Volvo V60 tańsze o 37 tys. zł. Teraz gra w lidze cenowej MG HS Plug-In Hybrid

Na rynku samochodowym trwa wyścig na promocje. Wszyscy producenci – nawet tak silne marki jak Volvo – szukają sposobu, by przyciągnąć klientów coraz bardziej kuszonych ofertami marek z Chin. Szwedzi odpowiadają w dość konkretny sposób. Rzucają na stół swoje dobrze znane kombi w cenach, których do tej pory nie było. Oficjalne rabaty za najtańsze wersje sięgają 37 tys. zł, ale przy droższych konfiguracjach da się ugrać nawet 21,5 proc. zniżki.

Volvo V60 kontra chińskie MG HS PHEV? To ma sens

Najciekawsze w tej historii jest to, że po rabatach Volvo V60 B4 kosztuje praktycznie tyle samo co MG HS PHEV. MG w wariancie Exclusive wyceniono obecnie na 163 500 zł, natomiast najtańsze Volvo V60 kosztuje po rabatach 166 tys. zł. Różnica? Minimalna. I właśnie tu zaczyna się sens porównania.

Volvo V60 B3
Volvo V60 B3 – tył. fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

V60 w wersji B4 to 194-konna miękka hybryda wspierana dodatkowo przez 14-konny silnik elektryczny. Auto rozpędza się do setki w 7,6 sekundy, a średnie zużycie paliwa wynosi 6,2 l/100 km. MG ma mocniejszy układ, ale w praktyce przyspieszenie wypada bardzo podobnie – 6,9 s na papierze, w rzeczywistości bliżej 7,2 s. Dla rodzinnego auta różnica jest praktycznie nieodczuwalna. Zużycie paliwa przy rozładowanej baterii też podobne.

Volvo daje za to 519 litrów przestrzeni bagażowej, podczas gdy MG HS PHEV ma 507 litrów. Różnica symboliczna, ale jednak po stronie szwedzkiego auta. Do tego V60 jako klasyczne kombi ma niżej położony środek ciężkości i lepszą aerodynamikę – co przekłada się na stabilniejszą jazdę przy autostradowych prędkościach.

Volvo V60 B3
Volvo V60 B3 – bagażnik, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Warto też wspomnieć o… przewidywalności. MG potrafi po kilku minutach szybszej jazdy stracić część mocy (tak jak przydarzyło się to mi), podczas gdy Volvo nie funduje kierowcy takich niespodzianek. Co ciekawe, nawet ich hybryda typu plug-in nie ma takiej przypadłości.

To realna okazja

Jeśli szukasz rodzinnego auta do 160-170 tys. zł, to Volvo ma kilka egzemplarzy gotowych od ręki – w zasadzie jutro możesz wyjechać z salonu. Najtańszy wariant Essential stoi dziś po 166 236 zł, czyli ponad 31 tys. zł taniej niż katalogowo. Co musisz przeboleć? Brakuje czujników parkowania z przodu, nie ma systemu keyless ani elektrycznie sterowanej klapy bagażnika. Trochę słabo, ale da się z tym żyć. Wersja Core, która naprawia te błędy, kosztuje 170 478 zł i tutaj oszczędność sięga aż 37 442 zł. To wcale nie jest duża dopłata.

Volvo V60 Core - oferta, fot. motofilm.pl
Volvo V60 Core – oferta, fot. motofilm.pl
Volvo V60 Essential - oferta, fot. motofilm.pl
Volvo V60 Essential – oferta, fot. motofilm.pl

Tak czy siak, w obu przypadkach nie mówimy o wykastrowanym aucie, tylko o samochodzie już sensownie wyposażonym, w którym można bezpiecznie wozić rodzinę bez konieczności dokładania połowy listy opcji. Standard obejmuje wszystkie systemy bezpieczeństwa, a do tego w ofercie stockowej są różne kolory i konfiguracje.

Jeśli jednak żaden ze stockowych samochodów nie trafi w twój gust, zawsze warto zajrzeć do salonu. Wielu klientów otwarcie chwali się w mediach społecznościowych, że na zamawianych pod siebie autach udało im się wynegocjować naprawdę spore rabaty. Jeden z nich napisał: „Polecam podejść do salonu i zapytać o rabaty – u mnie udało się wynegocjować 21,5% zniżki na nową V60 w prawie najwyższej wersji wyposażenia.

Źródło: motofilm.pl