Nowe BMW X3 w Polsce bije rekordy popularności. Jeszcze niedawno każdy, kto szukał premium SUV-a, naturalnie kierował wzrok w stronę Volvo XC60. Teraz sytuacja się odwróciła – i to mocno. Cena, rabaty i elastyczność dealerów sprawiły, że X3 szybko staje się modelem pierwszego wyboru. Tyle że przy okazji wyszła też cała lista wad, które… wcale nie przeszkadzają klientom.
Cena robi swoje i to mocno
Prawda jest taka, że X3 dziś kosztuje naprawdę sensownie. Wersja z niezłym wyposażeniem potrafi zejść do poziomu 215 tys. zł i to już brzmi jak argument, żeby nawet nie patrzeć na konkurencję. A dealerzy potrafią dorzucić takie rabaty, że człowiek się zastanawia, czy to na pewno segment premium.
Zobacz również
To też oszczędna hybryda z automatem, ale jest tańsza od Toyoty Yaris o 4 tys. zł. Z bagażnikiem japońskiego rywala lepiej się nie porównywać
W cenie 129 600 zł ma już 4×4 i hybrydę z automatem. Dali mu wodoodporną tapicerkę i nazywają go małym Land Cruiserem
Obniżka o 30 tys. zł wykończy chińskich rywali. Tesla Model 3 Standard ma trochę mniejszy zasięg, ale bogate wyposażenie i tańsze w utrzymaniu oponyWersje topowe też nie są strasznie wycenione. X3 M50 oficjalnie startuje od 375 tys. zł, ale to teoria – realnie ludzie kupują je za 330–340 tys. zł i to z doposażeniem. Sam znam kilka takich przypadków i mogę powiedzieć jedno: BMW jest w tym momencie elastyczne jak nigdy. 17% rabatu na M50 dostaje się właściwie od ręki.

Dlatego nie widzę w tym nic dziwnego, że X3 schodzi jak świeże bułki. Nawet w wersji M50 potrafi spalić około 6 litrów, a przy tym ma prawie 400 koni pod maską. Do tego 570 litrów bagażnika, wygoda i wygląd, który zwyczajnie robi robotę.
Wnętrze, na które ludzie narzekają
No dobrze, to skąd tyle narzekania. Po pierwsze – detale. W BMW X3 nie da się zamówić auta bez oznaczenia silnika. Dla wielu to niby pierdoła, ale są kierowcy, którzy nie chcą się obnosić, że mają Diesla. Trzeba wtedy kombinować z zewnętrznymi firmami, co w aucie premium brzmi trochę dziwnie.
Drugi temat to jakość wnętrza. Panele drzwi czy plastikowe przyciski wyglądają tanio i nie mają wiele wspólnego z premium. Powiem szczerze – ja też to zauważyłem i nie zdziwię się, jeśli ktoś po wejściu do środka stwierdzi, że nawet Jaecco jest lepiej zrobione. Do tego dach – zamiast szklanego i otwieranego dostajemy zwykłą panoramę.

A przecież konkurencja potrafi dorzucić więcej. Tutaj nie ma pneumatycznego zawieszenia, skrętnej tylnej osi, foteli z masażem czy nawet łączności 5G. Podgrzewany płyn do spryskiwaczy? Zapomnij. Wentylowane fotele? Są, ale tylko jeśli weźmiesz pakiet komfortowy. I tak lista się wydłuża.
Długi czas oczekiwania
Nie pomaga fakt, że konkurencja w tym czasie daje rozwiązania wygodniejsze. Nawet u Chińczyków masz opcje, których w X3 nie ma – tu czasami trzeba się po prostu pogodzić z tym, co jest. Ale, jak pokazują liczby, większości Polaków to nie przeszkadza. I wcale nie jest go łatwo kupić. Niektórzy czekają nawet po cztery–pięć miesięcy. Tak wielkie jest zainteresowanie tym modelem.

I chyba o to chodzi. Bo choć wad jest sporo, to zalety skutecznie je przykrywają. A że we wrześniu czy październiku BMW ma wprowadzić poprawki, jest szansa, że wiele z tych bolączek zniknie. Wtedy X3 może stać się najlepszym wyborem.
Źródło: motofilm.pl, Youtube





