Ludzie narzekają na BMW X3, ale i tak stoją w kolejkach do salonów. Lista wad jest długa

Nowe BMW X3 w Polsce bije rekordy popularności. Jeszcze niedawno każdy, kto szukał premium SUV-a, naturalnie kierował wzrok w stronę Volvo XC60. Teraz sytuacja się odwróciła – i to mocno. Cena, rabaty i elastyczność dealerów sprawiły, że X3 szybko staje się modelem pierwszego wyboru. Tyle że przy okazji wyszła też cała lista wad, które… wcale nie przeszkadzają klientom.

Cena robi swoje i to mocno

Prawda jest taka, że X3 dziś kosztuje naprawdę sensownie. Wersja z niezłym wyposażeniem potrafi zejść do poziomu 215 tys. zł i to już brzmi jak argument, żeby nawet nie patrzeć na konkurencję. A dealerzy potrafią dorzucić takie rabaty, że człowiek się zastanawia, czy to na pewno segment premium.

Wersje topowe też nie są strasznie wycenione. X3 M50 oficjalnie startuje od 375 tys. zł, ale to teoria – realnie ludzie kupują je za 330–340 tys. zł i to z doposażeniem. Sam znam kilka takich przypadków i mogę powiedzieć jedno: BMW jest w tym momencie elastyczne jak nigdy. 17% rabatu na M50 dostaje się właściwie od ręki.

BMW X3 M50 - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
BMW X3 M50 – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Dlatego nie widzę w tym nic dziwnego, że X3 schodzi jak świeże bułki. Nawet w wersji M50 potrafi spalić około 6 litrów, a przy tym ma prawie 400 koni pod maską. Do tego 570 litrów bagażnika, wygoda i wygląd, który zwyczajnie robi robotę.

Wnętrze, na które ludzie narzekają

No dobrze, to skąd tyle narzekania. Po pierwsze – detale. W BMW X3 nie da się zamówić auta bez oznaczenia silnika. Dla wielu to niby pierdoła, ale są kierowcy, którzy nie chcą się obnosić, że mają Diesla. Trzeba wtedy kombinować z zewnętrznymi firmami, co w aucie premium brzmi trochę dziwnie.

Drugi temat to jakość wnętrza. Panele drzwi czy plastikowe przyciski wyglądają tanio i nie mają wiele wspólnego z premium. Powiem szczerze – ja też to zauważyłem i nie zdziwię się, jeśli ktoś po wejściu do środka stwierdzi, że nawet Jaecco jest lepiej zrobione. Do tego dach – zamiast szklanego i otwieranego dostajemy zwykłą panoramę.

Czujecie te materiały w BMW X3 M50? Fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Czujecie te materiały w BMW X3 M50? Fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

A przecież konkurencja potrafi dorzucić więcej. Tutaj nie ma pneumatycznego zawieszenia, skrętnej tylnej osi, foteli z masażem czy nawet łączności 5G. Podgrzewany płyn do spryskiwaczy? Zapomnij. Wentylowane fotele? Są, ale tylko jeśli weźmiesz pakiet komfortowy. I tak lista się wydłuża.

Długi czas oczekiwania

Nie pomaga fakt, że konkurencja w tym czasie daje rozwiązania wygodniejsze. Nawet u Chińczyków masz opcje, których w X3 nie ma – tu czasami trzeba się po prostu pogodzić z tym, co jest. Ale, jak pokazują liczby, większości Polaków to nie przeszkadza. I wcale nie jest go łatwo kupić. Niektórzy czekają nawet po cztery–pięć miesięcy. Tak wielkie jest zainteresowanie tym modelem.

BMW X3 M50 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
BMW X3 M50 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

I chyba o to chodzi. Bo choć wad jest sporo, to zalety skutecznie je przykrywają. A że we wrześniu czy październiku BMW ma wprowadzić poprawki, jest szansa, że wiele z tych bolączek zniknie. Wtedy X3 może stać się najlepszym wyborem.

Źródło: motofilm.pl, Youtube

BMW X3 M50 - przód, fot. BMW
BMW X3 M50 – przód, fot. BMW
BMW X3 M50 - tył, fot. BMW
BMW X3 M50 – tył, fot. BMW