Przestronny kompakt Hyundai’a tańszy niż Skoda. Do Chorwacji jedzie się lepiej niż SUV-em

W czasach, gdy chińskie auta mnożą się szybciej niż grzyby po deszczu, nietrudno przeoczyć samochody, które przez lata zasłużenie zyskały miano solidnych, sprawdzonych i – nie bójmy się tego słowa – bezproblemowych. Hyundai i30 to właśnie jeden z takich modeli. Auto, które nigdy nie próbowało być modne na siłę, nie udawało SUV-a i nie było krzykliwe. A mimo to – albo właśnie dlatego – miało zawsze sens. Teraz wraca na usta, bo jego cena, przy odpowiednim kliknięciu „ptaszka” w konfiguratorze, nagle robi się… wręcz nieprzyzwoicie dobra. Zwłaszcza w porównaniu do Skody Scali.

Hatchback wraca do łask. I dobrze

Przez kilka ostatnich lat królowały SUV-y. Wielkie, wyższe, często udające terenówki – choć mało który właściciel zapuścił się nimi dalej niż na krawężnik pod Lidlem. Crossovery wdarły się wszędzie, bo wyglądały „lepiej”, bo „bezpieczniej się czuję jak siedzę wyżej”, bo „wszyscy kupują”. Ale coś się zmienia. I to czuć.

Hyundai i30 (2024) - przód, fot. Hyundai
Hyundai i30 (2024) – przód, fot. Hyundai

Coraz częściej ludzie wracają do klasycznych hatchbacków i sedanów. Bo nagle okazuje się, że nie każdy potrzebuje wyżej zawieszonego auta. Że to wcale nie prowadzi się lepiej, wręcz przeciwnie – w trasie SUV-em buja i pali więcej. A większość z nas i tak jeździ głównie po drogach szybkiego ruchu. Weźmy choćby trasę z Warszawy na południe Chorwacji – to 1500–1600 km, z czego niemal 90% to autostrady. I właśnie tam niższe zawieszenie oznacza nie tylko mniejsze zużycie paliwa, ale też lepsze prowadzenie i mniej hałasu w kabinie. Hyundai i30 nigdy nie próbował udawać kogoś, kim nie jest. I dziś może na tym tylko zyskać.

Zobacz także: Hyundai Tucson w cenie chińskiego SUV-a. Przy takiej ofercie kolor to sprawa drugorzędna

„Ptaszek” wart 7 tysięcy

Nie byłoby tego tekstu, gdyby nie jedno małe odkrycie. Otóż konfigurując i30 na stronie producenta, na końcu cennika można zaznaczyć dodatkowy rabat dla osoby fizycznej – minus 7000 zł. Problem w tym, że opcja ta pojawia się dopiero na samym końcu i łatwo ją przeoczyć. A przecież to ona zmienia wszystko. Bo nagle auto, które katalogowo kosztuje blisko „stówę”, z rabatem spada do poziomu 91 000 zł. Za tę kwotę dostajemy nie tylko solidnego hatchbacka z dobrym silnikiem, ale też przyzwoicie wyposażonego.

Hyundai i30 - konfigurator, ptaszek, fot. motofilm.pl
Hyundai i30 – konfigurator, ptaszek, fot. motofilm.pl

Na dzień dobry: czerwony lakier, klimatyzacja, komputer z kolorowym ekranem 4,2″, kamera cofania, pełny pakiet asystentów bezpieczeństwa, tempomat, duży ekran 10,25″, nawigacja Hyundai LIVE, Bluelink, DAB, Android Auto i Apple CarPlay. No i silnik – konkretny 1.5-litrowy benzyniak, nie żaden trzycylindrowy wynalazek. To wszystko sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać: po co przepłacać?

Skoda? Może i tak, ale na pewno nie w tej cenie

Konkurencja? Najbliżej tej oferty jest Skoda Scala – i na pierwszy rzut oka to może wydawać się logiczny wybór. Tyle że… nie do końca. Najtańsza Scala kosztuje 85 tys. zł, a i tak dostajemy tam słabszy, 95-konny silnik 1.0 i tylko 5-biegową skrzynię. W Hyundaiu i30 mamy 1.5 i 6 biegów – to nie tylko większy komfort w trasie, ale też mniejsze zużycie paliwa i większa bezawaryjność.

Skoda Scala Monte Carlo - tył, fot. Skoda
Skoda Scala Monte Carlo – tył, fot. Skoda

Chcesz Scalę z porządnym silnikiem? Musisz sięgnąć po wersję z 1.5 TSI – wtedy robi się z tego już 105 500 zł, czyli o prawie 15 tys. więcej niż w Hyundaiu. I to zakładając, że nie zamarzy ci się lepsze wyposażenie.

Lepiej już było? Może. Ale za chwilę może być jeszcze lepiej

Jest jeszcze jeden haczyk, ale tym razem pozytywny. Jeśli nie zależy ci na czasie, możesz się wstrzymać z zakupem. Hyundai już raz pokazał, że potrafi przecenić i30 na potęgę. W lutym 2025 można go było wyrwać za 84 650 zł – i to już był absolutny nokaut. Wszystko wskazuje na to, że zbliżają się kolejne takie okazje. Model powoli kończy swoją karierę w tej generacji, więc znowu mogą się pojawić wyprzedaże magazynowe. A wtedy naprawdę trudno będzie o lepszy deal na rynku.

Hyundai i30 (2024) - tylne siedzenia, fot. Hyundai
Hyundai i30 (2024) – tylne siedzenia, fot. Hyundai

Nie chcę tu nikogo zachęcać na siłę. Nie twierdzę, że Hyundai i30 jest najlepszym autem świata. Ale w tym segmencie, za te pieniądze i z tym wyposażeniem – naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. To po prostu rozsądny wybór. A że czasem wystarczy zaznaczyć jeden mały „ptaszek”, by oszczędzić 7 tysięcy złotych – to tylko pokazuje, że w dzisiejszych czasach warto czytać uważnie.

Źródło: motofilm.pl

Zobacz także: Nowy Hyundai za 59 900 zł z klimatyzacją i kamerą cofania? Dobry wybór, o ile w nawigacji odznaczysz autostrady