Zakup Bigstera nadal nie jest prosty. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo zainteresowanie jest ogromne. Ale w tym pośpiechu nie wolno zapominać, że rabat też wchodzi w grę. Nie daj się ponieść emocjom, że i tak masz szczęście, jeśli w ogóle uda ci się kupić auto. To nie jest Bugatti, które ma samochody wyprzedane do 2029 roku. Tu też można coś ugrać i warto wiedzieć, o ile da się zejść z ceny.
Ile naprawdę można urwać na Bigsterze
Przejrzałem oferty i popytałem innych zainteresowanych. Kwoty rabatów były różne, ale na Bigstera nie przekraczają jeszcze 10 tysięcy złotych. To maksymalna zniżka i to tylko przy najwyższej specyfikacji. Tym samym hybrydowa wersja Journey z dachem panoramicznym, pakietem zimowym plus, pakietem parking, 19-calowymi kołami i kolorem niebieskim Indigo może finalnie kosztować 135 500 zł zamiast katalogowych 145 500 zł. Różnica jest odczuwalna.
Zobacz również
69 999 zł i zaczyna się poważny dylemat. Kamera cofania i automatyczna klimatyzacja w standardzie
Zamiast czekać na mini Land Cruisera, można już kupić małą terenówkę 4×4 gotową do terenu i tańszą o 10 500 zł
Po 1,5 roku zmienia się wyposażenie. Z wersji bazowych znikają podgrzewane i wentylowane fotele
Niektórzy komentują: „I to jest realna cena za samochód w obecnych czasach. Brawo. Tak trzymać. Full wersja za 135 tys., a nie jakiś golas w podstawie. Brawo.” I trudno nie przyznać im racji, bo tak doposażony samochód z tak gigantycznym bagażnikiem (667 litrów) to rzadkość.

Rynek wtórny praktycznie nie istnieje
Muszę też zauważyć, że przejrzałem rynek używanych Bigsterów. On praktycznie nie istnieje. A jeśli już coś pojawia się w ogłoszeniach, to same lepsze wersje, których ceny wynoszą ponad 130 tysięcy złotych. Niewiarygodne, ale tak jest. I mówimy o autach demonstracyjnych, a nie o prywatnych egzemplarzach z drugiej ręki. Tym samym taniej opłaci się kupić nowy, ale trochę gorzej wyposażony. Polski cennik startuje od 99 900 zł.

To pokazuje, że ci, którzy mają Bigstera, traktują go trochę jak klejnot, którego nikt nie chce szybko wypuścić z rąk.
Czy warto jeszcze poczekać?
Moim zdaniem tak. Warto zachować trzeźwy umysł, bo kilka tygodni i rabaty będą jeszcze większe. Zwłaszcza po wrześniu, gdy na rynek wejdzie wiele nowości. Takie ruchy na rynku są naturalne i jestem o tym przekonany. Emocje kupujących są teraz ogromne, ale salony zawsze prędzej czy później zaczynają schodzić z ceny mocniej.

Przykłady pokazują, że różnie bywa. Jeden z czytelników napisał: „Zapłaciłem za Bigstera 18 hybryd, felgi 18, wersja Extreme z rozsuwanym dachem, kolor Indigo, bez elektrycznych siedzeń, po rabacie 139 600.” Moim zdaniem to nadal drogo, szczególnie w porównaniu z pełnym Journey, który przy dobrym układzie może być tańszy i lepiej wyposażony.
Źródło: motofilm.pl



