Jeśli ktoś śledzi rynek motoryzacyjny, to dobrze wie, w jakiej nieciekawej sytuacji znalazło się Mitsubishi. Marka w Polsce praktycznie nie ma swojego porządnego modelu – został im Outlander, ale kosztuje tyle, że większość klientów rezygnuje już na starcie. Nowy SUV z ponadprzeciętnymi możliwościami terenowymi mógłby jednak uratować sytuację Japończyków.
Lata chude i marna oferta
Pozostała część oferty w Europie to tak naprawdę samochody Renault z przyklejonym znaczkiem trzech diamentów. Trudno się dziwić, że ostatnie dwa–trzy lata były dla Mitsubishi wyjątkowo ciężkie i nawet chińskie marki, które jeszcze niedawno traktowano tu z przymrużeniem oka, zaczęły ich wyprzedzać. To była naprawdę twarda lekcja. Bez własnych pomysłów trudno przetrwać w tej branży.
Zobacz również
Kia za 107 490 zł jest dłuższa od Dustera, a za 115 490 zł od Bigstera. Oglądających dziwi, ile miejsca oferuje ten kompakt
Nowy SUV Volvo uderzył w słup imitujący drzewo. „Przednia szyba nawet nie pękła”
Dali wyższą jakość, a chcą mniej niż za przedlifta. Przy 83 500 zł polscy klienci mogą usiąść do stołu
Sytuacja wygląda tak, że firma musi coś zmienić i to szybko. Zresztą – na innych rynkach wcale nie radzą sobie aż tak źle. Modele takie jak Mitsubishi Xpander czy Mitsubishi Xforce sprzedają się dobrze i pokazują, że wciąż jest potencjał, tylko u nas ich po prostu nie ma. To boli, bo patrząc na to, co wisi w salonach w Europie, trudno się ekscytować.
No ale to, co najważniejsze, właśnie zaczyna się klarować. Mitsubishi ma wreszcie pomysł, który może być czymś więcej niż tylko pudrowaniem oferty. I tym razem to naprawdę może zadziałać.
Land Cruiser dla ubogich?
Firma planuje nowego SUV-a, który ma być czymś w rodzaju „Land Cruisera dla ubogich”. I to wcale nie brzmi źle, bo jeśli cena faktycznie będzie rozsądna, a design i technika zrobią swoje, to Mitsubishi może się odbić. Auto ma mieć terenowe DNA, inspirowane takimi klasykami jak G-klasa czy właśnie Toyota Land Cruiser. W tym widać sens – wrócić do korzeni i pokazać, że nie tylko Toyota potrafi robić prawdziwe wozy 4×4 w dzisiejszym świecie.
Samochód na razie nazywa się Mitsubishi Montero Sport. Oczywiście będzie mniejszy niż Land Cruiser, ale jego linia ma być kanciasta i praktyczna, czyli dokładnie taka, jakiej wymaga jazda poza asfaltem. Prototypy już krążą po drogach i część osób twierdzi, że wygląda trochę jak uproszczona wersja Mitsubishi Destinatora. W rzeczywistości jednak konstrukcja będzie zupełnie inna.
Montero Sport ma być powiązany z pickupem Mitsubishi L200 (znanym też jako Triton). To dobra baza, bo ten samochód od lat ma solidną opinię w terenie. Nowy SUV ma dostać 2,4-litrowego turbodiesla o mocy ponad 200 KM i system napędu Super Select 4WD-II. Brzmi to tak, jakby naprawdę chcieli dać ludziom narzędzie do czegoś więcej niż tylko jazda do galerii handlowej. Do tego auto będzie tańsze niż Land Cruiser, który w Polsce startuje od ponad 330 tys. zł.
Kiedy i dla kogo?
Oficjalna premiera planowana jest na 2026 rok. Na początek Mitsubishi chce postawić na rynki Australii i Azji Południowo-Wschodniej. W dalszej kolejności analizują wprowadzenie do Japonii.
Największe pytanie dotyczy Europy. Mitsubishi w ostatnich latach praktycznie zniknęło stąd jako licząca się marka, więc ruch z Montero Sport mógłby być dla nich czymś w rodzaju powrotu do gry. Czy to się wydarzy? Na razie nie wiadomo, ale patrząc na to, jak Europejczycy jarają się SUV-ami z charakterem, można być dobrej myśli. Poza tym, nie tylko Mitsubishi planuje wykorzystać falę sukcesu Toyoty. Prawda jest taka, że tu kocha się auta terenowe, tylko muszą być one zrobione porządnie i za rozsądną kasę. Jeśli Mitsubishi faktycznie dowiezie Montero Sport do Europy, to może być moment przełomowy. Być może marka znowu stanie się pożądana – jak przed laty za sprawą choćby Lancera EVO.
Źródło: motofilm.pl



