Być może w ostatnim czasie przypomniałeś sobie o takim samochodzie jak Volkswagen Passat i pomyślałeś, że może warto wesprzeć europejską gospodarkę i po prostu go kupić. I pewnie byłeś w dobrym humorze – do momentu, w którym zobaczyłeś cennik. Najtańszy Passat kosztuje dzisiaj dokładnie 175 190 zł. I to nie mówimy tu o żadnym topowym wariancie, ale o wersji z silnikiem 1.5 o mocy 150 KM.
Bogate wyposażenie, ale cena dalej boli
Trzeba przyznać, że jak na bazową wersję jest już całkiem bogato. Na pokładzie mamy klimatyzację „Climatronic”, regulowaną automatycznie i w dwóch strefach. Do tego dochodzi bezprzewodowy App Connect działający zarówno z Apple CarPlay, jak i Android Auto. Kierowca dostaje też Digital Cockpit Pro, czyli cyfrowe zegary z możliwością wyboru różnych profili informacyjnych. Reflektory LED, adaptacyjny tempomat, system Lane Assist czy Rear Assist z kamerą cofania – to wszystko jest w standardzie.
Zobacz również
Rocznik 2025 oznacza cenę niższą o 23 tys. zł. Bagażnik hiszpańskiego SUV-a ma do 642 l, więcej niż MG HS
Zmieści rower bez zdejmowania koła i kosztuje 86 900 zł. To nie jest „chińczyk” ani Dacia, choć powstaje w Rumunii
Ma 6 miejsc, 215 KM i napęd 4×4. Koreański SUV potaniał o 67 tys. zł, ponieważ stoi od 2024 roku
Brzmi dobrze, tylko że cena ponad 170 tys. zł za kombi z 1.5 pod maską może naprawdę zaboleć. Za takie pieniądze można już kupić Jaecoo 7 Super Hybrid, MG HS PHEV i jeszcze parę innych samochodów, które aż ciężko wymienić jednym tchem. Na obronę Passata można dodać, że automat DSG stał się standardem i faktycznie skrzynia działa świetnie. Średnie spalanie też wygląda sensownie – 5,3 litra na 100 km.
Diesel wciąż robi robotę
Jeśli ktoś naprawdę patrzy na zużycie paliwa, to i tak powinien od razu zainteresować się wariantem 2.0 TDI. W danych technicznych ma 4,8 litra, ale w praktyce użytkownicy potrafią zejść nawet poniżej 4 litrów na setkę. I tu robi się naprawdę ciekawie, bo różnica w spalaniu przy dłuższych trasach potrafi szybko przełożyć się na koszty.
Passat z dieslem od lat ma wierną grupę odbiorców właśnie z tego powodu. Właściciele flot czy osoby jeżdżące zawodowo autostradami wiedzą, że to jeden z niewielu modeli, które realnie potrafią tak mało spalić. Szkoda tylko, że sama cena startowa skutecznie potrafi odstraszyć, zanim ktoś zdąży się przekonać do zalet.

Rabaty ratują sytuację
No dobrze, ale czy to znaczy, że wszystko stracone i Passata można przekreślić? Wcale nie. Dealerzy potrafią dziś zejść z ceny naprawdę sporo. Rabaty sięgają nawet 30 tys. zł, co sprawia, że cena spada poniżej 150 tys. zł. A jak dobrze poszukać, to znajdzie się jeszcze lepsze oferty. W Toruniu trafiłem na propozycję za 138 tys. zł i to już wygląda zupełnie inaczej.

Warto jednak zauważyć ciekawą rzecz. Audi A5 kombi startuje tylko od 188 600 zł, czyli jakieś 13 tys. zł drożej. A i tam można wynegocjować naprawdę duże rabaty. Coraz częściej mówi się, że producenci specjalnie zawyżają ceny w cennikach, żeby później zaskakiwać klientów obniżkami na poziomie kilkudziesięciu tysięcy. Jest w tym logika, szczególnie że u chińskich marek takie numery praktycznie się nie zdarzają. Tam ceny są ustawiane od razu na przyzwoitym poziomie i klient wie, ile naprawdę płaci.
Źródło: motofilm.pl
☝️Ciekawostki z salonów…
Najtańszy VW Passat kosztuje już ponad 175K
To się nie dzieje pic.twitter.com/5ORu846T2C
— Maciej Smoleń Moto (@auto_moto_pl) August 20, 2025



