Jeszcze niedawno nowy samochód był marzeniem ściętej głowy. W 2021 i 2022 roku rynek wyglądał jak po przejściu huraganu — brak komponentów, ograniczona produkcja, a salony świeciły pustkami. Ceny rosły jak na drożdżach, a dilerzy potrafili żądać zawrotnych kwot za przeciętnie wyposażone modele. Dziś? Spokojnie można kupić nowy samochód za około 60 tys. złotych. Co więcej — to nie jest żaden plastikowy dwumiejscowy gokart, tylko pełnoprawne, dobrze wyposażone auto. Brzmi nieźle? A teraz lepiej: wystarczy dołożyć zaledwie 2743 zł do wcześniej znalezionej przeze mnie Pandy i można wyjechać z salonu nowym Citroenem C3. I to nie byle jakim.
Fiat Panda? To już przeszłość. C3 wjeżdża z buta
W marcu trafiłem na Fiata Pandę za 60 757 zł i trzeba przyznać — to była ciekawa oferta. Ale, umówmy się, Panda to wciąż wiekowa konstrukcja z archaicznym silnikiem 1.0. Takie auto kupuje się z rozsądku, nie z emocji. Wspominam o niej, bo przez chwilę była najtańszym nowym autem w Polsce. Dziś wystarczy dorzucić niecałe 3 tysiące i wskoczyć na zupełnie inny poziom.
Zobacz również

Nowy Citroen C3 dostępny u dilera z Gdańska kosztuje o 2743 zł więcej, ale oferuje znacznie więcej niż włoski maluch. I nie chodzi tu o sam wygląd czy logo na masce, ale o konkretne parametry i wyposażenie. Pod maską drzemie trzycylindrowy silnik 1.2, generujący solidne 100 KM. A to już oznacza, że da się tym jeździć nie tylko po mieście, ale też spokojnie wyskoczyć w trasę, nie trzymając się kurczowo prawego pasa.
Bezpiecznie, komfortowo i z klimatyzacją
Nie jest to wersja „golas”, gdzie dostajesz tylko kierownicę i dwa fotele. Mówimy o wersji You, która ma naprawdę konkretne wyposażenie. W standardzie dostajemy m.in.: klimatyzację manualną, tylne czujniki parkowania, zestaw poduszek powietrznych (łącznie kurtyny i boczne), system utrzymania pasa ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne, a do tego wyświetlacz Citroën Head Up LCD i port USB-C z szybkim ładowaniem. Jest też uchwyt na smartfon, sterowanie radiem z kierownicy, składana tylna kanapa i elektryczne lusterka.

Krótko mówiąc — wszystko, czego potrzeba, żeby w komfortowych warunkach przetrwać miasto, trasę czy wakacyjny wyjazd. A ten 6-biegowy manual? Może nie jest marzeniem każdego kierowcy, ale działa gładko i przewidywalnie. W zestawie mamy też ładne, czarno-szare wnętrze z niebieskimi akcentami. Nic tu nie wygląda na „budżetówkę”, a przecież cena nadal zamyka się w granicach 63 500 zł.
Dacia, BYD i spółka mają problem. Citroen miesza w kotle
Chińskie marki zdążyły się już rozgościć na naszym rynku. Kiedyś traktowane z dystansem, dziś kuszą bogatym wyposażeniem za rozsądne pieniądze. Ale Citroen właśnie wyciął im solidny numer. Wprowadzając nowego C3 w takiej cenie, Francuzi wyłożyli karty na stół: można robić przystępne cenowo auta bez rezygnacji z jakości i bez zalewania Europy produktami z drugiego końca świata.

Dacia do tej pory była bezkonkurencyjna w segmencie tanich aut, ale wygląda na to, że w Citroenie ktoś bardzo się przyłożył. I dobrze. Szczególnie że francuska marka dodaje do tego jeszcze 7-letnią gwarancję. To już nie jest tylko “tanie auto na start” — to realna alternatywa dla każdego, kto myślał o nowym samochodzie, ale bał się ceny. Citroen C3 You robi dokładnie to, czego oczekujemy: daje dostęp do nowego, bezpiecznego i dobrze wyglądającego samochodu, bez konieczności zadłużania się po uszy.
I nie, to nie jest sponsorowany pean. Po prostu jak coś działa i kosztuje tyle, co używana kilkuletnia Skoda z OLX-a, to warto o tym powiedzieć.
Źródło: motofilm.pl






