Nowa Kia dostanie silnik 1.0. Śmiej się, ale cenowo powalczy z chińskimi autami

Nie każdy ma ochotę bawić się w ładowanie auta – wielu kierowców po prostu woli podjechać na stację i zatankować. Kia zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nowa K4, która zastępuje Ceeda, pojawia się z klasycznymi silnikami spalinowymi. Wiele wskazuje na to, że ceny mocno zaskoczą.

Dłuższy, niższy, ale z mniejszym bagażnikiem

K4 od razu rzuca się w oczy, bo ma zupełnie inną sylwetkę niż Ceed. Nadwozie jest dłuższe (4,44 m kontra 4,32 m), ma niższą linię dachu i pionowy tył, co nadaje mu taki trochę futurystyczny charakter. Wewnątrz nie zabrakło dwóch 12,3-calowych ekranów jak w wyższych modelach Kii.

Kia K4 - wnętrze, fot. Kia
Kia K4 – wnętrze, fot. Kia

Jest jednak pewien minus, który część osób na pewno zauważy. Bagażnik – zamiast rozwinąć się razem z autem – skurczył się z 395 litrów do 328. To nie przypadek, bo priorytetem było więcej miejsca dla pasażerów z tyłu. Komfort siedzenia – tak, pojemność kufra – już mniej.

Wyposażeniem godnie powalczy nawet z Chińczykami

Kia K4 to nie jest auto typu „goła wersja podstawowa i dopłać za wszystko”. Już na starcie dostajemy pakiet technologii, którego spokojnie mogłyby jej pozazdrościć droższe marki. Android Auto i Apple CarPlay działają bezprzewodowo, a smartfon naładujesz na indukcji. Do tego aktualizacje bezprzewodowe, cyfrowy klucz 2.0, asystent głosowy oparty na AI.

W lepszych wersjach pojawiły się: podgrzewane i wentylowane fotele, tapicerka ze sztucznej skóry, nagłośnienie Harman Kardon. Do tego dorzucono pakiet bezpieczeństwa, który obejmuje praktycznie wszystko – od asystenta martwego pola z kamerą, przez ostrzeganie przed kolizją z pieszym czy rowerzystą, aż po system jazdy po autostradzie z kontrolą dystansu. Dorzućmy kamerę 360 stopni.

Kia K4 - przód, fot. Kia
Kia K4 – przód, fot. Kia

Silniki – od skromnego 1.0 do hybrydy w 2026

Najwięcej szumu robi jednak fakt, że podstawowy silnik to… 1.0 T-GDI o mocy 115 KM. Ten motor można zestawić z manualem 6-biegowym albo automatem 7-biegowym dwusprzęgłowym. Dlaczego to takie ważne? Bo cena będzie dobra. Na tyle dobra, żeby realnie powalczyć z chińczykami. Obecnego Ceeda można wyrwać już za 82 900 zł, więc trudno sobie wyobrazić, żeby K4 kosztował znacznie więcej. Wszystko wskazuje na to, że katalogowo zmieści się poniżej 100 tys. zł, a z rabatami – których Kia naprawdę nie żałuje – można zejść nawet do 85–90 tys. zł. Jak na auto wyglądające tak futurystycznie i tak dobrze doposażone, brzmi to naprawdę uczciwie.

Kia K4 - bok, fot. Kia
Kia K4 – bok, fot. Kia

Dla tych, którzy chcą czegoś mocniejszego, są jeszcze wersje 1.6 turbo – 150 i 180 KM, obie z automatem. A na deser – zapowiedziana na 2026 rok hybryda z automatycznym doładowaniem. Diesel? Plug-in? Nic z tego – Kia odchodzi od takich kombinacji, upraszczając swoją ofertę.

Źródło: motofilm.pl