Toyota Corolla sprzedaje się w Polsce jak świeże bułeczki i nikt nie ma z tym problemu, bo marka od lat uchodzi za pewniaka. Trochę dziwne jest jednak to, że równie dobra Honda Civic nie ma takiego powodzenia, choć wcale nie ustępuje jej pod względem jakości, a w wielu rzeczach wręcz ją przebija. Zwłaszcza teraz, kiedy można ją kupić w naprawdę dobrej cenie i w dodatku w wersji, która nie wygląda jak smutne podstawowe auto z floty.
Cena, która wreszcie nie straszy, a kusi
W tej chwili Civica można mieć już za 141 700 zł i to wcale nie w wersji podstawowej, tylko w wariancie Sport. Co ciekawe, ta kwota oznacza rabat ponad 30 tysięcy złotych. W pakiecie są reflektory LED adaptacyjny tempomat kamera cofania czujniki parkowania i podgrzewane fotele. Jest też bezprzewodowa ładowarka indukcyjna system bezkluczykowy Honda Connect z Android Auto i bezprzewodowym Apple CarPlay. Innymi słowy za te pieniądze naprawdę wyjeżdżasz z salonu z autem, które ma kompletnie wyposażenie.
Zobacz również
Kia za 107 490 zł jest dłuższa od Dustera, a za 115 490 zł od Bigstera. Oglądających dziwi, ile miejsca oferuje ten kompakt
Nowy SUV Volvo uderzył w słup imitujący drzewo. „Przednia szyba nawet nie pękła”
Dali wyższą jakość, a chcą mniej niż za przedlifta. Przy 83 500 zł polscy klienci mogą usiąść do stołu
Silnik robi robotę
Pod maską mamy hybrydę HEV, opartą na 2-litrowym silniku benzynowym, czterocylindrowym, który współpracuje z dwoma elektrycznymi. Całość daje 184 KM i 315 Nm momentu obrotowego, co już brzmi całkiem poważnie. I faktycznie jedzie to dobrze, bo od zera do setki jest 7,8 sekundy, a maksymalnie 180 km/h. Ta prędkość jest elektronicznie ograniczona, ale nie ma co narzekać, bo tak samo robią inni – od Volvo po Renault. Najfajniejsze, że przy tej dynamice spalanie potrafi się trzymać w granicach 4,7 do 5 litrów. Automatyczna skrzynia e-CVT i napęd na przód robią swoje, a jednocześnie nic się tu nie psuje.

Dlaczego Civic przegrywa z Corollą
Największa zagadka to brak popularności, bo obiektywnie patrząc, Civic jest naprawdę dobrą alternatywą. Problem w tym, że Honda w Polsce od lat ma ograniczony budżet na marketing i dziś jest to mocno widoczne. Kiedyś reklamy i promocje były głośniejsze, a teraz Honda jest gdzieś w tle. To też odbija się na sprzedaży, bo klienci kupują to, co widzą, a Toyota jest wszędzie.

Swoje robi też polityka modeli, bo kiedyś był w ofercie silnik 1.0 i nim też jeździłem, nawet w górach, i dawał radę. Teraz Honda stawia tylko na mocne jednostki i może to jest plus, ale przez to auto nie będzie nigdy najtańsze. Do tego dochodzi gwarancja tylko na 5 lat i to trochę mało, skoro nawet Citroen potrafi dać 8. Wiele osób naprawdę zwraca na to uwagę i to też może hamować sprzedaż.
Na koniec tylko dodam, że gdybyś chciał kupić 184-konną Corollę w limuzynie, to takiej nie dostaniesz. Maks to 140-konny układ hybrydowy, który w najlepszej specyfikacji wyceniono na 152 400 zł.
Źródło: motofilm.pl



