Porsche raczej nie słynie z kuszenia klientów dużymi promocjami. Tymczasem właśnie teraz trwa akcja, o której nie dowiesz się z reklam ani billboardów. Chodzi o solidne rabaty na auta dostępne ze stocku – czyli gotowe egzemplarze stojące już w salonach i u pośredników. Obniżki sięgają kwot grubo przekraczających 100 tysięcy złotych.
Co oznacza stock i kogo to dotyczy
Stock to nic innego jak samochody już wyprodukowane, które stoją w magazynach albo w salonach i czekają na klienta. To nie są auta dopiero konfigurowane w fabryce, tylko gotowe egzemplarze, które można mieć praktycznie od ręki. Wbrew pozorom nie chodzi wyłącznie o rocznik 2024 – wśród przecenionych modeli znajdziemy też nowe sztuki z rocznika 2025. I tak, wciąż można trafić na dobrze wyposażone Cayenne czy inne warianty z ubiegłego roku, które jeszcze nie znalazły nabywców.
Zobacz również
57 tys. km w cztery lata i twarde zderzenie z rynkiem. Z dawnej ceny zostało tylko 38%, o ile ktoś zapłaci
Ma o 257 KM mniej, a w praktyce ucieka Omodzie 9. Rodzinny SUV z rocznika 2025 potaniał o 64 200 zł
Ten SUV za 108 tys. zł ma 513 l bagażnika i 20 cm prześwitu. Jego pięć minut minęło, ale nadal ma sens
Według informacji motofilm.pl, w czwartek uruchomiono akcję rabatową sięgającą do 24% na wszystkie modele dostępne ze stocku. To sporo jak na markę, która zwykle podchodzi do promocji bardzo oszczędnie. W praktyce oznacza to, że można urwać nawet sześciocyfrową kwotę. A ponieważ w sprzedaż stockowych modeli zaangażowani są również pośrednicy, to właśnie oni potrafią zaproponować wyjątkowo atrakcyjne warunki.
Konkretne liczby na przykładzie Cayenne
Poprosiłem jednego z pośredników o przygotowanie oferty i dostałem propozycję zakupu Cayenne Coupe, które katalogowo kosztuje 528 400 zł. Po rabatach cena spadła do 420 000 zł brutto. To oznacza obniżkę o 20,5%.

Ale szybkie sprawdzenie w internecie pokazało, że można znaleźć jeszcze mocniejsze propozycje. Jeden z dealerów wystawił Cayenne Coupe za 463 900 zł przy katalogowej cenie 594 129 zł. To rabat na poziomie około 21,9%. Różnica procentowo niewielka, ale to ponad 130 tysięcy złotych mniej za auto, które wciąż pachnie nowością.

Najlepsza oferta i wyposażenie z górnej półki
Najtańszy egzemplarz, jaki udało mi się znaleźć, to Cayenne z rocznika 2025 wycenione na 408 900 zł. Pod maską pracuje silnik V6 o mocy 353 KM, a samochód stoi w Poznaniu i ma całkiem sensowne wyposażenie. Wnętrze częściowo wykończono skórą w dwóch kolorach – czarnym i Mojave Beige, są 21-calowe felgi RS Spyder Design, dachowe relingi z aluminium, a także komfortowe fotele z elektryczną regulacją w ośmiu kierunkach.

Na liście dodatków znalazło się też adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne z systemem poziomowania i regulacją prześwitu, kompas na desce rozdzielczej, 90-litrowy zbiornik paliwa czy herb Porsche na zagłówkach przednich foteli. Do tego dochodzi hak holowniczy rozkładany elektrycznie i 8-biegowa automatyczna skrzynia. To wyposażenie, które w innych okolicznościach windowałoby cenę mocno w górę. A tu mamy gotowe auto, od ręki i w naprawdę atrakcyjnej kwocie.
Gdzie szukać i jak podejść do tematu
Cała akcja ma w sobie coś z ukrytej promocji – importer nie afiszuje się z przecenami, nie ma szerokich kampanii. Auta po prostu stoją w salonach i u dealerów, czekając na klienta, który wie, gdzie patrzeć. To trochę jak polowanie na perełki – trzeba pytać, sprawdzać, jeździć i porównywać.
Warto przy tym pamiętać, że największe okazje często kryją się właśnie poza oficjalnymi kanałami, u pośredników. Oni nie zawsze mają rozmach sieci dealerskich, ale potrafią zejść z ceny na poziomie, którego nie zobaczymy w standardowych ofertach. W czasach, gdy rynek nowych aut staje się coraz trudniejszy, takie ruchy mogą być dla wielu osób okazją do wejścia w segment, który do tej pory wydawał się niedostępny.
I tak właśnie wygląda ten moment, w którym Porsche niespodziewanie ląduje w sferze rozsądniejszych wyborów. Może nie tanich, ale na pewno bardziej osiągalnych niż jeszcze chwilę temu.

Źródło: motofilm.pl, Facebook, Otomoto



