Koreański SUV z chińskim silnikiem wjedzie do Polski. Zdziwienie zostaw, pochwal 40% niższe spalanie

Dzisiaj czasy mamy takie, że nic nie jest oczywiste. Mercedes zamierza podbierać od BMW najprostsze silniki, żeby tylko utrzymać sprzedaż spalinówek. Mazda dogaduje się z Chińczykami, a Cupra Tavascan zamiast z Hiszpanii wyjeżdża z fabryk w Azji. W teorii więc nic nie powinno nas już dziwić. A jednak – okazuje się, że nawet Koreańczycy zaczęli korzystać z chińskiej technologii.

Torres, czyli SUV po koreańsku, ale z chińskim napędem

Na rynku lada moment pojawi się nowa wersja KGM Torresa, którego miałem okazję sprawdzić w wersji spalinowej. Model ten wygląda ciekawie, jest masywny i ma swój charakter, ale pod względem spalania to prawdziwa katastrofa. Średnio 10 litrów na setkę, a w mieście potrafi spalić jeszcze więcej. Nic dziwnego, że dawny SsangYong – dziś działający jako KGM – musiał poszukać ratunku.

Ssangyong Torres
Ssangyong Torres – przód, Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Ratunek znaleziono w Chinach. Koreańczycy połączyli siły z BYD, czyli jednym z największych graczy na rynku elektromobilności. Wspólny projekt dał efekt w postaci hybrydowego układu, który ma sprawić, że Torres przestanie pić benzynę jak smok. To powinno wystarczyć, żeby powalczyć z takimi markami jak MG czy Omoda.

Chińska technologia w koreańskim opakowaniu

Nowy układ hybrydowy w Torresie to mieszanka 1,5-litrowego silnika benzynowego o mocy 150 KM i jednostki elektrycznej o mocy 174 KM. Łącznie daje to 204 KM, czyli całkiem przyzwoicie jak na SUV-a tej wielkości. Do tego dochodzi akumulator trakcyjny o pojemności 1,83 kWh – niby niedużo, ale wystarczająco, żeby mocno zbić zużycie paliwa.

KGM Torres Hybrid - tylna klapa bagażnika, fot. KGM
KGM Torres Hybrid – tylna klapa bagażnika, fot. KGM

Według katalogu spalanie ma wynosić nawet 5,8 litra, a w realnych warunkach około 6,1. W porównaniu do 10 litrów, które potrafi wypić klasyczny Torres, różnica jest kolosalna (40%). Jest jednak pewien haczyk. Hybrydowy model będzie dostępny tylko z napędem na przednie koła. To oznacza, że uciąg spada ze standardowych 1500 do 1300 kilogramów. Mała rzecz, ale dla kogoś, kto ciągnie przyczepę albo lawetę, może to być problem.

Zasięg, ceny i polska premiera

O dziwo KGM nie chwali się zasięgiem (przynajmniej jeszcze), jak to mają w zwyczaju Chińczycy. I pewnie nie bez powodu – trudno tu liczyć na przebiegi rzędu tysiąca kilometrów. Zbiornik paliwa zwykłej spalinówki ma pojemność 50 litrów, a dorzucony silnik elektryczny i akumulator dodatkowo zabiorą swoje. W praktyce można obstawiać, że maksymalny zasięg wyniesie 700–800 km.

Ssangyong Torres
Ssangyong Torres – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Hybrydowy Torres ma być stopniowo wprowadzany do sprzedaży na wszystkich rynkach europejskich. W Polsce jego premiera zaplanowana jest w listopadzie, ale pierwsze jazdy odbędą się we wrześniu. Zwykły, spalinowy Torres startuje od 124 900 zł, więc hybryda, żeby miała sens i była konkurencyjna, powinna kosztować maksymalnie 139 tys. zł. To granica, powyżej której ciężko będzie go zestawić z ofertą MG czy Omody.

Źródło: motofilm.pl