Niższa cena nowego SUV-a Jeepa sprawi, że wielu zrezygnuje z chińskiego Jaecoo 7

Nie jest łatwo kupić dziś nowy samochód. Na rynku roi się od marek z Chin. Kolejne propozycje kuszą ceną, coraz lepszym wyposażeniem i technologią, co sprawia, że wielu kierowców ma poważne dylematy. Tymczasem reszta świata nie składa broni i zamiast stać w miejscu, jeszcze bardziej komplikują wybór – w dobrym tego słowa znaczeniu. Przykładem jest Jeep, który właśnie wprowadził do oferty nową wersję swojego Compassa.

Nowa wersja Compassa sprawi, że kierowcy zastanawiający się nad Jaecoo 7 zaczną wahać się z decyzją

Nowy wariant Altitude e-Hybrid trafia na polski rynek z ceną wyraźnie niższą niż dotychczas oferowana wersja First Edition, która startowała od ponad 160 tys. zł. Mówimy o kwocie 151 tys. zł brutto, czyli cenie, która bardzo zbliżyła się już do poziomu 139 900 zł, jakie trzeba zapłacić za chińskiego Jaecoo 7. A przy tym w standardzie klient otrzymuje bogate wyposażenie:

  • 18-calowe felgi aluminiowe
  • reflektory LED z automatycznymi światłami drogowymi, poprawiające komfort i bezpieczeństwo nocą,
  • składane elektrycznie lusterka
  • wygodne fotele z regulacją odcinka lędźwiowego, które docenią kierowcy spędzający wiele godzin za kierownicą.

Dochodzi też pełny zestaw nowoczesnych rozwiązań:

  • zaawansowane systemy wspomagania kierowcy,
  • bezprzewodowa integracja smartfona,
  • klimatyzacja dwustrefowa.
Jeep Compass (2026) - wnętrze, fot. Jeep
Jeep Compass (2026) – wnętrze, fot. Jeep

Jeep nie zapomniał również o terenowych korzeniach. System zarządzania trakcją Selec-Terrain daje do wyboru tryby Auto, Sport, Snow i Sand/Mud, co sprawia, że Compass radzi sobie w różnych warunkach drogowych. Kierowca dostaje także 10,25-calowy cyfrowy zestaw wskaźników oraz 16-calowy ekran multimedialny.

Compass w nowej odsłonie oferuje potężny bagażnik o pojemności aż 550 litrów, co szczególnie wyróżnia go na tle konkurentów.

Chińskie wyzwanie i różnice w kosztach eksploatacji

Kto zacznie rozważać nowego Compassa? Przede wszystkim Ci, którzy mocno zastanawiają się nad Jaecoo 7 z silnikiem benzynowym. Dlaczego? Ten model z silnikiem benzynowym 1.6 o mocy 147 KM kosztuje 139 900 zł, a więc o 12 tys. zł mniej niż nowy Jeep Compass Altitude. Ale, no właśnie… Jaecoo oferuje mniejszy bagażnik o pojemności 500 litrów.

Jaecoo 7 - przód
Jaecoo 7 – przód, fot. mat. prasowe
Jeep Compass (2026) - przód, fot. Jeep
Jeep Compass (2026) – przód, fot. Jeep

Jednak największy problem chińskiego SUV-a to spalanie, które w realnych warunkach wynosi 9–10 litrów na 100 km. Compass e-Hybrid wypada tutaj zdecydowanie lepiej, bo jego średnie zużycie to 5,8 litra. Różnica jest więc ogromna i szybko przełoży się na realne koszty utrzymania auta. W praktyce może się okazać, że Compass, mimo wyższej ceny zakupu, w perspektywie kilku miesięcy wyjdzie zwyczajnie taniej.

Alternatywa dla tych, którzy myślą o elektryku

Warto wspomnieć, że Jeep nie ogranicza się do hybrydy. W ofercie znajdziemy również w pełni elektryczną wersję Compassa. Samochód wyposażono w akumulator litowo-jonowy o pojemności 77 kWh oraz silnik o mocy 157 kW, czyli 213 KM. Napęd na przednie koła w połączeniu z dużym zestawem baterii zapewnia zasięg około 500 kilometrów według cyklu WLTP. To wynik, który stawia ten model w czołówce elektrycznych SUV-ów dostępnych na rynku. Jaecoo w ogóle nie oferuje „elektryka” w swojej ofercie.

Jeep Compass (2026) - wnętrze, fot. Jeep
Jeep Compass (2026) – wnętrze, fot. Jeep

Ale w przypadku samochodu elektrycznego powraca problem ceny. Bez dotacji trzeba zapłacić 206 200 zł, a to już kwota, która mocno zawęża grono potencjalnych klientów. Dobra informacja jest taka, że z maksymalną dotacją wychodzi za 166 200 zł.

Źródło: motofilm.pl