30 tys. km przejedziesz za darmo. Musisz tylko wybrać rocznik 2024

Nieczęsto trafia się oferta, która na pierwszy rzut oka wygląda aż podejrzanie dobrze. A jednak – Xpeng P7, chiński elektryk, którego od dzisiaj intensywnie testuję, faktycznie może przez długi czas nie kosztować cię nic w eksploatacji. Brzmi jak hasło z ulotki? Jasne. Ale przy bliższym przyjrzeniu się – oferta okazuje się naprawdę konkretna. Wystarczy, że wybierzesz model z rocznika 2024 i nie będziesz zwlekać, bo zostało już tylko kilka egzemplarzy.

W największym skrócie: Kupując Xpenga P7 z rocznika 2024, dostajesz w cenie auta 30 tysięcy kilometrów darmowego ładowania – na 4500 ładowarkach w Polsce. A jakby tego było mało, to jeszcze cena auta pozytywnie zaskakuje. Startuje z pułapu 216 900 zł za wariant Long Range z deklarowanym zasięgiem 576 km. Po doliczeniu dopłaty z programu „Mój Elektryk” (do 40 tys. zł) zostaje jakieś 175 tys. zł. I tu trudno nie unieść brwi – nowy elektryk z takim zasięgiem, 7-letnią gwarancją / 160 tys. km i pakietem darmowej energii? Brzmi jak okazja, ale…

Xpeng P7 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Xpeng P7 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Warto zrozumieć, skąd ta cena. Jesteśmy w sierpniu 2025 – lada moment Xpeng pokaże w Chinach zupełnie nowy model. Będzie szybszy, bardziej futurystyczny, z ładowaniem 500 kW i stylówą przypominającą koncepty Jaguara. Obecne P7? Zestarzeje się w folderach, ale na drodze wciąż daje radę. Maksymalna moc ładowania 175 kW nie jest zła, szczególnie że konkurencja z Europy niekiedy ledwo dobija do 120. Więc nie, nie masz do czynienia z przestarzałym wynalazkiem, tylko z pełnoprawnym samochodem, który po prostu zaraz ustąpi miejsca nowszemu modelowi.

Xpeng P7 - przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Xpeng P7 – przód, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Chiński komfort bez chińskich kompromisów

Co ciekawe, sama jazda Xpengiem to przyjemność. Auto dobrze trzyma się drogi, jest bardzo solidnie wykończone, kabina sprawia wrażenie klasy premium, a cisza w środku naprawdę relaksuje. Wersja Long Range daje 276 KM, co w miejskich i podmiejskich realiach jest zupełnie wystarczające. Jeśli chcesz więcej, za 241 900 zł masz wersję Performance z 473 KM, ale tu zasięg spada do 505 km. Wybór zależy od tego, co dla ciebie ważniejsze – przyspieszenie czy autonomia. Jedno jest pewne: obie wersje mają sens, choć – patrząc na realne potrzeby – to właśnie Long Range wydaje się złotym środkiem.

Xpeng P7 - promocja, fot. motofilm.pl
Xpeng P7 – promocja, fot. motofilm.pl

Czy warto jeszcze czekać na nową generację? Moim zdaniem – niekoniecznie. Owszem, nadchodzi coś nowszego, ale to nie sprawia, że P7 nagle staje się gorsze. Zwłaszcza jeśli liczysz każdą złotówkę – za mniej niż 180 tysięcy zł masz elektryka, który nie będzie drenował twojego portfela ani na starcie, ani podczas eksploatacji. A że wygląda nowocześnie i prowadzi się dobrze – to tylko bonus. Nie trzeba być fanem chińskiej motoryzacji, by przyznać, że jego wybór po prostu się opłaca.

Xpeng P7 - promocja - warunki, fot. motofilm.pl
Xpeng P7 – promocja – warunki, fot. motofilm.pl
Xpeng P7 - tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo
Xpeng P7 – tył, fot. Sebastian Rydzewski, motofilm.pl / TVN Turbo

Źródło: motofilm.pl