Zaledwie kilka minut po otwarciu przedsprzedaży nowego Xpeng P7 w Chinach na liczniku było już ponad 10 000 zamówień. Dokładnie 6 minut i 37 sekund – tyle wystarczyło, żeby ludzie rzucili się na tego elektrycznego sedana jak na świeże bułki. Trudno się dziwić, bo auto zapowiada się mocno futurystycznie i, przynajmniej patrząc na poprzedni model, nie powinno być przesadnie drogie. W Polsce obecny P7 wchodził do salonów od 216 900 zł, a z dotacją potrafił zejść do 176 900 zł. Jeśli nowy model utrzyma podobny pułap cenowy, może być ciekawie.
Zasięg, którego nie trzeba się wstydzić
Nowy P7 dostępny jest w trzech wariantach zasięgu: ultra-długim 820 km, wysokowydajnym 750 km i „zwykłym” długim – 702 km. Te liczby robią wrażenie, szczególnie że opierają się na baterii 92,2 kWh i współczynniku oporu powietrza Cx wynoszącym jedynie 0,201. To oznacza, że powietrze wręcz ślizga się po nadwoziu, a auto zużywa mniej energii przy wyższych prędkościach. Wersje z mniejszą baterią 74,9 kWh też wchodzą w grę, ale wtedy mówimy o napędzie na tylną oś i mocy 270 kW (362 KM).
Zobacz również

Dla tych, którzy lubią więcej trakcji, przewidziano wersję AWD z dodatkowym silnikiem z przodu. Tutaj mamy już łącznie 437 kW (586 KM), sprint do setki w 3,7 sekundy i prędkość maksymalną 230 km/h. Szybkie ładowanie? Wszystkie warianty obsługują standard 5C, co oznacza, że w 10 minut można „dolać” energii na 525 km.

Wnętrze jak z filmu SF, ale z praktycznym twistem
Patrząc na wnętrze nowego P7, pierwsze skojarzenie to minimalizm i technologia. Trójramienna kierownica o spłaszczonym spodzie, 87-calowy panoramiczny wyświetlacz AR-HUD i 15,6-calowy centralny ekran, który można obracać w lewo, prawo, w górę i w dół – to już nie są zabawki dla gadżeciarzy, a pełnoprawne narzędzia obsługi auta. Sterowanie gestami i głosem jest standardem, a tylni pasażerowie dostają swój własny 8-calowy ekran multimedialny.
Ciekawym detalem jest kąt nachylenia oparcia tylnej kanapy – 30°. Niby drobiazg, a robi różnicę w dłuższej podróży. Do tego wymiary – 5017 mm długości, 1970 mm szerokości i 1427 mm wysokości, przy rozstawie osi 3008 mm – wskazują, że miejsca w kabinie nie zabraknie. To bardziej limuzyna niż sportowy sedan, ale wciąż z pazurem.

Cena – największa niewiadoma, ale też potencjalny killer feature
Oficjalnych cen nowego modelu jeszcze nie podano, nawet w Chinach. To zostawia pole do spekulacji, ale logika podpowiada, że różnica względem obecnego P7 nie powinna być drastyczna. Zwłaszcza że wykorzystuje tę samą platformę 800 V co SUV G9, który cenowo też nie odjechał konkurencji. W Polsce G9 z dotacją można mieć już za 212 900 zł, więc jeśli P7 utrzyma podobny stosunek ceny do możliwości, może mocno namieszać.

Dla wielu kluczowy będzie fakt, że poprzednia generacja oferuje 3-letni program darmowego ładowania – jeśli nowy model powtórzy ten ruch, w połączeniu z realnym zasięgiem ponad 800 km, to nawet bez agresywnej reklamy znajdzie swoich fanów. A że design ma swój urok i nie wygląda jak kolejny nudny sedan – to tylko ułatwi sprawę.
Źródło: motofilm.pl, Xpeng







