Dają 66 tys. zł rabatu na „pięćsetkę”, a i tak będą mieli problem ją sprzedać

Czasami bywa i tak, że nawet bardzo duży rabat na dany model niewiele zmieni, a auto w oczach wielu wciąż będzie za drogie. Dokładnie tak jest z Abarthem 500e. To katalogowo auto za 215 900 zł, które dziś można kupić za 149 900 zł. Rachunek jest prosty – to 66 tys. zł różnicy, czyli naprawdę gigantyczna promocja. Diler dodatkowo zaznacza, że taka oferta obowiązuje tylko do końca sierpnia, a później cena wzrośnie do 155 948 zł. Problem w tym, że zainteresowanie pozostaje zerowe. Jakiej ceny by nie ustawili, ludzie i tak nie rzucają się na ten model.

Sympatyczny, ale bez pazura

Nie chodzi tutaj o wygląd czy markę. Abarth to uznana firma, sama pięćsetka też wygląda bardzo przyjemnie i na żywo budzi sympatię. Wyposażenie na starcie jest naprawdę bogate – od sześciu poduszek, świateł Full LED i systemów bezpieczeństwa, po spory ekran multimedialny z nawigacją i CarPlay. Do tego sportowa kierownica, tryby jazdy Abarth, czujniki parkowania czy tempomat. Ten egzemplarz wyposażono też w opcjonalne pakiety – Sound z JBL i generatorem dźwięku, Style z alcantarą i szklanym dachem, Tech z kamerą 360° i Key-lessGo oraz pakiet zimowy z podgrzewaną szybą i fotelami. Naprawdę nieźle.

Oferta promocyjna na Abartha 500e, fot. ADF Auto
Oferta promocyjna na Abartha 500e, fot. ADF Auto

Niestety jak na Abartha – osiągi nie imponują. Tutaj mamy tylko 155 KM i 7 sekund do setki. Jak na elektryka w tej cenie to zwyczajnie bez emocji. Do tego bateria 42 kWh, która w cyklu mieszanym pozwoli na jakieś 250 km, a w mieście może trochę ponad 300. W praktyce oznacza to jedno – z ładowarką trzeba żyć na co dzień, bo dłuższe wyjazdy kończą się częstymi (i długimi – ładowanie maks. 85 kW) postojami. I właśnie to sprawia, że nawet duża promocja nie działa tak, jak by sobie wymarzył producent.

Konkurencja nie śpi

Bo po co ktoś miałby wydać 155 tys. zł, skoro za mniejsze pieniądze można mieć więcej? Daleko szukać nie trzeba. Renault 5 z podobnym klimatem, 150 KM i większą baterią 52 kWh, kosztuje katalogowo 133 900 zł. I to bez uwzględnienia indywidualnych rabatów. Zasięg? Ponad 400 km. Do tego jest to auto większe i bardziej praktyczne.

2024 Renault 5 E-Tech electric
A tak wygląda Renault 5 E-Tech

A to nie wszystko. Na horyzoncie stoi Inster z baterią 42 kWh, ceną od 99 900 zł i bardzo dobrym wyposażeniem. Wnętrze bardziej nowoczesne, też podobna ilość miejsca, a do tego większy bagażnik – 280 litrów zamiast skromnych 185 w Abarthcie. Pięćsetka przy takiej konkurencji po prostu się nie broni.

2025 Hyundai Inster
Hyundai Inster (2025) – przód, fot. Hyundai

Ile to naprawdę warte

Pytanie więc, ile musiałby kosztować Abarth 500e, żeby faktycznie znalazł klientów. Moim zdaniem okolice 120–130 tys. zł, czyli 20–25 tys. więcej niż Inster. A i wtedy wciąż byłoby to auto przepłacone, bo nie daje niczego wyjątkowego, poza charakterem i stylem. W momencie, gdy konkurencja proponuje więcej zasięgu, nowocześniejsze rozwiązania i większą praktyczność, rabat w wysokości 65 tys. zł przestaje robić wrażenie.

Abarth 500e Turismo
Abarth 500e Turismo, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

I właśnie dlatego pięćsetka, choć sympatyczna i na pierwszy rzut oka atrakcyjna, będzie miała problem, żeby zniknąć z salonów. Cena potrafi wiele zmienić, ale nie przykryje braków, które są widoczne od razu.

Źródło: motofilm.pl