Coraz więcej kierowców zamienia Q7 i X5 na taką terenówkę. Ten trend nabiera rozpędu i zaczynam go rozumieć

Zauważyłeś, że coraz więcej po drogach jeździ terenówek z prawdziwego zdarzenia? Jeszcze kilka lat temu to była rzadkość, a dziś coraz więcej klientów wybiera właśnie takie auta zamiast kolejnego luksusowego SUV-a. Wystarczy spojrzeć na sprzedaż Land Cruisera – nowa generacja rozchodzi się rewelacyjnie. To auto jest tak popularne, że sam pojechałem nim do Chorwacji, żeby zrozumieć jego fenomen. Podobnie Land Rover Defender – też ma ogromne wzięcie. Znam kilka osób, które przesiadły się na niego prosto z Audi Q7 czy BMW X5 i co? Są zadowoleni jak nigdy.

Luksus wcale nie znika, tylko zmienia formę

Przesiadłem się na tydzień do takiego Defendera z silnikiem wysokoprężnym i przyznam szczerze, że zaczynam rozumieć cały ten trend. To nie jest kwestia ceny, bo takie auta są piekielnie drogie. Land Rover Defender 110 startuje od 384 tysięcy złotych, Land Cruiser od niewiele niższej kwoty, więc nie ma mowy o wyborze ze względu na oszczędność. Beemkę kupisz katalogowo za 403 tysięcy złotych. A jednak – po tych 7 dniach wiem, dlaczego ludzie tak się nimi jarają.

Land Rover Defender 110 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Land Rover Defender 110 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

W środku Defender w niczym nie odstaje od luksusowych SUV-ów. Skóra, pełne wyposażenie, wygoda, przestronność, wszystko jak trzeba. To po prostu pełnoprawny premium, tylko w innej formie. Tyle że dochodzi do tego znacznie wyższy prześwit – nawet 323 mm. Dla porównania Q7 ma maksymalnie 240 mm. Różnica robi robotę, bo kierowca czuje, że nic go nie ogranicza. Chcesz z rodziną pojechać w teren i nie martwić się o drogę? Proszę bardzo. I masz pewność, że dojedziesz, niezależnie od warunków.

Land Rover Defender 110 - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Land Rover Defender 110 – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Auto, które daje spokój na drodze

Napęd na 4×4 w takich samochodach to zupełnie inna półka niż w zwykłych SUV-ach. Bardziej terenowa, pewniejsza, z większym zapasem. Ja tego doświadczyłem po drodze do Chorwacji, kiedy trafiłem na burzę, o której media trąbiły przez tydzień. Autostrady były zalane, a ja dowiedziałem się o katastrofie dopiero z wiadomości. Land Cruiser tak skutecznie izolował mnie od warunków, że mogłem spokojnie jechać dalej.

Toyota Land Cruiser (2025) - wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Toyota Land Cruiser (2025) – wnętrze, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Do tego dochodzi jeszcze wygląd. Współczesne terenówki są po prostu ładne, mają styl i ludziom się podobają. Toyota wyczuła trend i już pracuje nad tańszą wersją Land Cruisera, żeby trafić do jeszcze większej liczby klientów. A pamiętasz, jaki był szał na Suzuki Jimny? Ludzie czekali na niego po dwa, trzy lata. To pokazuje, jak duży jest dziś popyt na takie auta.

Ekonomia i trwałość zaskakują

Ktoś powie – takie auto musi dużo palić. Nic bardziej mylnego. Defender z 3-litrowym dieslem i mocą ponad 200 KM spala średnio 7,5 litra na 100 km. To wynik jak z przeciętnego chińskiego SUV-a, a przecież mówimy o kawałku porządnej terenówki. Do tego jest dynamiczny, elastyczny i wcale nie ospały. Możesz się śmiać, ale Defendera zaskakująco dobrze prowadzi się przy prędkościach 180-200 km/h. W Land Cruiserze również zauważyłem ogromny postęp w tej kwestii.

Land Rover Defender 110 - tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Land Rover Defender 110 – tylne siedzenia, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Jest jeszcze kwestia wartości. Terenówki zwykle dużo wolniej tracą na cenie. Wystarczy odpalić ogłoszenia – 25-letni Land Cruiser potrafi kosztować 60 tysięcy złotych. A X5 w tym samym wieku? Sam sobie odpowiedz na pytanie, czy w ogóle byś szukał. To najlepszy dowód, że takie auta jak LC czy Defender budowane są solidniej i po prostu dłużej trzymają klasę.

I na koniec to, co moim zdaniem jest najważniejsze – jakość wykonania. Terenówki z reguły są mniej awaryjne, bardziej odporne, projektowane na lata. To inna filozofia niż w SUV-ach, które często są bardziej modnym gadżetem niż narzędziem do jazdy. A kiedy człowiek tego doświadczy, zaczyna rozumieć, dlaczego tak wielu kierowców zamienia Q7 i X5 na Land Cruisera albo Defendera.

Źródło: motofilm.pl