smartfonów, ambientowe podświetlenie czy klucz cyfrowy to dopiero początek. W pakiecie mamy też asystenta martwego pola, system ostrzegający przy wysiadaniu, unikanie kolizji czołowych, inteligentny tempomat oparty na nawigacji, asystenta jazdy autostradą i centrowania pasa. Jak na małego crossovera – naprawdę bogato.

Kia Stonic (2026) - tył
Kia Stonic (2026) – tył

Sprawdzony napęd, bez eksperymentów

Pod maską znajomy zestaw – 1.0 T-GDI, czyli trzycylindrowa benzyna w wariantach 100 i 115 KM. Ta mocniejsza z technologią MHEV, a skrzynia biegów do wyboru: sześciobiegowy manual albo siedmiobiegowa dwusprzęgłówka. To konfiguracje, które świetnie pasują do codziennej jazdy i nie próbują udawać czegoś, czym Stonic nigdy nie był. Klienci kupowali go właśnie za rozsądny balans między spalaniem a osiągami – i to zostaje.

Kia Stonic (2026) - przód
Kia Stonic (2026) – przód

Na ceny jeszcze czekamy, bo producent nic oficjalnie nie podał. Patrząc jednak na politykę Kii, nie ma szans, żeby nagle odjechali wysoko ponad obecne widełki. Skoro dziś ten model w promocji można kupić za 76 800 zł, to nowa wersja wciąż powinna być atrakcyjna cenowo. To jedna z ciekawszych premier jesieni i coś, na co wielu zwróci uwagę. Być może już jutro poznam konkrety – będę wtedy na prezentacji nowej Kii Sportage, więc jest spora szansa, że padnie też coś o Stonicu.

Źródło: motofilm.pl