Ci, którzy rozważają zakup Dacii Duster, zazwyczaj nie szukają głębiej alternatyw. Jeśli już w coś celują poza tym modelem, to raczej w chińskie konstrukcje, bo kojarzą im się z podobnymi cenami. Moim zdaniem to błąd, bo jest jeden SUV, którego wciąż zna zdecydowanie za mało osób. KGM Korando – tak, kiedyś SsangYong, teraz pod nową nazwą – to auto, którym powinien przejechać się każdy zainteresowany rodzinnym SUV-em.
Dlaczego warto w ogóle spojrzeć na Korando
Nie ma co ukrywać – podstawowa wersja Korando jest droższa od Dustera o 19 tys. zł. Różnica na starcie wydaje się spora, ale w zamian znacznie większy kawał SUV-a. Mówimy o aucie mierzącym 4450 mm długości, z bagażnikiem o pojemności 551 litrów i bardzo przyzwoitym wyposażeniem w standardzie. Duster przy nim wygląda skromniej, szczególnie jeśli zestawimy najmocniejsze wersje. Rumuński SUV mierzy 4343 mm długości i ma bagażnik o pojemności od 430 litrów w wariancie hybrydowym do 517 litrów w spalinowym.
Zobacz również
Z silnikiem 1.6 160 KM, 620-litrowym bagażnikiem i ceną 114 900 zł ten Hyundai ma aż za dużo sensu. LED-y i grzane fotele w cenie
Bezpieczny SUV premium za 146 tys. zł. Dwie rzeczy dają mu realną przewagę nad konkurencją
111 775 zł rabatu na rodzinnego SUV-a Audi. Niemcy nie chcieli być gorsi od Lexusa, ale powodów jest więcej
Pod maską Korando siedzi czterocylindrowy benzyniak 1.5 o mocy 163 KM. Dla porównania, Duster zatrzymuje się na 140 KM, a i za tę wersję trzeba zapłacić minimum 118 100 zł. Korando kosztuje dokładnie 101 863 zł, czyli realnie mniej niż topowy Duster. I to jeszcze nie koniec – bo u kilku dilerów udało mi się usłyszeć kwotę 99 900 zł. Trzeba tylko zadzwonić i popytać, bo marże da się zbić.

Wyposażenie robi swoje
To, co zaskakuje, to lista wyposażenia, które w Korando są już w standardzie. Z tyłu masz elektryczne szyby – w Dusterze na tym poziomie nadal są korbki. Do tego 6 poduszek, kamera cofania, czujniki parkowania, a także duże wyświetlacze: 9 cali w konsoli centralnej i 10,24 cala przed oczami kierowcy. Do tego dwustrefowa klimatyzacja i tempomat – wszystko już w cenie.
Przyznaję, że jeżdżąc Dusterem, zdarzały mi się drobne awarie. Pamiętam sytuację, gdy klimatyzacja odmówiła posłuszeństwa podczas upalnego dnia – niezbyt miłe doświadczenie. Korando uchodzi za bardziej niezawodny model i to widać w opiniach użytkowników. Oczywiście nie twierdzę, że Duster to złe auto. Jest naprawdę niezłą propozycją za swoje pieniądze, ale gdy zestawisz obie oferty obok siebie, różnice są wyraźne.

Trochę o spalaniu i osiągach
Trzeba jednak przyznać – silnik 1.5 w Korando nie jest ideałem. Jest trwały i mocny, ale lubi sporo wypić. W mieście trzeba się liczyć ze spalaniem ponad 10 litrów, średnio realne wartości to 8–9 litrów. W tym aspekcie hybrydowy Duster wygrywa – spalając nawet połowę tego.
Prędkość maksymalna w Korando to 188 km/h i to bez żadnych kombinacji. W hybrydowym Dusterze jest mniej – 175 km/h, a dopiero po naładowaniu baterii dobijesz do 180 km/h. Niby niewielka różnica, ale w trasie przez Niemcy może być dla niektórych znacząca.

Ciekawostka z Europy
Największym zaskoczeniem jest to, jak tanio Korando wypada w Polsce. U nas 101 863 zł to oficjalna cena, a jak pisałem wcześniej – można zejść jeszcze niżej. Sprawdziłem, jak wygląda sytuacja w innych krajach. W Szwajcarii za najtańszy model trzeba wyłożyć równowartość 170 tys. zł. Fakt, tam od razu z automatem, ale u nas też się da – i to za 110 tys. zł na stronie producenta.

Patrząc na to z szerszej perspektywy, trudno nie odnieść wrażenia, że Korando jest po prostu niedoceniane w Polsce. Może to przez zmianę nazwy z SsangYonga na KGM, a może dlatego, że wciąż nie jest tak rozpoznawalne jak Dacia. A szkoda, bo realnie to świetna alternatywa w tej klasie.
Źródło: motofilm.pl



